poniedziałek, 3 września 2018

168


Nowy wódz zaraz po otrzymaniu prowincji zapoznał się z sytuacją w Macedonii poprzez wysłanych w tym celu legatów. Wieści przez nich przyniesione nie były zbyt optymistyczne. Wojsko rzymskie obozowało w Pierii, oddzielone od armii macedońskiej tylko rzeką Elpejos. Nie było jednak w stanie wymusić na Perseuszu bitwy. Borykało się z trudnościami aprowizacyjnymi. Flocie brakowało ludzi, odzieży i pieniędzy na żołd. Legaci sugerowali, że należy poprowadzić wojnę na dwa fronty, znacznie wzmacniając siły Appiusza Klaudiusza w Lychnidos. Senat przychylił się do tej opinii i wysłał jako następcę Klaudiusza pretora L. Anicjusza wraz z dwoma legionami liczącymi po 5200 piechoty i 300 jazdy oraz 10 tys. pieszych i 800 jeźdźców od sprzymierzeńców latyńskich. Razem z siłami Appiusza, posiłkami z Bullis, Apolonii, Dyrrachium oraz kraju Partynów stanowiło to ponad 30 tys. ludzi. Dla wzmocnienia sił w Macedonii powołano 7 tys. Rzymian do piechoty i dwustu do jazdy, 7 tys pieszych i czterystu jeźdźców latyńskich oraz ściągnięto 600 jazdy z Galii. Uzupełniono nimi stany legionów do 6 tys. pieszych i 300 jeźdźców, resztą obsadzono punkty obronne. Dodając do tych cyfr, liczbę latyńskich i greckich wojsk posiłkowych oraz obsadę floty można się doliczyć ponad 100 tys. wojska rzymskiego na Bałkanach. Właśnie tę liczbę podaje Płutarch za właściwą dla momentu rozstrzygającej bitwy pod Pydną.

W tym czasie Perseusz zdołał nakłonić do ostatecznego opowiedzenia się po jego stronie Gentiosa. Zaufany sługa Perseusza, Pantauchos dostarczył illyryjskiemu władcy, zakładników- co było jednym z warunków zawarcia przymierza. Również Gentios wysłał zakładników, a wraz z nimi posłów dla odebrania 300 talentów (drugi warunek króla Illyrów), a następnie zawarcia sojuszu. To wszystko odbyło się koło Dionu na oczach całej jazdy macedońskiej. Według słów Liwiusza Perseusz liczył, że to [układ z Gentiosem] doda ludziom niemało dobrego ducha

Miał również nadzieję, że układ zwiększy w opinii Greków jego szansę w walce z Rzymem i skłoni wahających do opowiedzenia się po jego stronie. Dlatego posłowie illyryjscy towarzyszyli macedońskim w misji na Rodos, mającej na celu zachęcenie Rodyjczyków do wypowiedzenia wojny Rzymowi. Perseusz wysłał również posłów do Antiocha, a także, pod pozorem wykupienia jeńców do Eumenesa. Przestrzegał ich, że po upadku Macedonii Rzym skieruje swe siły przeciw nim. Zwracał uwagę, że już obecnie Rzymianie przeciwstawiają Eumenesowi Prusjasza bityńskiego, a Antiochowi nie pozwalają zająć zdobytego Egiptu. Dlatego apelował, aby zdecydowali się skłonić Rzymian do zawarcia z nim pokoju, albo uważać ich, gdyby uparcie trwali przy niesprawiedliwej wojnie, za wspólnych wrogów wszystkich władców. W tym czasie na wschodzie rozgorzała VI wojna syryjska. Rozpoczynając ją obydwie strony wierzyły w zwycięstwo i pragnęły wykorzystać skupienie Rzymu na sprawach macedońskich. Dlatego były w pełni zadowolone, kiedy w 170 p.n.e. Senat nie chcąc popychać kogokolwiek w ramiona Perseusza nie opowiedział się po żadnej stronie. Kiedy jednak Antioch IV zyskał zdecydowaną przewagę, Egipcjanie usiłowali uzyskać pomoc rzymską, a Senatorowie zaniepokojeni możliwością połączenia dwóch wielkich monarchii hellenistycznych pod berłem Seleukidów byli skłonni ją udzielić. Jako posłowie w tej sprawie zostali wydelegowani G. Popiliusz Lenas, G. Decymiusz i G. Hostyliusz. W tej sytuacji król Syrii stawał się żywotnie zainteresowany tym, aby wojna macedońska się nie rozstrzygnęła. Mimo to misja wysłanego przez Perseusza Telemnastosa nie powiodła się. Antioch nie podjął się mediacji. Wolał liczyć, że Perseusz zostanie pokonany później niż on zdobędzie Aleksandrii i próbować przekupić Rzymian.

Po wieloletnich wysiłkach zaczęła owocować systematyczna i rozważna polityka względem Rodos. Mieszkańcy wyspy oznajmili posłom Perseusza i Gentiosa swą decyzję o wysłaniu z żądaniem pokoju swych poselstw: jednego do Senatu, drugiego do króla i konsula. Ponadto poprosili o poparcie w swych staraniach Kreteńczyków. Jak pisze Schmitt Rodos liczyło, że ich republika będzie spokojnie egzystowała w cieniu potęg jako ehrlicher Makler.

Równocześnie z negocjacjami z Gentiosem Perseusz próbował pozyskać pomoc Bastarnów. Przybyło ich dwadzieścia tysięcy (w połowie piechota, w połowie jazda). Początkowo mieli służyć za około 500 talentów. Jednak na naradzie z najbliższymi Perseusz uznał, że Bastarnowie w takiej liczbie mogliby być bardziej uciążliwymi sojusznikami niż Rzymianie wrogami i wyraził zgodę na zaciąg tylko 5 tys. jazdy. Ale ponieważ Bastarnowie chcieli najpierw dostać złoto, a dopiero później przybyć walczyć, natomiast Perseusz obawiał się, że wówczas nie zobaczy ani jeźdźców, ani pieniędzy, do współdziałania nie doszło. Wszyscy historycy starożytni oraz wielu współczesnych uważa to za olbrzymi błąd króla Macedonii, wynikający z jego niezmierzonego skąpstwa. Niewielu, jak P. Meloni, uważa argumenty Perseusza za słuszne.

Tezę, że skąpstwo Perseusza było przyczyną jego klęski próbują wzmocnić historycy antyczni ukazując jego postępowanie z Gentiosem oraz negocjacje z Eumenesem. Jak wspomniano król Macedonii obiecał 300 talentów władcy Illyrii za przystąpienie po jego stronie do wojny. Po ostemplowaniu ich znakami Gentiosa 10 talentów wysłano do Illyrii od razu, natomiast resztę Perseusz rozkazał powoli transportować w stronę granicy illyryjskiej, a po dotarciu na miejsce czekać na jego polecenia. Kiedy Gentios uwięziwszy legatów rzymskich zamknął sobie drogę do porozumienia z republiką, władca Macedonii odwołał swoich ludzi z powrotem razem z pieniędzmi. Wcześniej Perseusz nie skorzystał z oferty Eumenesa. Władca Pergamonu według słów Liwiusza zaczął w tym okresie dochodzić do przekonania, że Rzym zaczyna ogarniać zniechęcenie wojną. Obawiał się autorytetu jaki może uzyskać w Grecji Perseusz jeśli zakończy wojnę bez porażki. Pragnąc wynieść jakieś korzyści z tego, że jest swego rodzaju "języczkiem u wagi" zaoferował królowi macedońskiemu, że wycofa się z wojny za tysiąc talentów, a za 1500 będzie pośredniczył w zawarciu pokoju. Jako gwarancje dawał zakładników. Perseusz był skłonny przyjąć ofertę, ale do porozumienia nie doszło, gdyż król macedoński chciał zdeponować pieniądze do czasu zawarcia pokoju w świątyni na należącej do niego Samotrace, zaś Eumenes usiłował dostać choć część pieniędzy od razu.

Nowy sezon wojny rozpoczęła flota, a właściwie flotylla macedońska. Macedonia, w wyniku traktatu kończącego II wojnę, nie mogła posiadać więcej niż pięciu okrętów wojennych. Dlatego jej siły morskie podczas działań 168 p.n.e. składały się z 40 łodzi typu lembijskiego i 10 illyryjskiego. Wczesną wiosną wyruszyły one pod dowództwem Kallipposa i Antenora z Kassandrei i skierowały się w stronę portów leżących przy górze Atos. Stąd udały się pod Tenedos, gdzie napotkały eskadrę rodyjskich okrętów transportowych. Pamiętając o próbach pozyskania republiki kupieckiej, czynionych przez Perseusza dowódcy macedońscy bez przeszkód wypuścili okręty rodyjskie, a nawet przyjaźnie rozmawiali z ich załogami. Następnie dowiedziawszy się, że statki pergamońskie blokują 50 transportowców macedońskich po drugiej stronie wyspy, przepędzili je, a własne statki transportowe wysłali pod eskortą 10 łodzi do Macedonii. Po dziewięciu dniach eskorta dołączyła do reszty floty koło Sygejonu. Stąd Macedończycy popłynęli na Syboty. Tam również podążało 35 okrętów pergamońskich, transportujących jazdę gallicką do Attalosa. Powiadomiony o nich Antenor zaatakował między Chios a Erytreją Pergamończyków, niespodziewających się w tym rejonie floty macedońskiej. Część z nich uciekła do Erytrei, reszta próbowała schronić się na Chios. Jednak Macedończycy wylądowali w lepszym miejscu i części Gallów zdołali przeciąć drogę ucieczki, resztę zaś dogonili pod murami miasta, gdyż mieszkańcy Chios nie wpuścili swoich sojuszników do miasta. Zginęło 800 Gallów, a 200 dostało się do niewoli. Konie, albo potonęły wraz z rozbitymi okrętami, albo wpadły na brzegu Chios w ręce Macedończyków, którzy popodcinali im ścięgna. Jedynie 20 nadzwyczajnej piękności koni zostało wysłanych razem z jeńcami do Tessaloniki na tych samych łodziach, które wcześniej konwojowały transportowce. Po kilku dniach flotylla ponownie połączyła się, tym razem koło Phanae i popłynęła na Delos. Tam znajdowało się pięć okrętów wojennych Eumenesa, a wkrótce przybyli na trzech pięciorzędowcach legaci rzymscy: G. Popiliusz, G. Decymiusz i G. Hostyliusz. Świętość miejsca zapewniła tam pokojowy pobyt wrogów. Kiedy jednak Antenor otrzymał wiadomość, że jakieś statki mijają Delos sam z częścią sił ruszył w pościg, a resztę rozmieścił po Cykladach. Macedończycy łupili i niszczyli nieprzyjacielskie statki pływając nocami dwoma, trzema łodziami. Dlatego niepowodzeniem zakończyły się próby przeszkodzenia im w tym procederze, czynione przez Popiliusza i okręty Eumenesa.

20 maja opuścili Rzym i udali się do swych oddziałów nowi wodzowie rzymscy: L. Emiliusz Paulus do Macedonii, Gn. Anicjusz do Illyrii, Oktawiusz do floty w Oreos. Pierwszy na swój teren dotarł Anicjusz. Gentios po zerwaniu z Rzymianami skierował swe siły przeciw miastom i ludom im przyjaznym. Dysponował piętnastotysięczną armią, zgromadzoną w Lissos. Przyrodniego brata Karawantiosa wysłał z 1000 piechoty i 50 jeźdźcami na podbój plemienia Kawiów, a składającą się z 80 łodzi flotę na pustoszenie okolic Apollonii i Dyrrachium. Sam zdobył Bassanię miasto odległe od Lissos o 5 tys. kroków. Odsiecz rzymska śpiesząca na pomoc temu miasta zawróciła, by położyć kres pirackim akcjom Illyryjczyków. Liwiusz wzmiankuje, że Anicjusz najpierw na morzu zajął pewną liczbę łodzi, a następnie na lądzie pobił samego Gentiosa. Król Illyrów udał się do najsilniejszej twierdzy w swym państwie, Skodry. Pod jej murami, mimo, że obronność miejsca stwarzała nadzieje na długotrwały opór, wydał Rzymianom bitwę. Przegrawszy ją poprosił pretora o trzydniowy rozejm, a po jego upływie poddał.się.

Perseusz w tym czasie przygotowywał się do odparcia ataku Paulusa. Armie stały naprzeciw siebie od lipca po obydwu stronach Elpejosu. Emiliusz, który 7 czerwca objął w Fili dowództwo nad siłami rzymskimi, mógł zgodnie z zachętami młodszych oficerów próbować frontalnego ataku albo usiłować dostać na tyły Macedończyków drogą lądową lub morską. Chcąc zabezpieczyć się przed tymi ewentualnościami Perseusz obwarował brzeg Elpejosu; dla zabezpieczenia wybrzeża wzmocnił załogę i umocnienia Kassandrei oraz wysłał tysiąc jeźdźców do Ajnei, aby przeciwstawiali się próbom pustoszenia pól. Na straży prawdopodobnej trasy przemarszu Rzymian w Pytionie i Petrze postawił pięć tysięcy ludzi pod dowództwem Histiajosa, Teofanesa i Midona. Mimo to, konsul zasięgnąwszy porady kupców z Perrajbii Kojnosa i Menofilosa, zdecydował się wysłać część oddziałów aby obeszły Olimp. 8200 piechurów i 120 kawalerzystów pod dowództwem P. Korneliusza Scypiona Nazyki i syna konsula Kw. Fabiusza Maksimusa Emilianusa, zostało załadowanych na okręty pod pozorem wyprawy na wybrzeże macedońskie. Jednak statki, załadowane także żywnością na dziesięć dni, skierowały się do Herakejonu. Stamtąd w ciągu trzech nocnych marszów dotarły do posterunków macedońskich. Polibiusz pisze, że zaskoczyli przeciwnika we śnie, tak że wódz Perseusza Midon musiał uciekać niekompletnie ubrany. Natomiast ze wspomnień bohatera wydarzeń, Nazyki, wynikało, że doszło do zaciekłej walki. Z kolei Plutarch donosi, że powiadomiony przez zbiegłego Kreteńczyka o wyprawie Rzymian władca macedoński wysłał na pomoc Midona na czele 10 tys. lekkozbrojnych i 2 tys. Macedończyków (prawdopodobnie ciężkozbrojnej piechoty). W tej sytuacji historycy odnoszą przekaz Scypiona do walki stoczonej z tym właśnie oddziałem. Po wyruszeniu oddziału Nazyki, Paulus starał się skupić na sobie uwagę króla. Przez dwa dni trwały utarczki lekkozbrojnych, a trzeciego dnia pozorował przygotowania do forsowania pozycji macedońskich tuż nad brzegiem morza. Oddziały macedońskie, wysłane przeciw Nazyce i Fabiuszowi prawdopodobnie się spóźniły, gdyż 20 czerwca oddział rzymski znalazł się na tyłach wojsk macedońskich. Wprawdzie oddziały Perseusza nie były w żaden sposób bezpośrednio zagrożone, ale król obawiał się, że Scypio może uderzyć na Pydnę i przeciąć jego linie komunikacyjne. Dlatego sam wycofał się do tego miasta. Po drodze zastanawiał się czy wydać rozstrzygającą bitwę, czy rozdzielić armię po licznych punktach obronnych i zmusić Rzymian do długotrwałych walk. Zdecydował się na pierwsze rozwiązanie. Wybrał dogodną dla falangi równinę otoczoną łańcuchem wzgórz odpowiednich dla manewrów lekkozbrojnych i czekał na nieprzyjaciela. Paulus, połączywszy się wcześniej z oddziałem, który obszedł Olimp, nadciągnął około południa 21 czerwca. Ponieważ żołnierze byli zmęczeni marszem nie przyjął ofiarowanej bitwy, ale zbudował obóz. Uczynił to w miejscu, gdzie nie mogłaby się posuwać falanga, której użyteczność zostaje unicestwiona przez niewielką nawet nierówność terenu.

Bitwa


Po długich rozważaniach zwyciężyła wśród nowożytnych historyków opinia J. Kromayera, że antyczna rzeka Leukos, rozdzielająca przeciwników tuż przed bitwą, to obecny potok Mavroneri.

Jako liczebność armii macedońskiej nad Elpejosem podaje się za Plutarchem 40 tys. piechoty i 4 tys. jazdy; Rzymian J. Kromayer i W. K. Pritchett szacują na około 38 tys. ludzi (33400 piechoty, 4200 jazdy i 22 słonie).

W nocy przed bitwą nastąpiło zaćmienie księżyca. Rzymianie, poinformowani wcześniej o nim przez miłośnika astronomii, trybuna wojskowego G. Sulpicjusza Gallusa, zachowali się spokojnie. Natomiast Macedończycy według przekazów autorów starożytnych przyjęli zjawisko jako złowróżbne. Już wcześniej źle na nich podziałała wieść o klęsce sojusznika - Gentiosa. Konsul natomiast chcąc umocnić dobry nastrój żołnierzy złożył rankiem następnego dnia ofiary Heraklesowi, tradycyjnemu patronowi królów Macedonii.

Bitwa zawiązała się przypadkowo. Pomiędzy obozami płynęła rzeczka, z której obydwie strony czerpały wodę. Na brzegach stały straże. 800 Traków na brzegu macedońskim. Po rzymskiej natomiast dowodzone przez M. Sergiusza Silusa kohorty pelignijska i marrucyńska oraz dwa oddziały jazdy samnickiej. Ponadto, przy obozie czuwały, mając na czele G. Kluwiusza, kohorty firmańska, westyńska i kremońska oraz oddziały jazdy: placentyński i esernijski. Stanowiło to razem ponad 3 tysiące żołnierzy. Kiedy kilku Traków łapało konia, który uciekł do rzeki, jeden z nich został zabity przez Rzymian. Zdenerwowani tym pozostali Trakowie przebiegli płytki potok i zaatakowali przeciwników. Impet ataku trackiego odepchnął Rzymian od rzeki. Jego sukces skłonił dowódców macedońskich do porzucenia korzystnych pozycji i zaatakowania przeciwników większymi siłami. Traków wsparli ich rodacy w liczbie 3 tys., 3 tys. najemników z Parorei i z Parastrymonii, peońskich i agriańskich oraz również trzytysięczny agemat. Macedończycy liczyli zapewne, że zdołają zepchnąć straże rzymskie do obozu, umożliwiając przekroczenie potoku i zajęcie pozycji reszcie swoich sił. W ten sposób uniknęliby walki na niedogodnym terenie i oczekiwaliby przeciwnika już uformowani, podczas gdy Rzymianie, dla ocalenia przed zagładš swoich straży, musieliby przyjąć bitwę w niesprzyjających okolicznościach, nie mogąc swobodnie rozwinąć swych sił. O losach bitwy zadecydowała postawa oddziałów wartowniczych. Mimo olbrzymiej nierównowagi sił: 3 tys. Latynów przeciw ok. 10 tys. żołnierzy Perseusza, bronili się bardzo dzielnie. Powagę tej chwili potwierdzają wszystkie źródła antyczne. Plutarch pisze, że Emiliusz w pośpiechu, bez hełmu i pancerza, przygalopował wesprzeć walczących. Biograf Perseusza, Posejdonios, pisał, że konsul zrzucił szatę w geście desperacji z powodu ciągłego posuwania się naprzód nieprzyjaciela. Polibiusz przekazał, że Paulus, najbardziej doświadczony spośród wodzów rzymskich, wspominał później, że nie widział nic bardziej groźnego od atakującej falangi macedońskiej. Wsparci dostojnością stanowiska Emiliusza, jego osobistą sławą, powagą wieku, Latyni stawili heroiczny opór. Tradycja annalistyczna przekazała opis czynu dowódcy Pelignów, Salwiusza, który, chwyciwszy oznakę oddziału, rzucił ją pomiędzy wrogów aby zmusić kolegów do powstrzymania frontu macedońskiego. Opór oddziałów, które stały na warcie okazał się wystarczający; aby umożliwić Rzymianom nie tylko wysłanie im wsparcia, ale także pozwolił legionom rozwinąć się i zaatakować nadciągającą falangę, zanim zdołała ona dołączyć do agematu.


http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m17.JPG

http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Plan_battle_of_Pydna-fr.svg


http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m16.JPG

http://www.livius.org/a/1/maps/pydna.GIF


http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m15.JPG


Do walki przeciw gwardii, Trakom i najemnikom Perseusza włączyła się reszta latyńskich oddziałów pomocniczych oraz słonie. Tak większość historyków interpretuje zwrot Liwiusza elephantos inducit et alas sociorun. Ponieważ jednak alas są korektą pierwotnego alias, niektórzy uważają, że wraz ze słoniami uderzyła tylko część Latynów. Przypuszcza się także, że na tym skrzydle walczyło 4 tys. Pergamończyków pod Attalosem i Atenąjosem. Stąd też powstał odmienny pogląd w kwestii ustawienia armii rzymskiej, m. in. W. K. Pritchetta.

Wobec taktyki piechoty macedońskiej, dla której niezbędne było utrzymanie ciągłości frontu, losy bitwy zostały rozstrzygnięte w momencie, w którym w lukę między chalkispidami i agematem wtargnął pierwszy legion. Na jego czele którego stanął sam konsul, zaraz potem drugi, dowodzony przez L. Postumiusza Albinusa, uderzył na leukaspidów, stanowiących prawe skrzydło falangi. W odróżnieniu od Kynoskefalai, gdzie w podobnej sytuacji Macedończycy szybko zaniechali oporu, pod Pydną walczyli do końca. Pierwsze załamało się ich lewe skrzydło, gdzie zawiodły doraźnie wymyślone sposoby walki ze słoniami. Więcej problemów mieli legioniści z rozerwaniem falangi, ale tam dowódcom rzymskim sprzyjało ukształtowanie pola walki. Nierówności terenu powodowały powstawanie wyłomów w falandze, w które wciskały się pojedyncze manipuły. Rozbita falanga traciła jakąkolwiek wartość, gdyż w walce jeden na jeden długa macedońska sarissa była raczej przeszkodą niż bronią Liwiusz stwierdził, że do zwycięstwa najwyraźniej przyczyniło się tutaj prowadzenie kilku bitew w różnych punktach. Macedończycy, chociaż atakowani z boków i z tyłu ponosili ogromne straty, nie porzucali beznadziejnej walki. Na prawym ich skrzydle polegli wszyscy żołnierze agematu, z których żaden nie próbował ucieczki. Łącznie źródła antyczne mówią o 20 tys. , 25 tys. zabitych. Ponadto 6 tys. dostało się do rzymskiej niewoli na polu bitwy, a 5 tys. schwytano po bitwie. Zwycięzcy stracili natomiast 80- 100 zabitych, a wiele więcej mieli rannych.

Bitwa trwała ponad godzinę między w pół do czwartej, a piątą po południu.

Wiele źródeł antycznych pisze o nieobecności Perseusza w szeregach armii podczas bitwy. Według Florusa, król Macedonii był tak przerażony nadejściem Rzymian, iż nie odważył się wziąć udziału w bitwie, lecz jej prowadzenie zlecił wodzom. Absens ergo victus fugit. Według Polibiusza zaledwie bitwa się zaczęła, stchórzył i uciekł na koniu do miasta pod pretekstem złożenia ofiary Heraklesowi. Dopatrując się w tych przekazach ziarna prawdy, tj. nieobecności Perseusza na polu bitwy, niektórzy historycy darzą zaufaniem przekaz Posejdoniosa. Informuje on, że król, w przededniu bitwy, został kopnięty podczas wizytacji armii w goleń i dlatego nie mógł dowodzić bitwą. Ci, którzy uważają, że król Macedonii był obecny na polu bitwy, domyślają się, że Perseusz zamierzał w wypadku zwrócenia się legionów ku ucieczce, wyzyskać sukces rzucając się z kawalerią i oddziałami lekkozbrojnymi w pościg. Z tym zamiarem objął dowództwo nad prawym skrzydłem i nie brał bezpośrednio udziału w walce, gdyż, wobec błyskawicznego rozwoju sytuacji na lewym skrzydle i w centrum, włączenie się do walki prawego skrzydła pociągnęłoby tylko niepotrzebne straty. Perseusz wraz z oddziałami i wiernym Kotysem opuścił pole bitwy i podążył do Pełli. P. Meloni uznaje jego postawę na polu bitwy za słuszną. Można mu jedynie zarzucić, że kiedy upadek jego królestwa był przesądzony powinien był szukać śmierci na polu bitwy.

Zaraz po bitwie zaczęły poddawać się zwycięzcą miasta i twierdze macedońskie. Pierwsza, 23/24 czerwca, uczyniła to Beroja, w której schronili się po bitwie zaufani króla Hippiasz, Midon i Pantauchos, potem Tessalonika Pella, i tak w ciągu dwóch dni prawie cała Macedonia. Poselstwa do konsula nie przysłała Pydna, ale w końcu, pod wpływem rozmowy z Midonem i Pantauchosem, dowódca załogi zgodził się wpuścić Rzymian. Mimo to miasto zostało wydane żołnierzom jako zdobycz. Również Meliboja została zdobyta i złupiona przez Gn. Oktawiusza. Wieść o zakończeniu wojny nie dotarła do Ajginion. . Tamtejszy garnizon dokonał wypadu na przygotowujące się do oblężenia wojska Gn. Anicjusza i zadał nieprzyjacielowi duże starty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz