poniedziałek, 3 września 2018

Falanga a legion

Polibiusz, po opisaniu bitwy pod Kynoskefalaj w 197, dokonuje prorównania - ks. 18; 28-32.
Zapowiedziałem w księdze VI, że w odpowiednim momencie porównam uzbrojenie Rzymian z uzbrojeniem Macedończyków i ustawienia bojowe stosowane przez jednych i drugich, żeby rozpoznać czym się różniły i czy to było korzystne czy nie. Postaram się teraz, wspierając się faktami, dotrzymać obietnicy. Wielokrotnie okazało się że jak ustawienie Macedończyków dawało przewage nad tym Azjatów i Greków, tak, to armii rzymskiej było lepsze niż stosowane przez ludy Libii i Europy Zachodniej. Aż, za naszych czasów, można było wiecej niż jeden raz zobaczyć , armię przeciwkko armii, żołnierza przeciwko żołnierzowi, Rzymian i Macedończyków. Wydaje mi się użyteczne i  godne poszukać co odróżniało te dwa modele armi i z czego wynika wyższość, która pozwoliła Rzymianom zwyciężać na polach bitew. To, żeby nie zachowując się jak głupcy, którzy potrafią tylko o mówic i Losie i wychwalać bezsensownie szczęście zwycięzców, móc oddać wodzom nasze zasłużone pochwały i podziw.
Nie tu jest miejsce, żeby nudzić o walkach, które przeciwstawiły Hannibala Rzymianom i klęskach, których doznali ci ostatni. Zwycięstwa Kartagińczyków nie wynikały z wyższości ich uzbrojenia czy sposoby uformowania bitewnego, ale umiejętności i przenikliwości ich wodza. To co dobitnie ukazaliśmy w już przedstawionych opisach tych bitew.Co udowadnia słuszność moich twierdzeń, to przede wszystim sposób w jaki zakończyłą się ta wojna. W końcu Rzymianie znaleźli wodza równie zdolnego co Hannibal i rozstrzygnięcie nie kazało na siebie czekać i zwycięstwo im przypadło. Następnie fakt, że sam Hannibal, kiedy odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, uznał, że uzbrojenie, w jakie żołnierze byli na początku wyposażeni nie było dobre i ich wyposażył więc bronią Rzymian, której nastepnie nigdy nie przestał używać.
Jeśłi chodzi o Pyrrusa, używał nie tylko broni, ale również oddiałów italskich.  W bitwach wydanych Rzymianom ustawiał zamiennie manipuły i oddiały falangitów. I mimo to, nie zdołał ich pokonać i wszystkie te bitwy miały rezultat raczej wątpliwy.  Te wstępne spostrzeżenia były konieczne, żeby odeprzeć wszelkie sprzeciwy, który można uczynić mojej tezie. Zaczynam teraz porównanie, które zapowiedziałem.
Dopóki falanga trwa we właściwym dla niej ustawieniu, przy całej jej mocy uderzenia który mógły jej przeciwstawić się czołowo i nie cofnąc się pod naciskiem. To fakt który bez trudu można wytłumaczyć wieloma rzeczami. Kiedy falanga jest w szyku ściśnionym, gotowa do walki, każdy żołnierz zajmuje wraz ze swym uzbrojeniem przestrzeń trzech stóp. Sarysa która miała początkowo szesnaście łokci długości, żeby ją przystosować do nowych potrzeb,  została skrócona do czternastu. I skoro odległóśc miedzy dłońmi a koncem sarysy stanowiącym przeciwwagę zajmuje cztery łokcie, wynika, że sarysa wysuwa ostrze 10 łokci przed każdego hoplitę, który przyjmuje pozycję, żeby ją pchnąć oburącz w przeciwnika. W konsekwencji, sarysy drugiego, trzeciego, czwartego szeregu wystają z przodu na kilka łokci, a te piątego tylko na dwa, kiedy falanga jest ściśnięta w szyku bojowym równie dobrze wszerz jaki wgłąb szyku, jak to opisał Homer
Tarcza związała się z tarczą, hełm z hełmem, człowiek z człowiekiem. Hełmów grzebienie ozdobne z grzyw końskich lśniącymi kitami rozechwianymi stykały się w ruchu - tak ciasno przy sobie wszyscy stanęli
Ten opis jest zarazem piękny i prawdziwy. Ewidentne jest, że każdy żołnierz pierwszego szeregu widział przed sobą pięć sarys, których długość zmniajszała się stopniowo o dwa łokcie.
Łatwo sobie wyobrazić jaka powinna być siła uderzenia falangi, skoro była ona głeboka na szesnaście szeregów. Ci, którzy są za piątym szeregiem nie mogą, używać sarys, żeby zadawać ciosy nieprzyjacielowi. Dlatego zamiast je obniżyć do pozycji poziomej, trzymają ostrza w górze, ale pochylone na ramionach żołnierzy, którzy są przed nimi, żeby chronić cały oddział od pocisków lecących z góry, gdyż wszystkie drzewca wzniesione jedne obok drugich zatrzymują pociski, które przelatując nad pierwszymi szeregami mogłyby spadać na ludzi zmasowanych za nimi.Ci zaś, ze swej strony, tylko przez ciężar swych ciał czynią presję na szeregi ich poprzedzające, która, kiedy dochodzi do starcia, wzmacnia gwałtowność uderzenia i pozbawia ludzi na czele wszelkiej możliwości odwrotu. Takie jest uszykowanie falangi, ogólnie i w szczegółach. Także Rzymianie zajmują wraz z uzbrojeniem po trzy stopu terenu. Ale w walce każdy rusza się niezależnie od innych, czy to kiedy ochronia  swoje ciało podłużną tarczą i za każdym razem zwraca w stronę skąd pada cios, czy to zależnie czy atakuje pchnięciem czy cięciem. Jest więc jasne, że trzeba mu zostawić więcej miejsca i powinien być oddzielony od kolegów z boku i z tyłu przestrzenią co najmniej trzech stóp, jeśli chce cię, żeby walczył jak trzeba. W wyniku czego, jeden rzymianin ma do czynienia z dwoma falangitami pierwszego szeregu i napotyka na swej drodze dziesięć sarys. Nie może więc, niezależnie od szybkości swych ruchów, ani obciąć ostrza tych sarys, ani posuwać się samodzielnie, a następne szeregi nie mogą być w żaden sposób użyteczne pierwszemu żeby wzmocnić gwałtowność uderzenia czy szybkość ciosów. Widać więc, że jak powiedziano wcześniej nic nie może przeciwstawić się czołowo falandze, kiedy ta utrzymuje swoje ustawienie i właściwą jej siłe uderzenia.
Czemu więc przypisać zwycięstwa Rzymian i porażki tych, którzy używali falangi. Temu, że na wojnie, okoliczności i pola bitew zmieniają się w nieskończoność, a falanga dopuszcza tylko pewne miejsca i pewne okoliczności gdzie może ona wypełnić swoje zadania. Jeśli przeciwnik mógłby zostać zmuszony stoczyć bitwę na terenie i w okolicznościach jej odpowiadających, jest prawdopodobne, jak powiedziałem,zwyciężałaby zawsze. Ale skoro można uniknąć tej straszliwej masy i można to zrobic z łatwością, czyż przedstawia ona jakieś niebezpieczeństwo?Wiadomo, że falanga potrzebuje terenu płaskiego, pozbawionego przeszkód takich jak doły, wąwozy, doliny, wzgórza, koryta rzek, ponieważ każda  tego rodzaju przeszkoda wystarczy, żeby jej przeszkodzić i przerwać szyk. A znaleśc równinę co najmniej 20 stadiów, żeby nie przedstawiała żadnej z tych trudności jest niemal niemożliwe albo przynajmniej bardzo rzadkie. Załóżmy nawet, że znajdujemy miejsce tak szeroki. Jeśli wrogowie tam nie zejdą , jeśli trzymając się zboczy, poprzestaną na pustoszeniu miast i wsi sprzymierzeńców, co za pożytek z takiej formacji? Przebywając wciąż na terenach odpowiednich dla niej, zbyt oddalona, żeby wspomóc przyjaciół, może tylko bronić samej siebie. Gdyż transporty przeznaczone dla niej będą przechwytywane przez przeciwnika, spokojnie panującego w polu. Zechce ona opuścić swe pozycje żeby coś zdziałać? Szybko zaoferuje przeciwnikowi łatwe zwycięstwo. A nawet jeśli znajdzie przeciwnika, który zgodzi się jej przeciwstawić na równinie, to o ile nie wystawi się całej armi na jedno uderzenie falangi i o ile umie się uniknąć takiej walki, wynik bitwy jest łatwy do przewidzenia na podstawie tego co czynią teraz Rzymianie.
To co stwierdziliśmy to nie teoria, a fakty. Rzymianie nie ustawiają swoich oddziałó w jednej linii i nie angażują wszystkich swoich legionów w walkę frontalną z falangą, ale zachowują kilka jednostek w odwodzie, kiedy pozostałe walczą z przeciwnikiem. Kiedy więc falanga, roznosi oddziały będące przed albo ustępuje pod naporem, traci zwartość jej potrzebną. Posuwająca się za spychanym przeciwnikiem albo też cofająca się pod naciskiem, traci kontakt z resztą armii, stwarzając oddiałowi rezerwowemu przeciwnika miejsca dla ataku, i to nie czołowego, ale z flanki lub od tyłu. Tak więc, skoro łatwo jest ustrzec się w momentach, kiedy falanga może korzystać ze swych atutów, ale w odwrotnej sytuacji, nie może się uratować, widać do jakiego stopnia formacja rzymska przeważała nadf macedońską. Ponadto,  falanga jest zmuszona poruszać się po różnych krainach, musi obozować, zajmować miejca korzystne, które oblega, albo w których jest oblegana, jest narażona na niespodziewane spotkania.  Wszystko to elementy wojny i to są te zdarzenie, które mają wpływ czesto decydujący, a zawsze potężny. I falanga macedońska jest trudna w użyciu, a niekiedy wręcz niemożliwa, bo żołnierze nie mogą walczyć ani manipułami, ani jeden na jeden, a formacja rzymska przeciwnie, wtedy służy najlepiej. Każdy żołnierz rzymski, od momentu, kiedy uzbrojony, zaczyna kampanię, jest w stanie przystosować się niezależnie od miejsca, niezależnie od okoliczności, stawiać opór na wszystkie strony. Cały czas jest gotów, czy chodzi o walkę z całą armią, czy w pododdziale, pod sztandarem czy samodzielnie. Ponieważ  Mieli lepszą organizację, Rzymianom powodziło się lepiej w ich przedsiewzięciach niż innym. Uznałem, że trzeba rozwinąć ten temat, gdyż nawet za naszych czasów, vieli Greków widzi w klęsce Macedończyków, rzecz niemożliwą do wyjaśnienia, a następnie się pyta w czym działanie falangi ustępowało oddziałom rzymskim.
τάφρους, ἐκρήγματα, συναγκείας, ὀφρῦς, ῥεῖθρα ποταμῶν

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz