poniedziałek, 3 września 2018

Od Kynoskofelai do śmierci Filipa V

Przegrana wojna i warunki pokoju stworzyły królom macedońskim po raz pierwszy możliwość prowadzenia jakiejś systematycznej polityki. Dotąd, z jednej strony musieli oni zapobiegać powstaniu krucjaty greckiej, z drugiej strony musieli odpierać najazdy barbarzyńców z północy. Posłuch i spokój Grecji zapewniały stacjonujące w kluczowych punktach garnizony oraz poparcie udzielane przyjaznym tyranom i stronnictwom. Wszystko to było kosztowne, a każde większe zaangażowanie się w sprawy greckie pociągało za sobą najazd z północy. Powodowało to charakterystyczną szarpaninę w polityce macedońskiej. Pokój z Rzymem odepchnął Macedonię od Grecji, ale nowi panowie Hellady również pragnęli utrzymać ją słabą i podzieloną, co powodowało, że Macedonii nie groziło z jej strony żadne niebezpieczeństwo. Dawało to Filipowi szansę rozwiązania innych spraw, szansę, którą Filip maksymalnie wykorzystał.

Dużo większe znaczenie od strat terytorialnych, od obowiązku zapłacenia kontrybucji od licznych narzuconych traktatem ograniczeń miały dla Macedonii straty poniesione w materiale ludzkim w przegranej bitwie pod Kynoskefalai. Jak pisze Liwiusz podstawą jej sił zbrojnych (robur omne virium eius regni) w przededniu bitwy było 16 tys. ludzi. Filip powołując nawet szesnastoletnich chłopców zdołał wystawić 25 tys. ludzi, z których pod Kynoskefalai padło 8500, a do niewoli dostało się 5 tys.. Wkrótce po bitwie odpierając najazd Dardanów, król Macedonii zdołał zebrać zaledwie 6500 ludzi. Dlatego Filip podjął szereg działań w celu zwiększenia zaludnienia swojego kraju - m.in. zakazał pozbywania się niemowląt, przyznał przywileje wielodzietnym rodzinom. Ponadto przesiedlał ludność z podbitych ziem trackich, a nawet z przejściowo tylko opanowanych w toku I wojny syryjskiej terenów greckich. Starał się także we wszelki sposób pomnożyć swoje dochody. Zwiększył podatki rolne i opłaty z portów, ponownie otwierał nieczynne kopalnie, zakładał nowe, bił nowe emisje monet, popierał handel - np. podczas I wojny syryjskiej zorganizował w Demetrias flotę przewozową, która przyciągnęła tam kosztem Teb Ftiotydzkich cały tessalski ruch handlowy. O tym jak dużą uwagę przywiązywał do spraw gospodarczych świadczy fakt, że w okresie największego nasilenia kryzysu dynastycznego dawał odpowiedzi w sprawach zarządu majątkami królewskimi. Kwestia bicia monety w kruszcu

Bardzo dużo uwagi poświęcał w tym okresie sprawom północnym. Tamtejsi sąsiedzi wykorzystywali każde zaangażowanie Macedonii na innych frontach do łupieskich najazdów. Teraz, gdy supremacja Rzymu zapewniała spokój na południu, Filip mógł próbować definitywnie rozwiązać tę kwestię. Najwięcej swobody miał w Tracji, w 196 p.n.e. będącej przedmiotem aspiracji Antiocha III i nie objętej układami z Rzymem. Tracja była prawie tak samo zhellenizowana jak Macedonia i jej aneksja zwiększała w znaczny sposób ludność monarchii Antygonidów. Posiadała bardzo liczne i bogate złoża metali. Uzależniona stawała się swego rodzaju marchią naddunajską, uzależniałaby greckie miasta nadmorskie takie jak Ainos i Maroneę, a w bardziej dalekosiężnych planach Bizancjum i cieśniny czarnomorskie. Z tych powodów Tracja była terenem ciągłych wypraw macedońskich. W 183 p.n.e. Filip zaatakował Odrysów, Dentelów i Bessów, zajął przejściowo Filippolis i zbudował nowe miasto, Perseidę, w Pajonii. W 181 p.n.e. poprzez kraj Majdów dotarł do góry Hajmos, a w drodze powrotnej zdobył miasto Petra. Ostatecznie jest kwestią sporną, czy wojska macedońskie opanowały Trację. Ch. Danow uważa, że nie, gdyż po każdym najeździe Trakowie wypędzali garnizony macedońskie tak jak to uczynili w 183 p.n.e. Odrysowie w Filippolis. Jednak jego pogląd można tłumaczyć swoistym patriotyzmem autora. Bardziej prawdopodobna wydaje się opinia G. Corradiego, że Tracja, pozornie niezależna, w rzeczywistości była strefą wpływów macedońskich. Zdają się również za tym przemawiać liczne urywki z Liwiusza. Już w czasie wojny syryjskiej Filip musiał kontrolować wybrzeże trackie skoro zbudował tam dla armii rzymskiej drogi i zapewnił jej spokojny przemarsz, a także skoro obciążano go odpowiedzialnością za napady, najpierw Astiów, Maduatenów, Kajnów i Korelów, a potem Trausów, na wojska rzymskie powracające z Azji po bitwie pod Magnezją.

Inni północni przeciwnicy i sąsiedzi Macedonii Illyrowie i Dardanowie wobec rysującej się w okresie rządów Antygona Dosona supremacji macedońskiej wystąpili w I i II wojnie po stronie rzymskiej. Skorzystali na tym zwłaszcza Illyrowie, a konkretnie najważniejszy wśród ich władców Pleuratos. Otrzymał wraz z okolicami miasta Parthos i Lychnidos. Natomiast Dardanowie, którzy już po bitwie pod Kynoskefalai ponieśli z rąk Macedończyków klęskę pod Stobami niewiele otrzymali. Badacz dziejów północnych sąsiadów Macedonii, W. Pająkowski, uważa, że dyktując traktat kończący II wojnę macedońską Rzymianie zmierzali, działając zgodnie z zasadą divide et impera, do wzajemnego skłócenia Illyrów, Dardanów i Macedończyków. Z Dardanami mieli walczyć nie Rzymianie, lecz ich tradycyjni wrogowie, to znaczy Macedończycy. Gdyby zaś, któraś ze stron odnosiła przewagą, w odwodzie miał jeszcze pozostać Pleuratos. Dlatego na tym froncie Filip zachowywał się powściągliwie zwłaszcza za życia Pleuratosa. Dobre stosunki nawiązał z Bastarnami - częste wymiany poselstw, poślubienie przez następcę tronu Perseusza księżniczki bastarnańskiej, werbowanie z nich wojsk posiłkowych. Pod wpływem jego sugestii opuścili swoje siedziby i przekroczyli Dunaj, aby uderzyć na Dardanów i zająć ich siedziby. Nastąpiło to jednak już kilka dni po śmierci Filipa.

Historycy antyczni przypisywali Filipowi chęć naśladowania Hannibala- zamiar wyruszenia na czele ludów barbarzyńskich do Italii. Wydaje się jednak, że nigdy nie było to celem Filipa. Jak pisze Polibiusz, już w 217 p.n.e. niektórzy wśród polityków greckich byli świadomi, że zwycięzca w II wojnie punickiej skieruje swe armie na wschód. Widząc to zagrożenie i znając niezdolność Macedonii do ekspansji zamorskiej, Filip V, zawierając przymierze z Hannibalem postawił, sobie za cel pozbawienie Rzymu punktów oparcia w Grecji, całkowite usunięcie go z Bałkanów. Wbrew opiniom współczesnych historyków krytykujących go, że pragnąc kilku wysepek illyryjskich wplątał się w konflikt z największą potęgą w basenie Morza Śródziemnego, jego postępowanie wydaje się bardzo rozsądne.

Prawdopodobnie celów swoich nie zmienił po Kynoskefalai, a Bastarnowie i inne ludy mieli być pchnięci do walk w Illyrii i Epirze, a nie nad Padem. Zapewne Filipem kierowało dążenie do odzyskania strat, do ponownego zdobycia terenów, które kiedyś posiadał. Nie posiadał tych obciążeń jego następca. Perseusz zamierzał spokojnie przygotowywać się do odparcia nieuniknionego ataku rzymskiego. Nie pragnął wszczynać wojny nawet na tak małym froncie jak illyryjski, lecz chciał na nią czekać. To być może było tłem ewentualnego konfliktu, który próbował wykorzystać aspirujący do tronu Antygon, bratanek Antygona Dosona. Przemawia za tym fakt, że jedyny odnotowany przez źródła przypadek różnicy zdań między Filipem a Perseuszem dotyczył właśnie sensu małżeństwa z księżniczką bastarnańską

Po Kynoskefalai Filip nie ingerował otwarcie w sprawy greckie, ale, kiedy wynik I wojny syryjskiej mógł zależeć od jego poparcia wystąpił zbrojnie. Chociaż wszystkie strony ofiarowały mu sojusz, nie złamał układu zawartego z Rzymem, a za pomoc zbrojną, dostawy żywności i ułatwienia w transporcie został nagrodzony odesłaniem syna, darowaniem reszty kontrybucji, otrzymaniem Demetrias i zdobytych na wrogach Rzymu miast w Perrajbii, Atamanii, Aperancji i Dolopii. Rzym nie sprzeciwił się również, gdy Filip uzyskał kosztem Etolów przewagę w Radzie Amfiktionów.

Konieczność wojenna zmusiła Senat do tych ustępstw, ale inwestycja okazała się korzystna. Związek Etolski i monarchia Seleukidów zostali pokonani i wyeliminowani jako liczący się przeciwnicy. Rzym stał się arbitrem świata hellenistycznego. Nie był jeszcze przygotowany do bezpośredniego zarządzania poszczególnymi jego częściami; zbyt kosztowne byłoby obsadzanie pojedynczych miast. Divide et impera -popieranie słabszych w sporach z silniejszymi, wywoływanie sporów dynastycznych, podsycanie problemów wewnętrznych, interpretacja układów z pozycji silniejszego - to zasada rzymskiej polityki zagranicznej. Najczęściej doświadczał jej Filip. W 185 p.n.e. naprzeciw pragnieniom rzymskim wyszły poselstwa greckie do Senatu. Tessalowie żądali, aby król macedoński zwrócił im miejscowości Filippolis, Trykka, Faloria, Eurymenai twierdząc, że konsul Acilius odstąpił je królowi pod warunkiem, że będą to miasta etolskie i że do Etolów przystały dobrowolnie. Negowali istnienie tych okoliczności. Podobnie argumentowali Perrajbiowie odnośnie Gonnokondylon, Malloi, Frykinion. Tessalowie oskarżali go również o zamordowanie swoich posłów do T. Kwinkcjusza Flamininusa. Atamanowie żądali Atenajonu i Pojtnejonu, a Eumenes donosząc, że Filip usiłuje zagarnąć Ainos i Maroneję sugerował, że najlepiej by było, gdyby on je posiadał. Co do żądań terytorialnych, to ponieważ Filip posiadał wymienione tereny od kilku lat, od czasu wojny syryjskiej, można przypuszczać, ze były wynikiem wyczucia przez Greków antypatii Senatu do Filipa. Dla rozstrzygnięcia sporu z Tessalami i Perrajbami wysłano legatów Kwintusa Cecyliusza Metellusa, Marcusa Bebiusza Tamfilusa i Tyberiusza Semproniusza Gracchusa (według niektórych źródeł - Tyberiusza Klaudiusza Neron), którzy spotkawszy się ze stronami w dolinie Tempe nakazali Filipowi tymczasowe opuszczenie spornych terenów. Analogiczną decyzję podjęli w sprawach trackich po rozpatrzeniu ich w Thessalonice. Legaci i sprawa powrócili do Senatu, który po wysłuchaniu sprawozdania z misji i wystąpień poselstw greckich wysiał nową komisję - pod kierownictwem Appiusza Klaudiusza Pulchra - celem sprawdzenia, czy Filip zwrócił miasta (185/184 p.n.e.).W czasie misji Appiusza doszło w Maronei do rzezi stronnictwa antymacedońskiego. Filip w celu załagodzenia sprawy wysłał do Rzymu syna Demetriusza, który niegdyś spędził kilka lat nad Tybrem jako zakładnik. Ten, pogubiwszy się podczas mowy w Senacie przeczytał na prośbę senatorów poufne instrukcje ojca. Mimo to odpowiedzią Senatu było ostateczne odebranie spornych miast i oświadczenie, że oględne traktowanie zawdzięcza Filip tylko i wyłącznie zaletom Demetriusza. W 183 p.n.e. wyruszył na Bałkany kolejny poseł Kwintus Marcjusz, który po powrocie powiadomił Senat, że król Macedonii wykonał wszystkie polecenia (182 p.n.e.). W ten sposób Rzym przekreślił znaczną część ostatnich zdobyczy Filipa, znacznie osłabił jego prestiż, a niektórzy senatorowie wzbogacili się "zwiedzając" Grecję.

Jest bardzo prawdopodobne, że Rzymianie chcieli wówczas niesprawiedliwym i pogardliwym traktowaniem sprowokować Filipa do przedwczesnego chwycenia za broń , ale stary król skarżył się na spotykające go krzywdy, niekiedy groził, ze nie zaszło jeszcze jego słońce, jednak cały czas ustępował. Prorzymscy historycy antyczni pominęli ocenę postępowania Senatu, bez skrupułów łamiącego uczynione Filipowi podczas ciężkiej wojny koncesje. Stwierdzali tylko, że uważający się za skrzywdzonego Filip porzucił myśl o współpracy z Rzymem i wszystkie siły poświęcił przygotowaniom do odwetu. W tym kontekście nieprzekonujące wydają się próby udowodnienia, że to senat był pobłażliwy w stosunku do Filipa, czynione przez E. S, Gruena

Rzymianie próbowali z kolei wywołać konflikt dynastyczny w domu Antygonidów. Jako narzędzie posłużył im Demetriusz. Podczas drugiej wizyty nad Tybrem otoczony został szczególną życzliwością, a T. Kwinkcjusz Flamininus w poufnej rozmowie obiecał rzymskie poparcie w staraniach o tron. Wmówiono mu również, że swoją uległą wobec Rzymu postawą uratował ojczyznę przed wyniszczającą wojną. Być może pod wpływem tych faktów - jak chcą niektórzy historycy - młody, niedoświadczony książę uległ propagandzie rzymskiej i uwierzył, że jest możliwe pokojowe współistnienie Rzymu i Macedonii, że Rzym nie dąży do zniszczenia Macedonii, a tylko wojowniczość jego ojca zmusza Rzymian do przeciwdziałania. Ale prawdopodobnie dwudziestotrzyletni w 183 p.n.e. Demetriusz zdawał sobie sprawę, że wobec jednoznacznie deklarowanej przez Perseusza - starszego, przyrodniego brata - fobii wobec Rzymu, chcąc walczyć o władzę musi szukać oparcia wśród zwolenników przeciwnej orientacji oraz wśród osób niezadowolonych z twardych rządów Filipa. To o nich pisze Polibiusz, że po powrocie z Rzymu przyjęli go z uznaniem, uważając, że uwolnił ich od wielkich obaw i niebezpieczeństw. Po powrocie do Pelli, apologizował w rozmowach nadtybrzańskie miasto, serdeczną opieką otaczał przybywających do Macedonii Rzymian, afiszował się ich poparciem. Stronnictwo prorzymskie musiało być bardzo słabe, skoro wkrótce Demetriusz zaniechał takiego postępowania. Mimo to, zaniepokojony powstałymi między braćmi konfliktami, Filip, chcąc uniknąć zgubnego dla kraju rozdarcia w 181 p.n.e. skazał młodszego syna na śmierć jako zdrajcę. Bardzo dużo poświęcił tym wydarzeniom Liwiusz oskarżając Perseusza o śmierć brata. Niepewny jako bastard tronu, miał usilnie popychać Filipa do synobójstwa, prowokować brata, donosić na niego, przekupywać jego przyjaciół. Jednak w tym przypadku właśnie Rzymianom należy postawić zarzut bezwzględności i braku skrupułów. Kiedy stało się jasne, że nie zdołają zbudować w oparciu o Demetriusza swego stronnictwa zachęcali go do ucieczki do Rzymu oraz przysłali królowi list prosząc o wyrozumiałość w stosunku do zabiegów młodszego syna o tron. Zmuszając w ten sposób Filipa do zabicia syna, liczyli zapewne, że wywoła to w wielu kręgach olbrzymią niechęć do króla.

Polityka divide et impera nie koncentrowała się wyłącznie na Macedonii. Boleśnie odczuli działanie tej zasady także najwierniejsi obok Pergamonu sprzymierzeńcy rzymscy Związek Achajski i Rodos.

Achajowie pragnęli w oparciu o Rzym zjednoczyć pod swym panowaniem Peloponez. Już w toku wojny z Antiochem III wodzowie rzymscy powściągali ambicje achajskie, nie pozwalając na zajęcie Messeny, a także odbierając wyspę Zakyntos. Również po wojnie przeciwstawiali się wszelkim próbom poszerzenia związku. Chętnie dawali posłuch skargom Messeńczyków czy Lacedemończyków i rozstrzygając je coraz brutalniej ingerowali w sprawy wewnętrzne Związku, starając się, aby w jego władzach zasiadały posłuszne im kreatury- Arystajnos, Kallikrates. Gdy Achajowie domagali się na mocy traktatu przymierza pomocy rzymskiej w walce z buntownikami [Messeńczykami], Senat odpowiedział, że nie sprzeciwi się nawet, gdy ze Związku odpadną Sparta, Korynt i Argos. Achajowie nie mogąc wyładować niezadowolenia na Rzymianach, okazywali niechęć niezachwianie im wiernemu Eumenesowi.

Rodyjczycy jako nagrodę za udział w wojnie syryjskiej otrzymali Licję i Karię aż po Meander z wyjątkiem Telmessosu, ziemie zdobyte na Antiochu, z którymi Rzymianie nie bardzo wówczas wiedzieli co zrobić. Kiedy jednak Rodos prowadziła samodzielną politykę (np. eskortowanie narzeczonej Perseusza), a Licyjczycy zbuntowali się przeciw nowym panom, Senat skwapliwie osądził, że Rodyjczycy otrzymali Licyjczyków nie jako niewolników, lecz jako sprzymierzeńców narodu rzymskiego, którymi powinni się opiekować.

Te przykłady zdają się wskazywać, że Rzymianie za pomocą odpowiedniej interpretacji terminu przyjaźń i wierność narodowi rzymskiego próbowali sprowadzić Greków do klasy, jaką posiadali sprzymierzeńcy latyńscy. Wobec politycznych i społecznych podziałów w świecie hellenistycznym, Rzym mógł być pewien, że zawsze będzie miał sojuszników. Odpowiednia dyplomacja i propaganda powodowały, że każdy chętnie szukał nad Tybrem pomocy przeciw silniejszemu sąsiadowi. Republika zawsze mogła znaleźć pretekst do wojny. Posiadała największy potencjał militarny. Dlatego próba przeciwstawienia się Rzymowi była bardzo ryzykowna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz