poniedziałek, 3 września 2018
169
Jak tylko przeprawa stała się bezpieczna, w połowie kwietnia Philipus i Figulus udali się do Brundyzjum. Wiedli ze sobą uzupełnienia. Według liwiuszowego przekazu (XLIII 12), zaczerpniętego z tradycji annalistycznej, Senat polecił uzupełnić armię w Grecji o sześć tysięcy piechoty rzymskiej, sześć tysięcy latyńskiej i 250 jeźdźców rzymskich. Pozwolił jednak zwolnić stamtąd taką liczbę żołnierzy, żeby na jeden legion przypadało 6 tys. piechoty i 300 jazdy. Uzupełnienia dla floty miał natomiast przysłać z Sycylii urzędujący tam pretor. Natomiast w świetle relacji (XLIV 1), opartej na Polibiuszu, z konsulem wyruszyło pięć tysięcy żołnierzy. Po dwóch dniach żeglugi wylądowali w Akcjum. Tam wodzowie podzielili się. Konsul udał się do Tessalii, a pretor przez Beocję na Chalkis.
Przekazanie wojsk przez Hostyliusza Liwiusz kwituje komentarzem, że wódz ten nie odznaczył się sukcesami militarnymi, ale zdołał przywrócić nadwątlone morale armii.
Marcjusz rozpoczął działania dużo energiczniej od swych poprzedników. Dziesięć dni po objęciu dowództwa wyruszył z armią spod Starego Farsalos na północ. Chcąc wkroczyć do Macedonii miał do wyboru trzy trasy. Drogę wzdłuż błot Askurydy obsadził Perseusz 12 tys. żołnierzy pod dowództwem Hippiasza. Góry Kambunijskie pilnowane były przez Asklepidotosa i 10 tys. ludzi. Na tyle samo szacują historycy siły broniące biegnącej po zachodnie stronie Olimpu drogi przez Pytoon. Ponadto, pod Dion, skąd najłatwiej można było się dostać w każde z tych miejsc, stanął Perseusz z całą jazdą i 12 tys. piechoty.
Z zachowania się króla można się domyślać, iż spodziewał się uderzenia na najłatwiejszej terenowo trasie, czyli koło błot Askurydy. Tak też postąpił konsul. Po pięciu dniach ciężkiego marszu wojska rzymskie napotkały siły Hippiasza z Beroi. Teren był niesłychanie sprzyjający dla obrońców, zajmujących wyższe pozycje. Ponadto wąskość miejsca pozwalała walczyć z Macedończykami tylko trzem manipułom jednocześnie. Nic dziwnego, że po dwóch dniach walk Rzymianie musieli się wycofać. Znaleźli się z militarnego punktu widzenia w ciężkim położeniu. Odwrót, gdyby wróg atakował z góry, mógł spowodować olbrzymie straty. Ale, co ważniejsze, z politycznego punktu widzenia sprawa rzymska wobec niesforsowania macedońskich linii obronnych wyglądała tragicznie. Ten wzgląd pchnął konsula do niespodzianego, szalenie ryzykownego kroku. Zdecydował się obejść pozycje macedońskie niesłychanie trudnymi przejściami, w których według jego własnych słów można było zniszczyć całe wojsko przy pomocy niewielkiego oddziału ludzi. Ryzyko opłaciło się. W jedenaście dni od wyruszenia z Tessalii wojsko rzymskie znalazło się w Macedonii. Perseusz zareagował wycofując załogi z Dion i z wylotu doliny Tempe. Ewakuował również ludność Dionu. Rzymianie zajęli te miejsca, a wkrótce potem Agassy. To macedońskie miasto poddało się bez walki, w związku z czym konsul potraktował je łaskawie. Wkrótce jednak, mając problemy aprowizacyjne, Rzymianie musieli się wycofać: najpierw pod Dion, a później w okolice Fili. Jednak nie osłabiło to wynowy faktu, jakim było wdarcie się do Macedonii.
Głównym źródłem przy odtwarzaniu powyższych wydarzeń jest XLIV księga dzieła Liwiusza. W powszechnej opinii historyków jej treść (zwłaszcza w rozdziałach dotyczących wkroczenia do Macedonii) jest dokładnie skopiowana z pracy Polibiusza. Megalopolitańczyk towarzyszył wówczas konsulowi jako poseł Związku Achajskiego; był więc bezpośrednim świadkiem wydarzeń. Wobec powyższego trudno wytłumaczyć dlaczego właśnie w opisie tych wydarzeń historyk usiłuje najbardziej zdeprecjonować Perseusza, posuwając się nawet do obelg i przekłamań. Posunięcia króla Macedonii komentuje w następujący sposób: Potem robiąc wrażenie jakby z bezradności tracił głowę...: Ale otępiały nagłym strachem rozum nic z tego nie rozważył..: Konsul widząc, że bardzo dużo pomocy i nadziei ma w głupocie i niedołęstwie nieprzyjaciela...,. Król dowiedziawszy się o sukcesie Marcjusza miał w panice wydać rozkaz wrzucenia do morza zgromadzonych w Pełli skarbów i spalenia znajdujących się w Tessalonice okrętów. Ta barwna anegdota została powtórzona przez większość źródeł i w dużym stopniu przyczyniła się do stworzenia negatywnego obrazu ostatniego króla Macedonii. (Florus dowcipnie pisze, że kazał zatopić pieniądze, aby nie przepadły, a flotę spalić, aby jej nie spalono). Padają również bardziej konkretne zarzuty obciążające go całą winą za dostanie się Rzymian do Macedonii: nieprzysłanie pomocy Hippiaszowi, gdy ten odpierał atak armii rzymskiej koło błot Askurydy oraz wycofanie wojsk strzegących dróg z Tessalii do Macedonii, zwłaszcza oddziału z doliny Tempe. Rzymianie bowiem pozbawieni możliwości komunikowania się przez tę dolinę z Tessalia, musieli by albo wrócić tą samą drogą, albo zaatakować nieprzyjaciela pod Dion. Historycy w zdecydowanej większości uważają postępowanie Perseusza za słuszne. Siły Hippiasza były wystarczające do odparcia Marcjusza. Potwierdziło się to zresztą w praktyce. Natomiast istniało cały czas niebezpieczeństwo ataku floty Figullusa na wybrzeża macedońskie. Dlatego mające w tym okresie miejsce ruchy jazdy macedońskiej między Heraklejonem a Filąbyły ze wszechmiar uzasadnione. Ponadto, pomysł obejścia stanowisk Hippiasza był tak szaleńczy, że niewielu badaczy zarzuca Perseuszowi zaniedbanie tego. Nawet legaci wysłani z Rzymu dla zorientowania się w sytuacji stwierdzili, że wojsko do Macedonii wprowadzono z większym niebezpieczeństwem, przez góry, niż pożytkiem.
Odnośnie drugiego zarzutu zwraca się uwagę, że gdyby Perseusz nie ściągnął oddziałów stanąłby naprzeciw armii konsularnej mając zaledwie 12 tys. piechoty i 4 jazdy. Natomiast pozostawienie obsady wylotu Tempe wobec odcięcia jej od Macedonii było obarczone ryzykiem jej utraty. Poza tym, i tak nie udałoby się odciąć dostaw żywności dla Rzymian. Pozostawała im droga morska lub lądowa, koło Meliboji. Wprawdzie miasto to znajdowało się w rękach macedońskich, ale jego załoga nie byłaby w stanie przeciwstawić się przemarszowi większych oddziałów rzymskich.
W odróżnieniu od swych poprzedników nowy wódz dużą uwagę przywiązywał do współdziałanie wojsk lądowych z flotą. Dlatego w pierwszej naradzie wziął udział Figullus. Flota miała odciągnąć część wojsk macedońskich oraz dostarczyć żywność wojskom lądowym. Po ich sukcesie uderzyła na Tessalonikę, gdzie spustoszono okolicę, ale samego miasta nie zdobyto. Następnie splądrowano tereny wokół Ajnei i udano się pod Antigoneję. Tu przy pustoszeniu pól członkowie załóg zostali napadnięci przez Macedończyków i około 500 z nich zginęło, a tylu samo dostało się do niewoli. Po otrzymaniu pomocy z okrętów częściowo się zrewanżowali zabijając 200 Macedończyków i tyluż biorąc do niewoli. Następnie złupili rejon Pallene koło Kassandrei. Tam spotkali posiłki: 20 okrętów Eumenesa i 5 Prusjasza. Z nowymi siłami odważyli się zaatakować Kassandreję. Załoga tego miasta wykazała się większym doświadczeniem od Rzymian. Kiedy wskutek działań oblegających runęła część murów dowódcy załogi Filip i Pyton uznali, że dzieła tego dokonano na korzyść tego kto pierwszy podejmie atak: sami więc wypadli... i przepędzili Rzymian, którzy dopiero w nieładzie i nieuformowani w szeregi zewsząd się schodzili i zwoływali, żeby wejść do miasta. Zginęło sześćdziesięciu, a pozostali z atakujących, zepchnięci do fosy, zostali ciężko poranieni. Później Rzymianie popłynęli pod Toronę. Ponieważ posiadała silną załogę odpłynęli. To samo wydarzyło się pod Demetrias. Spustoszyli następnie okolice Jolkos i w tym samym celu wrócili pod Demetrias.
W tym czasie ponownie ożywiły się rzymskie wojska lądowe. Konsul wysłał z pięcioma tysiącami ludzi M. Popiliusza pod Meliboję. Ponieważ opanowanie tego miasta było niezbędne do uderzenia na Demetrias, Perseusz wysłał jako odsiecz 2 tys. ludzi pod wodzą Eufranora. Sam widok Macedończyków wystarczył, aby skłonić Popiliusza do odstąpienia od miasta. Eufranor zgodnie z rozkazami króla udał się następnie do Demetrias, gdzie wzmocnieni jego oddziałem mieszkańcy ośmielili się zaatakować pustoszące ich ziemie załogi rzymskich okrętów i zadali im straty. W tej sytuacji Eumenes i Figulłus zaniechali myśli o oblężeniu i rozjechali się. Eumenes po krótkim spotkaniu z konsulem wrócił do Pergamonu; pretor część floty wysłał na Skiatos, a z resztą postanowił przezimować w Oreos, skąd najłatwiej było dostarczać żywność wojskom w Macedonii i Tessalii.
Trwająca trzy lata wojna szkodziła bardzo interesom handlowym Rodyjczyków. Latem, być może w lipcu 169 p.n.e. wysłali oni poselstwo do Senatu w celu uzyskania zgody na zakup zboża na Sycylii. Wobec ówczesnej, trudnej sytuacji Rzymian zostali przyjęci z dużą uprzejmością; uzyskali zgodę na zakup 10 tys. medimów zboża. Ponadto, podobnie jak wysłannicy do Phillipusa i Figullusa starali się wysondować skłonność republiki do zawarcia pokoju. W tej sprawie najotwarciej wypowiedział się konsul. Spytał mianowicie dlaczego Rodyjczycy nie próbują mediacji, skoro sami są najbardziej do tego powołani. Wprawdzie tekst Polibiusza odnosi te słowa do rozpoczynającej się właśnie wojny Antiocha IV z Ptolemeuszem, ale historycy bardziej ufają przekazowi Appiana. Pisze on jednoznacznie: Posłom tym polecił Marcjusz, aby skłonili Rodyjczyków do wysłania posłów do Rzymu celem zakończenia wojny między Rzymianami i Perseuszem. Na wieść o tym Rodyjczycy zmienili zdanie w przekonaniu, że sprawa Perseusza nieźle stoi, nie przypuszczali bowiem, żeby Marcjusz dawał im takie zlecenia bez upoważnienia Senatu rzymskiego. Tymczasem on w tym wypadku i wielu innych działał z gnuśności.
Postępowanie Marcjusza jest bardzo różnie interpretowane. Niektórzy, przypisują Philippusowi skłonności makiaweliczne i dopatrują się potwierdzenia w jego stosunku do Rodos. Wobec braku nowych sukcesów po wkroczeniu do Macedonii, mógł liczyć, że przypadnie mu zaszczyt zawarcia pokoju kończącego ciężką wojnę. Późniejsze zwycięstwo Emiliusza Paulusa stworzyło Rzymianom pretekst, do potępienie starych przyjaciół, którzy zwątpili w trudnych chwilach.
Warto przypomnieć, że równie dwuznacznie zachował się konsul w stosunku do Związku Achajskiego. Misja Oktawiusza odniosła pewien sukces. Mianowicie Achajowie uchwalili powołanie w celu wspomożenia armii rzymskiej pięciu tysięcy żołnierzy. Powiadomili o tym konsula przez Polibiusza. Gdyby konsul potrzebował tych żołnierzy poseł miał natychmiast powiadomić Achajów o miejscu, do którego armia ma przybyć. (Ciekawostką jest to, że przyszły historyk dogonił wojsko konsula gdy wkroczyło ono do Perrajbii i zaczekał z rozmową z konsulem do momentu gdy wyprawa odniosła skutek). Marcjusz zwolnił Achajów od pomocy. Ponadto wskutek jego ustnej prośby Polibiusz przekonał związek do odmówienia pomocy pretorowi.
Wbrew opiniom historyków starożytnych, trzy lata walk wcale nie wykazały wyższości armii rzymskiej. Wręcz przeciwnie- kawalerzyści i lekkozbrojni macedońscy regularnie okazywali się lepsi w starciach ze swoimi vis a vis. Zwłaszcza jeśli bój toczono na większą odległość, rzucając pociskami. Macedończycy nie okazywali się też mniej sprawni w umiejętnościach technicznych - budowaniu umocnień, czy obozów. Lepiej działało również dowództwo macedońskie. Wprawdzie Perseusz, przy swej defensywnej taktyce, nie mógł się wykazać szczególnym geniuszem militarnym, ale zarówno w chwilach sukcesów, jak i niepowodzeń potrafił zachować zimną krew. Umiał nie tylko wykorzystywać błędy przeciwnika, ale i je prowokować. Jego dowódcy przewyższali rzymskich odpowiedników większym doświadczeniem, zdecydowaniem, "przedsiębiorczością i zdolnością przewidywania kroków przeciwnika (Klewas- s. 46, Filip i Pyton- s.53, później Kallippos i Antenor- s.60) Świadomi tego Rzymianie obrali jednym z konsuli na rok 168 p.n.e. L. Emiliusza Paulusa najbardziej doświadczonego z ich wodzów. Przypuszcza się, że Macedonię jako prowincję otrzymał bez losowania. Miało to być skutkiem olbrzymiej determinacji ludu rzymskiego w dążeniu do rozstrzygnięcia wojny. Trzyletni wysiłek zaczął męczyć Rzymian. Opisując wydarzenia 169 p.n.e., Liwiusz wspomina o trudnościach z poborem w Rzymie, a także o porzucaniu armii walczącej przeciw Macedonii przez żołnierzy, powracających chętnie do domów.
168
Nowy wódz zaraz po otrzymaniu prowincji zapoznał się z sytuacją w Macedonii poprzez wysłanych w tym celu legatów. Wieści przez nich przyniesione nie były zbyt optymistyczne. Wojsko rzymskie obozowało w Pierii, oddzielone od armii macedońskiej tylko rzeką Elpejos. Nie było jednak w stanie wymusić na Perseuszu bitwy. Borykało się z trudnościami aprowizacyjnymi. Flocie brakowało ludzi, odzieży i pieniędzy na żołd. Legaci sugerowali, że należy poprowadzić wojnę na dwa fronty, znacznie wzmacniając siły Appiusza Klaudiusza w Lychnidos. Senat przychylił się do tej opinii i wysłał jako następcę Klaudiusza pretora L. Anicjusza wraz z dwoma legionami liczącymi po 5200 piechoty i 300 jazdy oraz 10 tys. pieszych i 800 jeźdźców od sprzymierzeńców latyńskich. Razem z siłami Appiusza, posiłkami z Bullis, Apolonii, Dyrrachium oraz kraju Partynów stanowiło to ponad 30 tys. ludzi. Dla wzmocnienia sił w Macedonii powołano 7 tys. Rzymian do piechoty i dwustu do jazdy, 7 tys pieszych i czterystu jeźdźców latyńskich oraz ściągnięto 600 jazdy z Galii. Uzupełniono nimi stany legionów do 6 tys. pieszych i 300 jeźdźców, resztą obsadzono punkty obronne. Dodając do tych cyfr, liczbę latyńskich i greckich wojsk posiłkowych oraz obsadę floty można się doliczyć ponad 100 tys. wojska rzymskiego na Bałkanach. Właśnie tę liczbę podaje Płutarch za właściwą dla momentu rozstrzygającej bitwy pod Pydną.
W tym czasie Perseusz zdołał nakłonić do ostatecznego opowiedzenia się po jego stronie Gentiosa. Zaufany sługa Perseusza, Pantauchos dostarczył illyryjskiemu władcy, zakładników- co było jednym z warunków zawarcia przymierza. Również Gentios wysłał zakładników, a wraz z nimi posłów dla odebrania 300 talentów (drugi warunek króla Illyrów), a następnie zawarcia sojuszu. To wszystko odbyło się koło Dionu na oczach całej jazdy macedońskiej. Według słów Liwiusza Perseusz liczył, że to [układ z Gentiosem] doda ludziom niemało dobrego ducha
Miał również nadzieję, że układ zwiększy w opinii Greków jego szansę w walce z Rzymem i skłoni wahających do opowiedzenia się po jego stronie. Dlatego posłowie illyryjscy towarzyszyli macedońskim w misji na Rodos, mającej na celu zachęcenie Rodyjczyków do wypowiedzenia wojny Rzymowi. Perseusz wysłał również posłów do Antiocha, a także, pod pozorem wykupienia jeńców do Eumenesa. Przestrzegał ich, że po upadku Macedonii Rzym skieruje swe siły przeciw nim. Zwracał uwagę, że już obecnie Rzymianie przeciwstawiają Eumenesowi Prusjasza bityńskiego, a Antiochowi nie pozwalają zająć zdobytego Egiptu. Dlatego apelował, aby zdecydowali się skłonić Rzymian do zawarcia z nim pokoju, albo uważać ich, gdyby uparcie trwali przy niesprawiedliwej wojnie, za wspólnych wrogów wszystkich władców. W tym czasie na wschodzie rozgorzała VI wojna syryjska. Rozpoczynając ją obydwie strony wierzyły w zwycięstwo i pragnęły wykorzystać skupienie Rzymu na sprawach macedońskich. Dlatego były w pełni zadowolone, kiedy w 170 p.n.e. Senat nie chcąc popychać kogokolwiek w ramiona Perseusza nie opowiedział się po żadnej stronie. Kiedy jednak Antioch IV zyskał zdecydowaną przewagę, Egipcjanie usiłowali uzyskać pomoc rzymską, a Senatorowie zaniepokojeni możliwością połączenia dwóch wielkich monarchii hellenistycznych pod berłem Seleukidów byli skłonni ją udzielić. Jako posłowie w tej sprawie zostali wydelegowani G. Popiliusz Lenas, G. Decymiusz i G. Hostyliusz. W tej sytuacji król Syrii stawał się żywotnie zainteresowany tym, aby wojna macedońska się nie rozstrzygnęła. Mimo to misja wysłanego przez Perseusza Telemnastosa nie powiodła się. Antioch nie podjął się mediacji. Wolał liczyć, że Perseusz zostanie pokonany później niż on zdobędzie Aleksandrii i próbować przekupić Rzymian.
Po wieloletnich wysiłkach zaczęła owocować systematyczna i rozważna polityka względem Rodos. Mieszkańcy wyspy oznajmili posłom Perseusza i Gentiosa swą decyzję o wysłaniu z żądaniem pokoju swych poselstw: jednego do Senatu, drugiego do króla i konsula. Ponadto poprosili o poparcie w swych staraniach Kreteńczyków. Jak pisze Schmitt Rodos liczyło, że ich republika będzie spokojnie egzystowała w cieniu potęg jako ehrlicher Makler.
Równocześnie z negocjacjami z Gentiosem Perseusz próbował pozyskać pomoc Bastarnów. Przybyło ich dwadzieścia tysięcy (w połowie piechota, w połowie jazda). Początkowo mieli służyć za około 500 talentów. Jednak na naradzie z najbliższymi Perseusz uznał, że Bastarnowie w takiej liczbie mogliby być bardziej uciążliwymi sojusznikami niż Rzymianie wrogami i wyraził zgodę na zaciąg tylko 5 tys. jazdy. Ale ponieważ Bastarnowie chcieli najpierw dostać złoto, a dopiero później przybyć walczyć, natomiast Perseusz obawiał się, że wówczas nie zobaczy ani jeźdźców, ani pieniędzy, do współdziałania nie doszło. Wszyscy historycy starożytni oraz wielu współczesnych uważa to za olbrzymi błąd króla Macedonii, wynikający z jego niezmierzonego skąpstwa. Niewielu, jak P. Meloni, uważa argumenty Perseusza za słuszne.
Tezę, że skąpstwo Perseusza było przyczyną jego klęski próbują wzmocnić historycy antyczni ukazując jego postępowanie z Gentiosem oraz negocjacje z Eumenesem. Jak wspomniano król Macedonii obiecał 300 talentów władcy Illyrii za przystąpienie po jego stronie do wojny. Po ostemplowaniu ich znakami Gentiosa 10 talentów wysłano do Illyrii od razu, natomiast resztę Perseusz rozkazał powoli transportować w stronę granicy illyryjskiej, a po dotarciu na miejsce czekać na jego polecenia. Kiedy Gentios uwięziwszy legatów rzymskich zamknął sobie drogę do porozumienia z republiką, władca Macedonii odwołał swoich ludzi z powrotem razem z pieniędzmi. Wcześniej Perseusz nie skorzystał z oferty Eumenesa. Władca Pergamonu według słów Liwiusza zaczął w tym okresie dochodzić do przekonania, że Rzym zaczyna ogarniać zniechęcenie wojną. Obawiał się autorytetu jaki może uzyskać w Grecji Perseusz jeśli zakończy wojnę bez porażki. Pragnąc wynieść jakieś korzyści z tego, że jest swego rodzaju "języczkiem u wagi" zaoferował królowi macedońskiemu, że wycofa się z wojny za tysiąc talentów, a za 1500 będzie pośredniczył w zawarciu pokoju. Jako gwarancje dawał zakładników. Perseusz był skłonny przyjąć ofertę, ale do porozumienia nie doszło, gdyż król macedoński chciał zdeponować pieniądze do czasu zawarcia pokoju w świątyni na należącej do niego Samotrace, zaś Eumenes usiłował dostać choć część pieniędzy od razu.
Nowy sezon wojny rozpoczęła flota, a właściwie flotylla macedońska. Macedonia, w wyniku traktatu kończącego II wojnę, nie mogła posiadać więcej niż pięciu okrętów wojennych. Dlatego jej siły morskie podczas działań 168 p.n.e. składały się z 40 łodzi typu lembijskiego i 10 illyryjskiego. Wczesną wiosną wyruszyły one pod dowództwem Kallipposa i Antenora z Kassandrei i skierowały się w stronę portów leżących przy górze Atos. Stąd udały się pod Tenedos, gdzie napotkały eskadrę rodyjskich okrętów transportowych. Pamiętając o próbach pozyskania republiki kupieckiej, czynionych przez Perseusza dowódcy macedońscy bez przeszkód wypuścili okręty rodyjskie, a nawet przyjaźnie rozmawiali z ich załogami. Następnie dowiedziawszy się, że statki pergamońskie blokują 50 transportowców macedońskich po drugiej stronie wyspy, przepędzili je, a własne statki transportowe wysłali pod eskortą 10 łodzi do Macedonii. Po dziewięciu dniach eskorta dołączyła do reszty floty koło Sygejonu. Stąd Macedończycy popłynęli na Syboty. Tam również podążało 35 okrętów pergamońskich, transportujących jazdę gallicką do Attalosa. Powiadomiony o nich Antenor zaatakował między Chios a Erytreją Pergamończyków, niespodziewających się w tym rejonie floty macedońskiej. Część z nich uciekła do Erytrei, reszta próbowała schronić się na Chios. Jednak Macedończycy wylądowali w lepszym miejscu i części Gallów zdołali przeciąć drogę ucieczki, resztę zaś dogonili pod murami miasta, gdyż mieszkańcy Chios nie wpuścili swoich sojuszników do miasta. Zginęło 800 Gallów, a 200 dostało się do niewoli. Konie, albo potonęły wraz z rozbitymi okrętami, albo wpadły na brzegu Chios w ręce Macedończyków, którzy popodcinali im ścięgna. Jedynie 20 nadzwyczajnej piękności koni zostało wysłanych razem z jeńcami do Tessaloniki na tych samych łodziach, które wcześniej konwojowały transportowce. Po kilku dniach flotylla ponownie połączyła się, tym razem koło Phanae i popłynęła na Delos. Tam znajdowało się pięć okrętów wojennych Eumenesa, a wkrótce przybyli na trzech pięciorzędowcach legaci rzymscy: G. Popiliusz, G. Decymiusz i G. Hostyliusz. Świętość miejsca zapewniła tam pokojowy pobyt wrogów. Kiedy jednak Antenor otrzymał wiadomość, że jakieś statki mijają Delos sam z częścią sił ruszył w pościg, a resztę rozmieścił po Cykladach. Macedończycy łupili i niszczyli nieprzyjacielskie statki pływając nocami dwoma, trzema łodziami. Dlatego niepowodzeniem zakończyły się próby przeszkodzenia im w tym procederze, czynione przez Popiliusza i okręty Eumenesa.
20 maja opuścili Rzym i udali się do swych oddziałów nowi wodzowie rzymscy: L. Emiliusz Paulus do Macedonii, Gn. Anicjusz do Illyrii, Oktawiusz do floty w Oreos. Pierwszy na swój teren dotarł Anicjusz. Gentios po zerwaniu z Rzymianami skierował swe siły przeciw miastom i ludom im przyjaznym. Dysponował piętnastotysięczną armią, zgromadzoną w Lissos. Przyrodniego brata Karawantiosa wysłał z 1000 piechoty i 50 jeźdźcami na podbój plemienia Kawiów, a składającą się z 80 łodzi flotę na pustoszenie okolic Apollonii i Dyrrachium. Sam zdobył Bassanię miasto odległe od Lissos o 5 tys. kroków. Odsiecz rzymska śpiesząca na pomoc temu miasta zawróciła, by położyć kres pirackim akcjom Illyryjczyków. Liwiusz wzmiankuje, że Anicjusz najpierw na morzu zajął pewną liczbę łodzi, a następnie na lądzie pobił samego Gentiosa. Król Illyrów udał się do najsilniejszej twierdzy w swym państwie, Skodry. Pod jej murami, mimo, że obronność miejsca stwarzała nadzieje na długotrwały opór, wydał Rzymianom bitwę. Przegrawszy ją poprosił pretora o trzydniowy rozejm, a po jego upływie poddał.się.
Perseusz w tym czasie przygotowywał się do odparcia ataku Paulusa. Armie stały naprzeciw siebie od lipca po obydwu stronach Elpejosu. Emiliusz, który 7 czerwca objął w Fili dowództwo nad siłami rzymskimi, mógł zgodnie z zachętami młodszych oficerów próbować frontalnego ataku albo usiłować dostać na tyły Macedończyków drogą lądową lub morską. Chcąc zabezpieczyć się przed tymi ewentualnościami Perseusz obwarował brzeg Elpejosu; dla zabezpieczenia wybrzeża wzmocnił załogę i umocnienia Kassandrei oraz wysłał tysiąc jeźdźców do Ajnei, aby przeciwstawiali się próbom pustoszenia pól. Na straży prawdopodobnej trasy przemarszu Rzymian w Pytionie i Petrze postawił pięć tysięcy ludzi pod dowództwem Histiajosa, Teofanesa i Midona. Mimo to, konsul zasięgnąwszy porady kupców z Perrajbii Kojnosa i Menofilosa, zdecydował się wysłać część oddziałów aby obeszły Olimp. 8200 piechurów i 120 kawalerzystów pod dowództwem P. Korneliusza Scypiona Nazyki i syna konsula Kw. Fabiusza Maksimusa Emilianusa, zostało załadowanych na okręty pod pozorem wyprawy na wybrzeże macedońskie. Jednak statki, załadowane także żywnością na dziesięć dni, skierowały się do Herakejonu. Stamtąd w ciągu trzech nocnych marszów dotarły do posterunków macedońskich. Polibiusz pisze, że zaskoczyli przeciwnika we śnie, tak że wódz Perseusza Midon musiał uciekać niekompletnie ubrany. Natomiast ze wspomnień bohatera wydarzeń, Nazyki, wynikało, że doszło do zaciekłej walki. Z kolei Plutarch donosi, że powiadomiony przez zbiegłego Kreteńczyka o wyprawie Rzymian władca macedoński wysłał na pomoc Midona na czele 10 tys. lekkozbrojnych i 2 tys. Macedończyków (prawdopodobnie ciężkozbrojnej piechoty). W tej sytuacji historycy odnoszą przekaz Scypiona do walki stoczonej z tym właśnie oddziałem. Po wyruszeniu oddziału Nazyki, Paulus starał się skupić na sobie uwagę króla. Przez dwa dni trwały utarczki lekkozbrojnych, a trzeciego dnia pozorował przygotowania do forsowania pozycji macedońskich tuż nad brzegiem morza. Oddziały macedońskie, wysłane przeciw Nazyce i Fabiuszowi prawdopodobnie się spóźniły, gdyż 20 czerwca oddział rzymski znalazł się na tyłach wojsk macedońskich. Wprawdzie oddziały Perseusza nie były w żaden sposób bezpośrednio zagrożone, ale król obawiał się, że Scypio może uderzyć na Pydnę i przeciąć jego linie komunikacyjne. Dlatego sam wycofał się do tego miasta. Po drodze zastanawiał się czy wydać rozstrzygającą bitwę, czy rozdzielić armię po licznych punktach obronnych i zmusić Rzymian do długotrwałych walk. Zdecydował się na pierwsze rozwiązanie. Wybrał dogodną dla falangi równinę otoczoną łańcuchem wzgórz odpowiednich dla manewrów lekkozbrojnych i czekał na nieprzyjaciela. Paulus, połączywszy się wcześniej z oddziałem, który obszedł Olimp, nadciągnął około południa 21 czerwca. Ponieważ żołnierze byli zmęczeni marszem nie przyjął ofiarowanej bitwy, ale zbudował obóz. Uczynił to w miejscu, gdzie nie mogłaby się posuwać falanga, której użyteczność zostaje unicestwiona przez niewielką nawet nierówność terenu.
Bitwa
Po długich rozważaniach zwyciężyła wśród nowożytnych historyków opinia J. Kromayera, że antyczna rzeka Leukos, rozdzielająca przeciwników tuż przed bitwą, to obecny potok Mavroneri.
Jako liczebność armii macedońskiej nad Elpejosem podaje się za Plutarchem 40 tys. piechoty i 4 tys. jazdy; Rzymian J. Kromayer i W. K. Pritchett szacują na około 38 tys. ludzi (33400 piechoty, 4200 jazdy i 22 słonie).
W nocy przed bitwą nastąpiło zaćmienie księżyca. Rzymianie, poinformowani wcześniej o nim przez miłośnika astronomii, trybuna wojskowego G. Sulpicjusza Gallusa, zachowali się spokojnie. Natomiast Macedończycy według przekazów autorów starożytnych przyjęli zjawisko jako złowróżbne. Już wcześniej źle na nich podziałała wieść o klęsce sojusznika - Gentiosa. Konsul natomiast chcąc umocnić dobry nastrój żołnierzy złożył rankiem następnego dnia ofiary Heraklesowi, tradycyjnemu patronowi królów Macedonii.
Bitwa zawiązała się przypadkowo. Pomiędzy obozami płynęła rzeczka, z której obydwie strony czerpały wodę. Na brzegach stały straże. 800 Traków na brzegu macedońskim. Po rzymskiej natomiast dowodzone przez M. Sergiusza Silusa kohorty pelignijska i marrucyńska oraz dwa oddziały jazdy samnickiej. Ponadto, przy obozie czuwały, mając na czele G. Kluwiusza, kohorty firmańska, westyńska i kremońska oraz oddziały jazdy: placentyński i esernijski. Stanowiło to razem ponad 3 tysiące żołnierzy. Kiedy kilku Traków łapało konia, który uciekł do rzeki, jeden z nich został zabity przez Rzymian. Zdenerwowani tym pozostali Trakowie przebiegli płytki potok i zaatakowali przeciwników. Impet ataku trackiego odepchnął Rzymian od rzeki. Jego sukces skłonił dowódców macedońskich do porzucenia korzystnych pozycji i zaatakowania przeciwników większymi siłami. Traków wsparli ich rodacy w liczbie 3 tys., 3 tys. najemników z Parorei i z Parastrymonii, peońskich i agriańskich oraz również trzytysięczny agemat. Macedończycy liczyli zapewne, że zdołają zepchnąć straże rzymskie do obozu, umożliwiając przekroczenie potoku i zajęcie pozycji reszcie swoich sił. W ten sposób uniknęliby walki na niedogodnym terenie i oczekiwaliby przeciwnika już uformowani, podczas gdy Rzymianie, dla ocalenia przed zagładš swoich straży, musieliby przyjąć bitwę w niesprzyjających okolicznościach, nie mogąc swobodnie rozwinąć swych sił. O losach bitwy zadecydowała postawa oddziałów wartowniczych. Mimo olbrzymiej nierównowagi sił: 3 tys. Latynów przeciw ok. 10 tys. żołnierzy Perseusza, bronili się bardzo dzielnie. Powagę tej chwili potwierdzają wszystkie źródła antyczne. Plutarch pisze, że Emiliusz w pośpiechu, bez hełmu i pancerza, przygalopował wesprzeć walczących. Biograf Perseusza, Posejdonios, pisał, że konsul zrzucił szatę w geście desperacji z powodu ciągłego posuwania się naprzód nieprzyjaciela. Polibiusz przekazał, że Paulus, najbardziej doświadczony spośród wodzów rzymskich, wspominał później, że nie widział nic bardziej groźnego od atakującej falangi macedońskiej. Wsparci dostojnością stanowiska Emiliusza, jego osobistą sławą, powagą wieku, Latyni stawili heroiczny opór. Tradycja annalistyczna przekazała opis czynu dowódcy Pelignów, Salwiusza, który, chwyciwszy oznakę oddziału, rzucił ją pomiędzy wrogów aby zmusić kolegów do powstrzymania frontu macedońskiego. Opór oddziałów, które stały na warcie okazał się wystarczający; aby umożliwić Rzymianom nie tylko wysłanie im wsparcia, ale także pozwolił legionom rozwinąć się i zaatakować nadciągającą falangę, zanim zdołała ona dołączyć do agematu.
http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m17.JPG
http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Plan_battle_of_Pydna-fr.svg
http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m16.JPG
http://www.livius.org/a/1/maps/pydna.GIF
http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m15.JPG
Do walki przeciw gwardii, Trakom i najemnikom Perseusza włączyła się reszta latyńskich oddziałów pomocniczych oraz słonie. Tak większość historyków interpretuje zwrot Liwiusza elephantos inducit et alas sociorun. Ponieważ jednak alas są korektą pierwotnego alias, niektórzy uważają, że wraz ze słoniami uderzyła tylko część Latynów. Przypuszcza się także, że na tym skrzydle walczyło 4 tys. Pergamończyków pod Attalosem i Atenąjosem. Stąd też powstał odmienny pogląd w kwestii ustawienia armii rzymskiej, m. in. W. K. Pritchetta.
Wobec taktyki piechoty macedońskiej, dla której niezbędne było utrzymanie ciągłości frontu, losy bitwy zostały rozstrzygnięte w momencie, w którym w lukę między chalkispidami i agematem wtargnął pierwszy legion. Na jego czele którego stanął sam konsul, zaraz potem drugi, dowodzony przez L. Postumiusza Albinusa, uderzył na leukaspidów, stanowiących prawe skrzydło falangi. W odróżnieniu od Kynoskefalai, gdzie w podobnej sytuacji Macedończycy szybko zaniechali oporu, pod Pydną walczyli do końca. Pierwsze załamało się ich lewe skrzydło, gdzie zawiodły doraźnie wymyślone sposoby walki ze słoniami. Więcej problemów mieli legioniści z rozerwaniem falangi, ale tam dowódcom rzymskim sprzyjało ukształtowanie pola walki. Nierówności terenu powodowały powstawanie wyłomów w falandze, w które wciskały się pojedyncze manipuły. Rozbita falanga traciła jakąkolwiek wartość, gdyż w walce jeden na jeden długa macedońska sarissa była raczej przeszkodą niż bronią Liwiusz stwierdził, że do zwycięstwa najwyraźniej przyczyniło się tutaj prowadzenie kilku bitew w różnych punktach. Macedończycy, chociaż atakowani z boków i z tyłu ponosili ogromne straty, nie porzucali beznadziejnej walki. Na prawym ich skrzydle polegli wszyscy żołnierze agematu, z których żaden nie próbował ucieczki. Łącznie źródła antyczne mówią o 20 tys. , 25 tys. zabitych. Ponadto 6 tys. dostało się do rzymskiej niewoli na polu bitwy, a 5 tys. schwytano po bitwie. Zwycięzcy stracili natomiast 80- 100 zabitych, a wiele więcej mieli rannych.
Bitwa trwała ponad godzinę między w pół do czwartej, a piątą po południu.
Wiele źródeł antycznych pisze o nieobecności Perseusza w szeregach armii podczas bitwy. Według Florusa, król Macedonii był tak przerażony nadejściem Rzymian, iż nie odważył się wziąć udziału w bitwie, lecz jej prowadzenie zlecił wodzom. Absens ergo victus fugit. Według Polibiusza zaledwie bitwa się zaczęła, stchórzył i uciekł na koniu do miasta pod pretekstem złożenia ofiary Heraklesowi. Dopatrując się w tych przekazach ziarna prawdy, tj. nieobecności Perseusza na polu bitwy, niektórzy historycy darzą zaufaniem przekaz Posejdoniosa. Informuje on, że król, w przededniu bitwy, został kopnięty podczas wizytacji armii w goleń i dlatego nie mógł dowodzić bitwą. Ci, którzy uważają, że król Macedonii był obecny na polu bitwy, domyślają się, że Perseusz zamierzał w wypadku zwrócenia się legionów ku ucieczce, wyzyskać sukces rzucając się z kawalerią i oddziałami lekkozbrojnymi w pościg. Z tym zamiarem objął dowództwo nad prawym skrzydłem i nie brał bezpośrednio udziału w walce, gdyż, wobec błyskawicznego rozwoju sytuacji na lewym skrzydle i w centrum, włączenie się do walki prawego skrzydła pociągnęłoby tylko niepotrzebne straty. Perseusz wraz z oddziałami i wiernym Kotysem opuścił pole bitwy i podążył do Pełli. P. Meloni uznaje jego postawę na polu bitwy za słuszną. Można mu jedynie zarzucić, że kiedy upadek jego królestwa był przesądzony powinien był szukać śmierci na polu bitwy.
Zaraz po bitwie zaczęły poddawać się zwycięzcą miasta i twierdze macedońskie. Pierwsza, 23/24 czerwca, uczyniła to Beroja, w której schronili się po bitwie zaufani króla Hippiasz, Midon i Pantauchos, potem Tessalonika Pella, i tak w ciągu dwóch dni prawie cała Macedonia. Poselstwa do konsula nie przysłała Pydna, ale w końcu, pod wpływem rozmowy z Midonem i Pantauchosem, dowódca załogi zgodził się wpuścić Rzymian. Mimo to miasto zostało wydane żołnierzom jako zdobycz. Również Meliboja została zdobyta i złupiona przez Gn. Oktawiusza. Wieść o zakończeniu wojny nie dotarła do Ajginion. . Tamtejszy garnizon dokonał wypadu na przygotowujące się do oblężenia wojska Gn. Anicjusza i zadał nieprzyjacielowi duże starty.
Po bitwie
Perseusz próbował w tym czasie uciec przed Rzymianami. Spod Pydny podążył do Pelli, gdzie spalił archiwum, zabrał część skarbu. Następnie kontynuował ucieczkę w kierunku Amfipolis. Dotarł tam 24 czerwca w towarzystwie 500 najemników kreteńskich oraz Ewandra z Krety, Beoty Neona oraz Archidamosa, polityka etolskiego. Stąd wysłał swych posłów do Emiliusza. Jednocześnie poprosił o pomoc trackie plemię Bisaltów, jednak bezskutecznie. Nie powiodła się także próba utrzymania w wierności mieszkańców Amfipolis. Pożegnali oni swego władcę na zgromadzeniu krzycząc: Idźcie wy sobie stąd, bo przez was zginiemy jeszcze my, nieliczni pozostali przy życiu. W tej sytuacji Perseusz zdecydował schronić się w sanktuarium Kabirów na Samotrace, gdzie szczególnym szacunkiem darrzono dynastię macedońską. Wkrótce po przybyciu Perseusza, dotarła tam flota rzymska wraz ze swym dowódcą Gn. Oktawiuszem. Gdy zawiodły próby zastraszenia, bądź przekonania uciekiniera do oddania się w ręce rzymskie jeden z towarzyszących pretorowi młodzieńców zwrócił mieszkańcom uwagę, że na wyspie wbrew jej świętym prawom przebywa osoba podejrzana o próbę morderstwa. Dlatego radził im poprosić Perseusza o zgodę na osądzenie Ewandra z Krety, którego imię fama łączyła z zamachem na Eumenesa. Będąc pewnym, że przy nieprzychylnym nastrojach na wyspie, zostanie uznanym winnym Kreteńczyk popełnił samobójstwo. Liwiusz jednak pisze, że został zabity przez Perseusza który dowiedział się, że Ewander planuje ucieczkę. Z kolei Perseusz obawiając się oskarżenia o morderstwo próbował uciec do Kotysa; został jednak oszukany, I gdyż zaufany Kreteńczyk, Oroandes wolał ocalić resztki skarbu królewskiego niż obalonego władcę. Gdy wkrótce potem, zachęceni amnestią, odeszli od niego pochodzący ze szlachetnych rodów pachołkowie królewscy, zdecydował się poddać Rzymianom. Jedyną osobą, która wówczas przy nim trwała był syn Filip. Reszta jego rodziny wcześniej dostała się w ręce rzymskie, a. najbliżsi słudzy po kolei opuszczali go od Pydny.
Wedle anegdoty Perseusz prosił Emiliusza, aby zaoszczędził mu udziału w triumfie. Paulus miał odpowiedzieć, że jeśli nie naprawdę nie chce, nie weźmie. Perseusz nie miał jednak tyle odwagi co Kleopatra i nie popełnił samobójstwa. Mający miejsce we wrześniu 167 p.n.e. triumf nad Macedonią trwał trzy dni i swą wspaniałością, zaprezentowanym bagactwem przewyższył wszystko, co dotąd widział Rzym. Wspomnienia o nim zachowały się w twórczości bardzo licznych pisarzy antycznych: Cycerona, Wellejusza Peterkulusa, Waleriusza Maksimusa, Pliniusza, Plutarcha, Appiana, Florusa. Eutropiusza, Orozjusza, Zonarasa. Po uroczystościach Perseusz został osadzony wraz z Aleksandrem w więzieniu w Albie w bardzo ciężkich warunkach. Dopiero później w wyniku interwencji Paulusa Senat zgodził się polepszyć sytuację więźnia. Perseusz zmarł prawdopodobnie w 162 p.n.e. w niejasnych okolicznościach. Zonaras pisze o samobójstwie, Plutarch i Diodor wspominają o wyrafinowanych torturach strażników, którzy nigdy nie pozwalali mu zasnąć. Około 160 p.n.e. umarli także Filip i jego siostra. Z trojga dzieci Perseusza dożył wieku męskiego tylko najmłodszy Aleksander. Wyuczył się rzemiosła i wyzwolony, wiódł nędzny żywot.
Nowy status Macedonii miała ustalić we współpracy z Emiliuszem dziesięcioosobowa komisja powołana przez Senat. W jej skład weszli : A. Postumiusz Luskus, G. Klaudiusz Pulcher, G. Licyniusz Krassus, Gn. Domicjus Ahenobarbus, Ser. Korneliusz Sulla, L. Juniusz, T. Numisjusz Tarkwińczyk, A. Terencjusz Warron oraz przypuszczalnie Kw. Marcjusz Philippus i Kw. Fabiusz Labeon. Do Amfipolis zostało wezwanych po dziesięciu przedstawicieli z każdego miasta dla wysłuchania decyzji rzymskich. Rzymianie zarządzili, że przede wszystkim wszyscy Macedończycy mają być wolni, swobodnie posiadający swoje miasta i pola, korzystający ze swoich praw, wybierający corocznie urzędników. Monarchia Antygonidów została podzielona na cztery oddzielne republiki. Jedna, ze stolicą w Amfipolis zawierała tereny między Strymonem a Nessos, część terenów na wschód od Nessos bez Ainos, Maronei i Abder oraz niektóre tereny na zachód od Strymonu -Basaltikę i Herakleę Syntycką. Ziemie od Strymontu do Aksjos (Pejonia, Chalkidyka oraz Kassandreja, Torona i Ajneja) zostały podporządkowane Tessalonice, a terytorium od Aksjosu do Penejosu ( Edessa, Beroea, zach. Peonia) władzom w Pełli. Czwarta republika, ze stolicą w Pelagonii, objęła tereny wzdłuż wokół Gór Bora. Na północy sięgała granicy z Dardanami, na zachodzie z Epirem i Illyrią, na południu z Perrajbią. Historyczne krainy, które weszły w jej skład to: Pelagonia, Eordaja, Lynkestis, Orestis, Atyntantia, Tymfaja i Elimiotis. Republika w skład której weszła Pella została rozbrojona, pozostałe posiadały własne armie na granicach z barbarzyńcami. Otrzymały także prawo bicia monet. Wszystkie republiki posiadały własny aparat urzędniczy. Mieszkańcy jednej nie mogli zawierać związków małżeńskich w innej, ani posiadać ziemi. Zostali jako pierwszy z pobitych narodów obciążone stałą daniną dla ludu rzymskiego. Wynosiła ona połowę sumy, którą Macedończycy płacili Perseuszowi, czyli według przekazu Plutarcha 100 talentów. Wielu historyków demonstruje to jako przykład wspaniałomyślności rzymskiej bądź surowości rządów Antygonidów, zapominając, że oprócz tej sumy Macedończycy musieli utrzymywać własnych urzędników i własną armię. Tak więc było to bardzo duże obciążenie tym bardziej, że Rzymianie zakazali eksploatacji kopalń złota i srebra. Otwarte pozostały kopalnie żelaza i miedzi. Zakazano ścinania drewna okrętowego, a także sprowadzania soli. Terytoria tych państewek objęły tylko ziemie rdzennie macedońskie. Dolopowie tak jak tego pragnęli w 174 p.n.e. stali się niezależnym związkiem. Demetrias stała się stolicą reaktywowanej federacji Magnetów. Wróciły do Tessalii zdobyte przez Perseusza na początku wojny Ptoleos, Antrone i Larissa Kremaste. Samotraka otrzymała wolność, a Lemnos, Skyros i Imbros przeszły w ręce Ateńczyków-może nie naipotężniejszych, ale chyba najwierniejszych sprzymierzeńców Rzymu. Mimo skromnych zasobów wspomogli oni Rzymian wszystkimi posiadanymi okrętami i zawsze wyrażali gotowość spełniania wszelkich żądań Senatu.
Dla zapewnienia spokoju tzw. przyjaciele królewscy, dowódcy, ministrowie i zaufani słudzy Perseusza otrzymały nakaz udania się do Italii. Lista ich odczytana została w Amfipolis. Razem z nimi miały się udać rodziny i dzieci powyżej piętnastego roku życia.
Z chwilą upadku Macedonii Rzym stał się całkowitym panem Grecji. Wcześniej samo istnienie monarchii Antygonidów zmuszało republikę nadtybrzańską do bardzo dużej powściągliwości w wykorzystywaniu swej dominującej pozycji. Kłopoty w walce z samym tylko Perseuszem wskazują wyraźnie jak niebezpieczne dla Rzymu byłoby pełne zaangażowanie się państw greckich po jego stronie. Dlatego Senat dzielił, intrygował, ale nigdy nie próbował zastraszać, ani likwidować swych nieprzyjaciół. Po Pydnie nie miał już żadnych przeszkód. Pokonaną Illyrię spotkał ten sam los co Macedonię. Gallus, wraz z pięcioma przysłanymi z Rzymu komisarzami, podzielił ją na trzy wolne państewka, o podobnym statusie co macedońskie.1 Epir, mimo, że nie udzielił prawie żadnej pomocy Perseuszowi, został surowo ukarany za zdradę. Stał się jednym z łupów żołnierzy rzymskich. Po pokonaniu Gentiosa, Anicjusz skierował się do Epiru. Większość kraju poddała się bez walki, choć nie brakło osób, które wolały zginąć niż oddać się w ręce Rzymian. Tego jednak, co nastąpiło, nie spodziewał się nikt. Z Macedonii nadciągnął Paulus ze swoją armią i powołując się na polecenia Senatu rozkazał armii Anicjusza zachowanie spokoju. Rozesłani pod pozorem przygotowań do nadania wolności jego centurioni, zawiadomili miasta, aby przysłały do Emiliusza po dziesięciu przedstawicieli. Paulus rozkazał im następnie, aby we wszystkich miastach zniesiono złoto i srebro na place publiczne. Potem rozesłano kohorty, które tego samego dnia, o tej samej godzinie rozpoczęły wielką łupież. Po jej zakończeniu zburzono mury miejskie i sprzedano wszelką zdobycz (w tym w niewolę 150 tysięcy Epirotów). Dzięki temu piechurzy otrzymali po 200 denarów, a kawalerzyści po 400. Postępowaniem takim objęto 70 miejscowości, głównie zamieszkałych przez Molossów.
Warto przypomnieć, że w Macedonii, po zwycięstwie, Paulus pozwolił złupić wojsku pod różnymi pretekstami: Ajgion (mieszkańcy srożyli się na zwycięskich żołnierzach rzymskich), Agass (po zawarciu przymierza z Rzymem, przeszli na stronę Perseusza) i Ajneję (trwali w wojnie z większą zaciekłością niż inne miasta).3 Także w czasie przemarszu do Epiru wysłał oddziały na łupienie Illyrii.
Niewiele łagodniej niż wrogów potraktowali Rzymianie państwa, które w żaden sposób nie wspomogły Macedonii. W Etolii oddział żołnierzy rzymskich pomógł Lykiskosowi wyciąć 550 przeciwników politycznych. Inni uciekli, a dobra wszystkich zagarnęli mordercy. Wygnańcy poskarżyli się Paulusowi. Ten, po upewnieniu się, że ofiarami stali się przeciwnicy, a raczej nie-przyjaciele Rzymu, uniewinnił winnych. Przy okazji zezwolił na secesję ze Związku każdemu miastu, które by tylko zechciało. Do Achai udało się dwóch komisarzy. Na Zgromadzeniu zarzucili oni zebranym, że liczni z nich wspomagali Perseusza i zażądali uchwalenia dla nich kary śmierci. Ponieważ wielu uważało się za niewinnych, żądanie Rzymian napotkało na duży opór. Legatom udało się jednak wymóc wysłanie do Italii zakładników. Ułatwiła im to wypowiedź Ksenona, jednego z byłych strategów, o gotowości oczyszczenia się z zarzutów, czy to w na zgromadzeniu związkowym, czy to przed Senatem w Rzymie. Na zachód odpłynęło 1000 młodych przedstawicieli arystokracji achajskiej. Kiedy władze związku poprosiły o osądzenie ich, aby niewinni mogli powrócić, Rzymianie: odpisali: Nie uważamy, by powrót tych ludzi do domu był korzystny zarówno dla nas, jak i dla waszych ludów, Przeważająca część z nich zmarła na Półwyspie Apenińskim. Na Bałkański po dwudziestu latach powróciło trzystu.
Po wojnie
W szczególnie nieprzyjemnej sytuacji wobec zakończenia wojny znaleźli się Rodyjczycy. Ich poselstwo z żądaniem zawarcia pokoju dogoniła nad Tybrem wieść o bitwie pod Pydną. Wprawdzie lud rzymski odrzucił wniosek o wypowiedzenie wojny Rodyjczykom, ale nie zaniechano ukarania ich. W wyniku ogłoszenia Delos wolnym portem obroty portu rodyjskiego spadły o 85%. Mocno także uderzył w republikę kupiecką zakaz ścinania w Macedonii drzew, gdyż były one podstawowym surowcem przy budowie okrętów rodyjskich. Przeciwnicy Rzymu zostali skazani na śmierć. Mimo tych ciosów republika kupiecka ocalała.
Przypuszcza się także, że Rzym był spiritus movens najazdu Gallów na królestwo Pergamonu w momencie, kiedy wojska pergamońskie nie wróciły jeszcze z Macedonii. Rzymianie próbowali również przeciwstawić Eumenesowi Attalosa. Chcąc go skłonić, aby zażądał części państwa, obiecali mu Ainos i Maroneję. Gdy Attalos nie poprosii Senatu o część królestwa, natychmiast Ainos i Maroneja zostały ogłoszone wolnymi. Kiedy król Pergamonu, świadomy niechęci, chciał wyjaśnić sytuację i osobiście przybył do Italii, Senat pośpiesznie przegłosował uchwałę o nieudzielaniu posłuchań monarchom. W 164 p.n.e. poselstwo rzymskie do Azji Mniejszej otwarcie zachęcało do oskarżania Eumenesa, pragnąc go postawić w takiej sytuacji jak Antiocha III w 196 i Filipa V w 185.
W tym okresie upojenia się zwycięstwem - jak to zdefiniował Ferrary" -Rzymianie, wykorzystując rozgłos i skalę zwycięstwa, eliminowali wszystko to, co kiedykolwiek choćby cieniem padło na ich zamierzenia.
Polityka rzymska w Grecji jest łatwa do zrozumienia. Trudniej zrozumieć, dlaczego wobec oczywistości zamiarów Rzymu państwa greckie nie próbowały szczerzej zaangażować się w sprawę macedońską, ani, co jeszcze bardziej interesujące, dlaczego Perseusz nie próbował aktywnie wesprzeć swoich zwolenników w Grecji. Warto przypomnieć, że w 171 p.n.e. król Macedonii bez słowa sprzeciwu pozwolił Rzymianom zbrojnie pokonać jego sojuszników w Beocji. Wydaje się, że podział Grecji na wiele organizmów państwowych oraz mnogość istniejących wewnątrz każdego z nich konfliktów powodowały, że koszty starań o wsparcie Greków były by większe od ewentualnych korzyści.
Niewiele wśród państw greckich miało wtedy jakieś znaczenie polityczne i militarne. Związek Achajski mógł wprawdzie wystawić wojsko dość liczne, ale niezbyt wojownicze. Związek Etolski natomiast, w stosunku do swej ludności, mógł wystawić silną, złożoną z dobrych żołnierzy armię. Jednak również ona posiadała słabe punkty: wrodzony góralom brak dyscypliny oraz paraliżujące siły Etolii trudności ekonomiczne. Kryzys osłabiał nie tylko Związek Etolski, ale obejmował prawie całą Grecję. Wydaje się, że w wiele większym stopniu o ubezwłasnowolnieniu Grecji decydowały, charakterystyczne dla niej od kilkuset lat, walki o władzę. Dzieło Ksenofonta ukazuje chaos czwartowiecznej Hellady. W pewien sposób zahamowała ten, rozwijający się coraz szybciej, proces hegemonia macedońska. Antygonidzi potrzebowali w Grecji stabilizacji i nie pozwalali na zbyt częste przewroty. Rzym usuwając wpływy macedońskie, nie zdołał ich zastąpić swoimi. O ile bowiem królowie Macedonii pragnęli mieć ze strony greckiej tylko spokój, to rzymscy senatorowie chcieli jeszcze czerpać wymierne zyski finansowe. Z tych powodów nie można mówić o wpływach rzymskich w Grecji, można mówić jedynie o strachu przed rzymską armią. Wykorzystywali to ludzie pokroju Lykiskosa, Kallikratesa, Charopsa w walce o władzę. Dlatego Perseusz nie prosił żadnego z państw o sojusz przeciw Rzymowi. Jedynym, na co mógł liczyć, to życzliwa neutralność i o nią też apelował do Greków. Zawarcie z kimkolwiek sojuszu zmuszałoby go do obrony sprzymierzeńca i rozdrobnienia swych ograniczonych sił. Większymi środkami dysponował Rzym: odpowiadała mu walka na wielu frontach. Rzymianie byliby zadowoleni, gdyby ich działania w Grecji wywabiły Perseusza z jego nadgranicznych fortec. Dlatego śmielej interweniowali w Helladzie.
W okresie wojny zachodziły znaczące przemiany w samym Rzymie. Antioch, odstępując spod Ałeksandrii pokazał, że nadtybrzańska republika stała się władczynią regionu Morza Śródziemnomorskiego. Było wyłącznie sprawą samych Rzymian, czy będą dalej rządzić i dzielić, czy zaczną bezpośrednio eksplatować swe zdobycze. I właśnie rok 167 p.n.e. M. H. Crawford uznał za przełomowy w dziejach imperium rzymskiego w tej kwestii. Rzym uznał wtedy swoje prawa do korzystania z zasobów podbitych narodów. Równocześnie z nałożeniem daniny na Macedonię i Illyrię zrezygnowano z pobierania tributum. Wprawdzie pisarze antyczni wiązali to z olbrzymimi łupami przywiezionymi przez Paulusa, ale chyba ma racje Crawford sądząc, że jednostkowość zdobyczy nie mogła skłonić Rzymian do takiego kroku.
Wojna wywołała również wiele zmian w Rzymie i ujawniła wiele słabości republiki. W trakcie przygotowań do wojny po raz pierwszy trybuni wojskowi nie byli wybierani przez komicja, ale przez konsulów i pretorów..13 Po raz pierwszy także na 171 p.n.e. zostali wybrano konsulami przedstawicieli dwóch rodów plebejskich. Historycy uważają to za dowód dominacji factio Popiliuszów i powiązanych z nimi rodów (m. in Licyniuszów).14 Nieudane usiłowania otrzymania Macedonii jako prowincji, czynione przez konsulów r. 172 p.n.e.,is starania Kasjusza, konsula 171 p.n.e. o odsunięcie Licyniusza od dowództwa w Macedonii,16 a także jego późniejsza próba dostania się na front macedoński drogą lądową, dowodzą, że monarchia Antygonidow była postrzegana przez rzymskie koła kierownicze jako łakomy, łatwy do zdobycia kąsek. W miarę upływu czasu, zaczęło się wkradać w ich szeregi coraz większe zaniepokojenie. O ile sztab Hostyliusza składał, podobnie jak Licyniusza, składał się z osób nieobytych z wojną - jedynie Appiusz Klaudiusz Cento otrzymał ovałio po walkach przeciw Celtyberom w latach 175- 174 p.n.e. - to w roku 169 p.n.e. zarówno konsulami, jak i oficerami Marcjusza zostały osoby szczególnie doświadczone. Był to jednym ze skutków uchwały na mocy której trybuni wojskowi mieli być ponownie wybierani przez lud, a nie przez konsulów. Ponadto, pod koniec 170 p.n.e., w związku z wojną macedońską, wszyscy senatorowie zostali wezwani w okolice Rzymu i nie mogli oddalać się dalej niż milę. Zaniechano również obowiązującego od wojny z Antiochem zwyczaju, że dowódcy floty i wojsk lądowych działają niezależnie od siebie. Nie ulega wątpliwości, że Perseusz zmusił republikę do maksymalnego wysiłku.
Warto zwrócić uwagę na dzieje późniejszych wojen Rzymu. Olbrzymie kłopoty w walkach w Hiszpanii. Trzyletnie oblężenie bezbronnej Kartaginy. Problemy z rewoltami Andriskosa, Arystonikosa, czy I powstaniem sycylijskim. Wreszcie przewlekle walki z Jugurtą i klęski z Cymbrami i Teutonami. Do czasu reform Mariusza Rzym nie rostrzygnął żadnej wojny w chlubny sposób.
Wydaje się, że historykom zbyt tkwią w pamięci słowa Polibiusza o przewyższających 700 tys. żołnierzy możliwościach mobilizacyjnych Rzymu w połowie III w.p.n.e.,1 a ulegają zapomnieniu zmiany jakie zaszły w ciągu 100 lat. Według T. Łoposzki w walce z Hannibalem padło po stronie rzymskiej ponad 150 tys. ludzi. Jeszcze większe skutki dla możliwości rekrutacyjnych armii rzymskiej miał zapoczątkowany w okresie II wojny punickiej upadek drobnego rolnictwa italskiego.19 Armia rzymska stawała się nie tylko słabsza liczebnie. Można rzeczywiście mówić o upadku starodawnych cnót rzymskich. Wymowne jest porównanie postawy żołnierzy pokonanych pod Karinami i zesłanych na Sycylię oraz centurionów powołanych na wojnę z Perseuszem." W 167 p.n.e. lud rzymski bez wahania przyznał prawo do triumfu Anicjuszowi i Oktawiuszowi. Niewiele jednak brakło, aby za sprawą niezadowolonych z surowego traktowania żołnierzy został pozbawiony triumfu Lucjusz Emiliusz Paulus.
W tym kontekście nieprzekonywujące wydają się twierdzenie wielu historyków o bezsensowności postępowania Perseusza, ryzykującego konflikt z tak wielką potęgą i odrzucającego jedyną słuszną drogę - drogę szczerej współpracy z Rzymem.
Przypuszcza się także, że Rzym był spiritus movens najazdu Gallów na królestwo Pergamonu w momencie, kiedy wojska pergamońskie nie wróciły jeszcze z Macedonii. Rzymianie próbowali również przeciwstawić Eumenesowi Attalosa. Chcąc go skłonić, aby zażądał części państwa, obiecali mu Ainos i Maroneję. Gdy Attalos nie poprosii Senatu o część królestwa, natychmiast Ainos i Maroneja zostały ogłoszone wolnymi. Kiedy król Pergamonu, świadomy niechęci, chciał wyjaśnić sytuację i osobiście przybył do Italii, Senat pośpiesznie przegłosował uchwałę o nieudzielaniu posłuchań monarchom. W 164 p.n.e. poselstwo rzymskie do Azji Mniejszej otwarcie zachęcało do oskarżania Eumenesa, pragnąc go postawić w takiej sytuacji jak Antiocha III w 196 i Filipa V w 185.
W tym okresie upojenia się zwycięstwem - jak to zdefiniował Ferrary" -Rzymianie, wykorzystując rozgłos i skalę zwycięstwa, eliminowali wszystko to, co kiedykolwiek choćby cieniem padło na ich zamierzenia.
Polityka rzymska w Grecji jest łatwa do zrozumienia. Trudniej zrozumieć, dlaczego wobec oczywistości zamiarów Rzymu państwa greckie nie próbowały szczerzej zaangażować się w sprawę macedońską, ani, co jeszcze bardziej interesujące, dlaczego Perseusz nie próbował aktywnie wesprzeć swoich zwolenników w Grecji. Warto przypomnieć, że w 171 p.n.e. król Macedonii bez słowa sprzeciwu pozwolił Rzymianom zbrojnie pokonać jego sojuszników w Beocji. Wydaje się, że podział Grecji na wiele organizmów państwowych oraz mnogość istniejących wewnątrz każdego z nich konfliktów powodowały, że koszty starań o wsparcie Greków były by większe od ewentualnych korzyści.
Niewiele wśród państw greckich miało wtedy jakieś znaczenie polityczne i militarne. Związek Achajski mógł wprawdzie wystawić wojsko dość liczne, ale niezbyt wojownicze. Związek Etolski natomiast, w stosunku do swej ludności, mógł wystawić silną, złożoną z dobrych żołnierzy armię. Jednak również ona posiadała słabe punkty: wrodzony góralom brak dyscypliny oraz paraliżujące siły Etolii trudności ekonomiczne. Kryzys osłabiał nie tylko Związek Etolski, ale obejmował prawie całą Grecję. Wydaje się, że w wiele większym stopniu o ubezwłasnowolnieniu Grecji decydowały, charakterystyczne dla niej od kilkuset lat, walki o władzę. Dzieło Ksenofonta ukazuje chaos czwartowiecznej Hellady. W pewien sposób zahamowała ten, rozwijający się coraz szybciej, proces hegemonia macedońska. Antygonidzi potrzebowali w Grecji stabilizacji i nie pozwalali na zbyt częste przewroty. Rzym usuwając wpływy macedońskie, nie zdołał ich zastąpić swoimi. O ile bowiem królowie Macedonii pragnęli mieć ze strony greckiej tylko spokój, to rzymscy senatorowie chcieli jeszcze czerpać wymierne zyski finansowe. Z tych powodów nie można mówić o wpływach rzymskich w Grecji, można mówić jedynie o strachu przed rzymską armią. Wykorzystywali to ludzie pokroju Lykiskosa, Kallikratesa, Charopsa w walce o władzę. Dlatego Perseusz nie prosił żadnego z państw o sojusz przeciw Rzymowi. Jedynym, na co mógł liczyć, to życzliwa neutralność i o nią też apelował do Greków. Zawarcie z kimkolwiek sojuszu zmuszałoby go do obrony sprzymierzeńca i rozdrobnienia swych ograniczonych sił. Większymi środkami dysponował Rzym: odpowiadała mu walka na wielu frontach. Rzymianie byliby zadowoleni, gdyby ich działania w Grecji wywabiły Perseusza z jego nadgranicznych fortec. Dlatego śmielej interweniowali w Helladzie.
W okresie wojny zachodziły znaczące przemiany w samym Rzymie. Antioch, odstępując spod Ałeksandrii pokazał, że nadtybrzańska republika stała się władczynią regionu Morza Śródziemnomorskiego. Było wyłącznie sprawą samych Rzymian, czy będą dalej rządzić i dzielić, czy zaczną bezpośrednio eksplatować swe zdobycze. I właśnie rok 167 p.n.e. M. H. Crawford uznał za przełomowy w dziejach imperium rzymskiego w tej kwestii. Rzym uznał wtedy swoje prawa do korzystania z zasobów podbitych narodów. Równocześnie z nałożeniem daniny na Macedonię i Illyrię zrezygnowano z pobierania tributum. Wprawdzie pisarze antyczni wiązali to z olbrzymimi łupami przywiezionymi przez Paulusa, ale chyba ma racje Crawford sądząc, że jednostkowość zdobyczy nie mogła skłonić Rzymian do takiego kroku.
Wojna wywołała również wiele zmian w Rzymie i ujawniła wiele słabości republiki. W trakcie przygotowań do wojny po raz pierwszy trybuni wojskowi nie byli wybierani przez komicja, ale przez konsulów i pretorów..13 Po raz pierwszy także na 171 p.n.e. zostali wybrano konsulami przedstawicieli dwóch rodów plebejskich. Historycy uważają to za dowód dominacji factio Popiliuszów i powiązanych z nimi rodów (m. in Licyniuszów).14 Nieudane usiłowania otrzymania Macedonii jako prowincji, czynione przez konsulów r. 172 p.n.e.,is starania Kasjusza, konsula 171 p.n.e. o odsunięcie Licyniusza od dowództwa w Macedonii,16 a także jego późniejsza próba dostania się na front macedoński drogą lądową, dowodzą, że monarchia Antygonidow była postrzegana przez rzymskie koła kierownicze jako łakomy, łatwy do zdobycia kąsek. W miarę upływu czasu, zaczęło się wkradać w ich szeregi coraz większe zaniepokojenie. O ile sztab Hostyliusza składał, podobnie jak Licyniusza, składał się z osób nieobytych z wojną - jedynie Appiusz Klaudiusz Cento otrzymał ovałio po walkach przeciw Celtyberom w latach 175- 174 p.n.e. - to w roku 169 p.n.e. zarówno konsulami, jak i oficerami Marcjusza zostały osoby szczególnie doświadczone. Był to jednym ze skutków uchwały na mocy której trybuni wojskowi mieli być ponownie wybierani przez lud, a nie przez konsulów. Ponadto, pod koniec 170 p.n.e., w związku z wojną macedońską, wszyscy senatorowie zostali wezwani w okolice Rzymu i nie mogli oddalać się dalej niż milę. Zaniechano również obowiązującego od wojny z Antiochem zwyczaju, że dowódcy floty i wojsk lądowych działają niezależnie od siebie. Nie ulega wątpliwości, że Perseusz zmusił republikę do maksymalnego wysiłku.
Warto zwrócić uwagę na dzieje późniejszych wojen Rzymu. Olbrzymie kłopoty w walkach w Hiszpanii. Trzyletnie oblężenie bezbronnej Kartaginy. Problemy z rewoltami Andriskosa, Arystonikosa, czy I powstaniem sycylijskim. Wreszcie przewlekle walki z Jugurtą i klęski z Cymbrami i Teutonami. Do czasu reform Mariusza Rzym nie rostrzygnął żadnej wojny w chlubny sposób.
Wydaje się, że historykom zbyt tkwią w pamięci słowa Polibiusza o przewyższających 700 tys. żołnierzy możliwościach mobilizacyjnych Rzymu w połowie III w.p.n.e.,1 a ulegają zapomnieniu zmiany jakie zaszły w ciągu 100 lat. Według T. Łoposzki w walce z Hannibalem padło po stronie rzymskiej ponad 150 tys. ludzi. Jeszcze większe skutki dla możliwości rekrutacyjnych armii rzymskiej miał zapoczątkowany w okresie II wojny punickiej upadek drobnego rolnictwa italskiego.19 Armia rzymska stawała się nie tylko słabsza liczebnie. Można rzeczywiście mówić o upadku starodawnych cnót rzymskich. Wymowne jest porównanie postawy żołnierzy pokonanych pod Karinami i zesłanych na Sycylię oraz centurionów powołanych na wojnę z Perseuszem." W 167 p.n.e. lud rzymski bez wahania przyznał prawo do triumfu Anicjuszowi i Oktawiuszowi. Niewiele jednak brakło, aby za sprawą niezadowolonych z surowego traktowania żołnierzy został pozbawiony triumfu Lucjusz Emiliusz Paulus.
W tym kontekście nieprzekonywujące wydają się twierdzenie wielu historyków o bezsensowności postępowania Perseusza, ryzykującego konflikt z tak wielką potęgą i odrzucającego jedyną słuszną drogę - drogę szczerej współpracy z Rzymem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
W szczególnie nieprzyjemnej sytuacji wobec zakończenia wojny znaleźli się Rodyjczycy. Ich poselstwo z żądaniem zawarcia pokoju dogoniła nad ...