168
Na początku Antioch głosił, że
poczynił wielkie przygotowania wojenne żeby zapewnić tron ojca
starszemu Ptomeleuszowi, i że nie ma żadbych pretensji do Egiptu. W
rzeczywistości to nie była prawda. Po pojmujaniu obu młodzieńców,
miał nadzieję znaleźć okazję aby uzyskać uznanie i zagarnąć
Egipt, nie wyjmując miecza. Przeznaczenie, ujawniając zamiary
Antoicha, pokazało dobitnie, że ten ostatni, był jak tylu innych
królów, którzy przedkładają swoje własne korzyści nad
moralność.
Antioch szedł na spotkanie posłów rzymskich, pozdrowił ich z
daleka głosem i gestem. Ale Popiliusz wreczył mu zwój, który
zawierał uchwałę senatu i kazał mu go przeczytać. Popiliusz
zachowywał się tak, żeby nie podać ręki Antiochowi, zanim ów
nie zadeklaruje się czy jest przyjacielem czy wrogiem Rzymu. Król
przeczytawszy uchwałę, powiedział, że chce najpiearw naradzić
się z przyjaciółmi. Słysząc te słowa, Popiliusz zachował się
butnie i niegrzecznie, patykiem- gałązką winorośli, którą miał
w ręce, zaznaczył krąg wokół miejsca gdzie stał Antioch, i
wezwał go do udzielaenia odpowiedzi. Antioch zdziwiony widząc
zachowanie tak nieoczekiwane i obawiając się potęgi Rzymian,
powiedział w tym momencie zagrożenia, gdzie nie mógł zasięgnąć
niczyjej rady, że zrobi wszystko, czego Rzymianie wymagają. Ci,
wśród nich Popilusz, natychmiast wyciągnęli ręce ku królowi i
gratulowali mu wyboru. Poleceniem senatu było, że Antioch ma
natychmiastzakończyć wojnę, którą toczył z Ptolemeuszem. Król,
zgodnie z tym rozkazem, odwołał swoje wojska z Egiptu, gdyż tym
bardziej obawiał się potęgi Rzymian, że otrzymał wiadomości o
klęsce Macedończyków. Jeśliby nie poznał tej nowiny, nie
wykonałby tak szybko uchwały senatu.Niektórzy mędrcy starożytni głosili piękną dewizę, że lepiej wybaczać niż karać. Cenimy tych, sprawowali władzę z życzliwością, a odczuwamy niechęć do tych, którzy byli bezlitośni dla pokonanych. Zauważmy, że ci pierwsi, jeśli popadną w nieszczęścia, są wspomaganych przez tych, których potraktowali łagodnie, natomiast ci drudzy, jeśli popadną w nieszczęścia, nie tylko doświadczają tej samej srogości losu, którą wyrządzli innym, ale jeszcze traktowanycjh jako niegodnych litości. Nie jest sprawiedliwe, w rzeczywistości, gdy ten, który się okazał bez litości wzgledem innych, doświadcza efektów potęgi zwycięzcy, gdy popada w nieszczęście. Mimo to, istnieja ludzie wystarczająco nieczuli, żeby gloryfikować/chwalić się przesadną zemstę , której dokonali na zwyciężonych? Co za chwała za za wielkośc dla zwycięzców znęcać się nad zwyciężonymi. Czego możemy oczekiwać po odniesieniu zwycięstwa, jeśli, nadużywając z pychą naszych sukcesów, stracimy dobrą opinię i okażemy się niegodnymi faworów Losu. Reputacja, zbudowana na szlachetnych czynach, jdaje więcej i o nią powinni zabiegać chcący sprawować włądzę. Nie będziemy umieli wystarczająco się dziwić, widząc, że niemal wszyscy, którzy akceptowali tę dewizę, czynili odwrotnie, kiedy doszli do władzy. Ludzie mądrzy, osiągnąwszy wielkość, myśląc o złośliwości Losu, i jako zwycięzcy wroga dzięki męstwu, powinni dać sie pokonać łagodności i litości dla zwyciężonych. Ta zasada bardzo pomogła wszystki, którzy osiągnęli wielkość, zwłaszcza sprawując władzę. Zwykli ludzie, gdy się poddają i są gorliwie posłuszni , chetnie czynią przysługi. Również Rzymianie zazwyczaj starali się zdobywać wdzięczność innych ludów, kierowało nimi doświadczenie/zręczność polityczna. Gdyż obsypując pokonanych dobrodziejstwami, wzbudzali w nich uznanie wieczyste i jednocześnie stawali się godnymi podziwu wszystkich ludzi. W powodzeniu Rzymianie zajmowali sie z wielką uwagą w jaki sposób powinni czerpać korzyści ze swoich przewag, co wydaje się łatwiejsze niz zwyciężać wrogów bronią. Tymczasem jest odwrotnie. Łatwiej jest znaleźć ludzi, którzy błyszczą odwagą w niebezpieczeństwie, niż zobaczyć takich którzy potrafią się mądrze zachowywać w pomyślności. …
W tym czasie, posłowie Rodyjczyków przybyli do Rzymu, żeby wytłumaczyć miasto za zdrady, o które je oskarżano. Gdyż podczas wojny przeciw temu królowi, wydawali się sprzyjać temu królowi i zdradzić przyjaźń φιλίαν ludu rzymskiego. Nie mogąc wypełnić misji, bardzo zasmuceni, z łzami molestowali na ulicach najwpływowszych z Rzymian. Trybun ludowy, Antoniusz, wprowadził ich do Senatu. Filokron jako pierwszy zabrał głos, żeby przedstawić sprawę, po nim mówił Astymedes. Po mowach w tonie błagalnym, czy jak to się mówi po zaprezentowaniu łąbędziego śpiewu, w trudem otrzymali odpowiedź, która rozwiewała ich obawy. Tej odpowiedzi towarzyszyły ostre wymówki.
…To co spowodowało, że najsłynniejsi ludzie są rzymianami, to rywalizacja w celu powiększenia chwały ludu, który im powierzył władzę. W innych państwach, obywatele zazdroszczą sobie, podczas gdy w Rzymie obsypują się wzajemnie pochwałami. Stąd ci pragną tylko zwiększać pomyślność państwa, podczas gdy tamci pożądając sławy niesłusznej, przeszkadzają sobie wzajemnie i powodują ruinę swojej ojczyzny.
W tym samym czasie ze wszystkich stron przybywali do Rzymu wysłannicy żeby gratulować ludowi rzymskiemu wielkich rzeczy, których ów dokonał. Senatorowie odpowiadali im z życzliwością i szybko odsyłali każdego do jego kraju.
W tym czasie, posłowie Rodyjczyków przybyli do Rzymu, żeby bronić się przed zarzutem zdrady, o którą je oskarżano powszechnie. Gdyż podczas wojny przeciw temu królowi, wydawali się sprzyjać temu królowi i zdradzać przyjaźń z Rzymianami. Ci wysłannicy, widząc w mieście powszechną niechęć ku nim, zwątpili w powodzenie. A kiedy jeden z pretorów zgromadził lud by go zachęcać do wojny z Rodyjczykami, obawiali się upadku swojej ojczyzny. Byli do tego stopnia przerażeni, że ubrali szaty żałobne. W spotkaniach z przyjaciółmi, nie tylko uciekali się do błagań, ale też zaklinali, ze łzami w oczach, aby nie stosować środków zbyt okrutnych dla ich ojczyzny. W końcu i zostali wprowadzeni do Senatu przrz jakiegoś trybuna ludowego. Antoniusz. Ten trybun pozbawił głosu pretora, który nakłaniał Rzymian do wojny. Po długiej przemowie, w której błagali o litość, uzyskali odpowiedź, która uwalniała ich od wszelkich obaw, ale mimo to musieli znieść bardzo ostre i kąśliwe wyrzuty.
W tym czasie przybywało mnóstwo innych wysłanników. Senat najpierw dał posłuchanie Attallosowi, którego brat Eumenes, był mocno podejrzewany, w świetle przechwyconych listów, że sprzymierzył się z Perseuszem przeciw Rzymianom. Wielu posłów z Azji formułowało te oskarżenia, a głównie wysłannicy króla Pruzjasza i Galatów Ale Attalos wytłumaczył si€ we wszystkich punktach i został odesłany do siebie z wszystkimi honorami. Mimo to senat nie przestał podejrzewać wierności Eumenesa. Gajusz został więc wysłany do krain tego króla, żeby go mieć na oku.
Pruzjasz, niegodny być nazywania królem, całe swoje życie haniebnie schlebiał ludziom potężnym. W przeddzień przyjęcia posłów rzymskich, zdjął oznaki władzy królewskiej, diadem i strój purpurowy, założył ubranie świeżo wyzwolonego niewolnika, głowa wygolona, biały kapelusz, tunika i stosowne obuwie. Zbliżył się do posłów i powiedział. Staję przed wami jako wyzwoleniec Rzymu. Trudno znaleźć słowa niższe. Juz wcześniej robił rzeczy tego typu. Kiedyś wprowadzony do Senatu. Zatrzymał się przy wejściu, na wprost członków tego zgromadzenia, i z opuszczonymi rękami skłonił się uniżenie i powiedział do nich Pozdrawiam was bogowie zbawcy. Zszedł poniżej tchórzliwych pochlebstw używanych przez kobiety. Senatorowie, zrażeni tymi słowami króla, odpowiedzieli mu jak zasługiwało jego schlebianie. Gdyż Rzymianie wola bardziej zwyciężać mężnego nieprzyjaciela niż dusze podłe i upadłe.
Perseusz, ostatni król Macedonii, często szukał przyjaźni Rzymian. Często także toczył z nimi walki na czele dość silnej armii. W końcu Emiliusz Paulus wziął go do niewoli i uzyskał zaszczyt wspaniałego triumfu. Perseusz, chociaż tak przytłoczony przez największe nieszczęścia, że opowiadanie o nich wydałoby się wymysłami, nie chciał rozstać się z życiem. Zanim senat zdecyduje o jego losie, jeden z pretorów miejskich kazał go zamknąć wraz z dziećmi w więzieniu Albańskim. Ten loch jest podziemną piwnicą o pojemności 9 łóżek, obskurnym i odpychającym z powodu mnóstwa zaskazanych na śmierć, którzy w tym czasie, znajdowali się tam zamknięci. W tej ciasnej przestrzeni, nieszczęśni więźniowie stłoczeni, stawali się prymitywni jak dzikie zwięrzęta. Pożywienie i ekskrementa wymieszane, robiły taki smród, że nikt nie mógł łatwo się zbliżyć. Perseusz spędził tam 7 dni, zmuszony , przez żałosne położenie, prosić o pomoc innych więźniów, którzy dziedzili się swoimi racjami. Jego towarzysze, dotknięci tak wielkim nieszczęściem, płacząc oddawali jakąś cześć porcji, którą im przydzielano. Podrzucano sztylet do zadania sobie ciosu, sznur do powieszenia się, aby łatwo się posłużył, gdyby uznał to za stosowne. Ale nic nie wydawało się nieszczęśnikom słodsze od życia, chciaż cierpieli katusze piekielne. Perseusz zakończyłby swe dni w tym stanie żałosnym, gdyby Marek Emiliusz, princeps senatus, martwiąc się o swój autorytet i reputację swojej ojczyzny, nie oznajmił z oburzeniem senatorom, że jeśli się nie lękają ludzi, powinni przynajmniej obawiać się Nemezis, która karze tych, którzy nadużywają bezczelnie jej mocy. Perseusz został więc przeniesiony do bardziej znośnego więzienia. Choć obudziło to w nim nowe nadzieje, jego koniec był żałosny jak jego życie. Żył jeszcze dwa lata. Ponieważ obraził swoich barbarzyńskich strażników, został przez nich pozbawiony snu i umarł…
Wódz Gallów, powróciwszy z pościgu, zebrał jeńców i dokonał czegoś, równie barbarzyńskiego, co dziwnego. Wybrał najpiękniejszych i najsilniejszych, i złożył ich w ofierze bogom, jakby podobna ofiara podobała się nieśmiertelnym. Rozkazał poprzebijać pozostałych strzałami. Nie oszcędził żadnego z nich, choć byli z nimi związani więzami gościnności i przyjaźni. Nie dziwi więc, gdyż barbarzyńcy nie znają umiaru w powodzeniu.
Eumenes zatrudnił najemników, płacił im dobrze i dawał prezenty, czynił im nawet obietnice tak, że byli mu wierni i dobrze ustosunkowani do niego. Perseusz nie czynił tak, gdy 20 tyś. Galów przybyło zaoferować swe usługi. Odrzucił tą pomoc, żeby zaoszczędzić pieniędzy. Eumenes, chociaż nie był tak bogaty, był bardzo hojny wobec żołnierzy, których przyjmował, i którzy mogli być użyteczni dla niego. Perseusz, który zamiast wspaniałości królewskiej, zademonstrował ohydne skąpstwo, doczekał się, że wszystkie jego bogactwa, które z tyle troski zachował, przeszły wraz z podległymi mu krainami, w ręce zwycięzców. Tymczasem Eumenes, nie widzący nic ważniejszego niż odniesienie zwycięstwa, nie tylko uwolnił swoje królestwo od wielkiego niebezpieczeństwa, ale jeszcze zddał na swoją łaskę cały lud Gallów.
Wśród czynów Antiocha, jest wiele godnych króla i uznania. Inne, przeciwnie, są obrzydliwe i wulgarne. Kiedy urządzał igrzyska, nie zachowywał się jak inni królowie, którzy pragnąc pomyślności swojego królestwa dzięki bogactwu i sile, skrywają jego obraz z obawy przez ludem rzymskim. Antioch zachowywał się odwrotnie. Zapraszał na swe imprezy najsławniejsze osoby na świecie, ozdabiał swój pałac przewspaniale, i gromadząc w jednym miejscu wszystkie bogactwa kraju, kładł wszystko na pokaz i nic nie skrywał przed Rzymianami, co powinien. Antioch przewyższył władców jeśli chodzi o wspaniałośc igrzysk i uroczystości. A przecież organizowanie igrzysk jest zajęciem niskim i godnym pogardy. Jechał często w procesji na narowistym koniu, i narzucając przez to tempo marszu jednych popędzał, drugich wstrzymywał. Jeśliby mu zabrać diadem, nikt z tych, którzy go nie znali, nie wziął by tego człowieka za pana imperium, widząc powierzchowność zwykłego sługi. Podczas posiłku zajmował miejsce przy wejściu, wpuszczał jednych, kazał zająć miejsce innym, dyrygował wnoszącymi potrawy. Potem siadał obok przypadkowych gości, to kładł się, kładł puchary, podawał chleb, podnosił się i zmieniał miejsce. Przebiegał między biesadnikami składając i przyjmując życzenia zdrowia i akompaniując chórowi muzyków. Niekiedy uroczystości się przedłużały i kiedy część biesiadników wyszła, król zakryty woalem, bywał wnoszony przez mimów i stawiany na ziemii. Następnie, pobudzony przez muzykę, zrywał się całkiem nagi, i wykonywał wraz z mimami wyuazdane tańce, które wywoływały taki rodzaj wesołości, że biesiadnicy uciekali zniesmaczeni. Mimo to, nikt z tych, którzy uczestniczyli w uroczystościach, nie mógł się powstrzymać od zachwytu nad wspanałością organizacją igrzysk i przepychem, który pochłaniał olbrzymie koszty. Wszyscy byli zdziwieni bogactwami króla i jego królestwa, tym bardziej, że patrząc na naganne obyczeje króla, trudno było uwierzyć, że tyle zalet i wad było połączonych w jedną osobę. Kiedy igrzyska zostały zakończone, wysłannicy Grakchusa zwiedzili królestwo. Król przyjął ich tak przyjaźnie, że wysłannicy nie podejrzewali wcale intencji króla, mimo zniewagi jakiej doznał w Egipcie, i której wydawał się zachować odczucie. Tymczasem Antioch nie był szczery, gdyż żywił ku Rzymianom nieubłaganą nienawiść.
Emiliusz mawiał tym, którzy podziwiali staraność z jaka wydawał zarządzenia w teatrze, że drzeba takich samych umiejętności, żeby zorganizować igrzyska i uczty, co żeby ustawić armię do bitwy.
Królestwo Macedonii było w kwitnącym stanie, kiedy Demetriusz z Faleronu, w swoim dziele o Losie/Powodzeniu, napisał prorocze słowa o tym co mogło przydarzyć się temu królestwu, Jeśli się cofnie myślą, do czasów niezbyt dalekich, gdzieś 50 lat temu, ani Persowie, ani ich król, ani Macedończycy, ani ich król, nie uwierzyliby, nawet gdyby bóg im przepowiedział, że 50 lat później, imię Persów całkowicie zniknie, a Macedończycy, ledwie co znani z imienia, będą panami świata. Los, który rozdaje swoje dobro przypadkowo, według własnego uznania, pokazał jaki jest, instalując Macedończyków w imperium Persów. Przydzieliła im ich dobra, każąc czekać, aż im je odbierze. To zdarzyło się w naszych czasach. Dlatego uznaliśmy za stosowne przytoczyć teraz te słowa Demetriusza. Wydają się być ponadludzkie, gdyż przepowiadały wydarzenia, które się dokonały dopiero 150 lat później.
Wobec nieoczekiwanej śmierci dwóch synów Emiliusza, cały lud podzielał boleść ojca. Ten, zwołał zgromadzenie, na którym wygłosił mowę, w której opowiedzaił o swych działaniach wojskowych i zakończył słowami Przeprawiając oddziały Itali do Grecji, czekałem na wschód słońca, żeby podniśc żagle. O dziewiątej przybiłem bez straty choćby jednego żołnierza, na Korkyrę. z niej czwartego dnia przybyłem do Delf, gdzie złożyłem pomyślne ofiary, Pięć dni później dotarłem do granic Macedonii. Stanąłem na moich odziałów i w ciągu tylko 15 dni sforsowałem przełęcze koło Petry, stoczyłem bitwę i zwyciężyłem Perseusza. Następnie ukazał Rzymianom, że w takim samym okresie czasu ujarzmił całą Macedonię. Ja sam byłem zadziwiony tym niesłychanym powodzeniem, a stałem się jeszcze bardziej, kiedy wkrótce potem, stałem się panem króla, jego dzieci i jego skarbu. W końcu, kiedy armia, obładowana łupem, powróciła szybko i szczęśliwie do ojczyzny, nie wiedziałem czemu zawdzięczać tyle szczęścia. I kiedy wszyscy mi gratulowali, ja prosiłem bogów, żeby chronili ojczyznę od wszelkiego zła, a jeśli jakiś cios fatalny jest przeznaczony, to żeby uderzył we mnie. Tak więc miałem nieszczęscie stracić moje dzieci. Jestem niewątpliwie dotknięty przez tę stratę, ale jestem uspokojony, o los ojczyzny, gdyż cios fatalny który zazdrosne przeznaczenie nam wymierzyło uderzył nie republikę, a mój własny dom. Cały lud podziwiał tę wielkoduszną mowę i okazywał najżywsze współczucie dla straty dzieci, jaką Emilliusz dopiero co poniósł.
Po klęsce Perseusza, król Eumenes doświadczył zadziwiającej odmiany losu. Wbrew wyobrażeniu, że zniszczenie najbardziej wrogiego mu królestwa zapewni bezpieczeństwo jego posiadłościom, znalazł się w olbrzymim niebezpieczeństwie. Tak to los wywraca to, co wydaję się być najsolidniej osadzone. I w chwili gdy wydaje nam się sprzyjać, niszczy przez ruch przeciwstawny, co dobrze uczynił. .
Kilku młodych ludzi kupiło pięknego niewolnika w cenie jednego talentu, i beczkę solonych (ryb) pontyjskich za trzysta drachm attyckich. Marek Porcjusz Katon, człowiek szanowany, oburzał sie z tego powodu i mówił do ludu, że jest to znak dekadencji obyczajów i upadku republiki, kiedy jeden niewolnik kosztuje więcej niż pole, a beczka ryb więcej niż para wołów.
Emiliusz Paulus, zwycięzca Perseusza, umarł więc. Był cenzorem i jeśli chodzi o przymioty, pierwszym obywatelem Rzymu. Kiedy wieść o jego śmierci się rozniosła, i zbliżała się godzina pogrzebu, całe miasto przepełnione się smutkiem. Nie tylko rzemieślnicy i plebs podązyli w pochodzie pogrzebowym, gdyż urzędnicy i Senat zawiesili tego dnia swe funkcje. Nawet mieszkańcy okolic Rzymu, którzy mogli przybyć na czas, śpieszyli się wziąć udział w pochodzie, też z ciekawości ,co dla uczczenia pamięci wielkiego obywatela.
Po opowiedzeniu jak wspaniałe były uroczystości pogrzebowe Emiliusza Paulusa, zwycięzcy Perseusza, historyk dorzuca słowa: Z okazji śmierci sławnych i najwybitniejszych obywateli, Rzymianie robią podobizny, przedstawiające rysy i kształt ciała zmarłego. W ciągu całego życia, mają oni ze sobą artystów, którzy obserwują zachowanie i cechy fizyczne wybitnych obywateli. Podobizny przodków, poprzedzają orszak pogrzebowy w ten sposób, że widzowie, mogą rozpoznać do jakiego stanu należał każdy zmarły i jakie godności osiągnął.
Emiliusz Paulus zostawił po swej śmierci tylko dobra oszacowane za jego życia. Żaden z jego współczesnych nie przywiózł z Hiszpanii tyle złota. Zdobył niezmierzone skarby królów macedonii. Miał w rękach największe bogactwa, a mimo to nie przywłaszczył sobie nawet najmniejszej części i że po jego śmierci, jego synowie, których oddał do adopcji, odziedziczywszy ojcowiznę, nie mogli, po sprzedaniu całego majątku ruchomego, uzbierać wystarczającej ilości pieniędzy by spłascić posag żony Emiliusza Paulusa, musieli sprzedać część nieruchomości. Wydaje się, że Emiliusz Paulus przewyższył w bezinteresowności najsławniejszych Greków, Arystydesa i Epaminondasa. Ci ostatni, nie przyjęli darów, które im ofiarowane za poparcie czichś interesó, a Emiliusz Paulus nie dotknął nawet pieniędzy, które były w jego władzy. Żeby rzecz nie wydała się niektórym niewiarygodna, nie należy osądzać bezinteresowności dawnych Rzymian na podstawie chciwości Rzymian w naszych czasach, którzy uchodzą za nację najbardziej niezaspokojoną.
Skoro wspomniałem o tym wzorcu obywatela, powiem słowo o charakterze tego Scypiona, który później zniszczył Numancję, żeby wiedząc jaką okazywał w młodości skłonność do dobrych zachowań, nikt nie dziwił się, że zrobił potem taki postęp w drodze ku doskonałości. Publiusz Scypion, był jak dopiero co powiedziałem synem Emiliusza Paulusa, który triumfował nad Perseuszem a adoptowany został przez Scypiona, syna tego, który uspokoił Hannibala. Miał więc przez adopcję za dziadka Scypiona, nazywanego Afrykańskim, największego z Rzymian, jacy żyli przed nim. Pochodząc z takiego rodu, i spadkobierca innego wybitnego, okazał się godny chwały przodków. Od dzieciństwa czynił znaczne postępy w nauce Greków. W wieku 18 lat zagłębiał się w filozofii, mając za nauczyciela Polibiusza z Megalopolis, historyka. Żył długo z tym nauczycielem i demonstrując wszytkie rodzaje zalet, przewyższył w mądrości, w uczciwości i wielkości ducha, nie tylko swoich rówieśników, ale nawet wszystkich ludzi starszych od siebie. Mimo to, na początku, zanim jeszcze zajął się filozofią, uchodził za umysł ospały, niegodny dziedzica domu tak wybitnego. Kiedy osiągnął pełnoletność, zaczął wyrózniać się mądrością. Były to czasy kiedy obyczajność się rozluźniła. Młodzi oddawali się przyjemnościom i nieumiarkowaniu. Jedni spędzali swój czas z młodymi chłopcami, inni z kobietami publicznymi, jeszcze inni oddawali się róznego rodzaju imprezom, gdyż od czasu długiej wojny z Perseuszem, Rzymianie naśladowali rozwiązłe obyczaje Greków, i trwonili w zabawach wielka część zdobytych bogactw. Scypion wiódł życie odmienne. Zwalczając wszelkie pasje niczym dzikie bestie, zdobył wszędzie w ciągu pięciu lat, reputację człowieka ułożonego i mądrego. Poza tym, starał się wyróżnić wielkodusznością i szczodrością. Najlepszy pod tym względem wzorzec znalazł w w swoim ojcu, Emiliuszu Paulusie, w czasie, kiedy ów żył. Przypadek sprawił, że miał okazja okazać swa bezinteresewność, kiedy Emilia, żona wielkiego Scypiona, siostra Emiliusza Paulusa, zwycięzcy Perseusza, umierając zostawiła zostawiła fortunę, która odziedziczył nasz Scypion. To w tych okolicznościach, okazał po raz pierwszy, szlachetność swojego charakteru. Długo przed śmiercią jego ojca, jego matka, Papiria, żyła w separacji ze swoim mężem. Jej własny majątek nie pozwalał jej żyć zgodnie ze stanem. Tak więc, skoro matka jego ojca przez adopcję, która zawsze dzieliła życie i los wielkiego Scypiona, zostawiła bogate posiadłości, oprócz wspaniałego majątku ruchomego i licznej służby, Scypion ofiarował te dobra ruchome, warte kilkanaście talentów, swojej matce. Podczas uroczystości, pokazywała się publicznie, opływając luksusem i bogactwem, które podarował jej syn. Przez podobne zachowanie, najpierw wśród kobiet, a później wśród mężczyzn, zdobył opinię obywatela wielkodusznego i pobożnego. Ten piękny czyn był podziwiany w całym mieście, zwłaszcza wsród Rzymian, wśród których nikt nie czyni chętnie darów komukolwiek. Później, Scypion zapłacił duże sumy jako posagi córek Scypiona Wielkiego, od razu i w całości, choć Rzymianie mieli zwyczaj płacić posag w częściach, co trzy lata. Wkrótce po śmierci swojego ojca biologicznego, Emiliusza Paulusa, po którym odziedziczył dobra wspólnie z bratem, Fabiuszem, dokonał czyny pięknego i godnego pamięci. Widząc, że jego brat jest mniej bogaty niż on, oddał mu swoja część, szacowana na 60 talentów i zrównał się majątkiem ze swym bratem. Chociaż stał już bardzo sławny dzięki swej szlachetności, dokonał czynu jeszcze wspanialszego. Jego brat Fabiusz, chciał urządzić na grobie ojca, pojedynek gladiatorów, ale majątek nie wystarczał mu na taki wydatek. Scypion zapłacił własnymi dobrami połowę kosztów. Ze śmiercią matki, daleki od chęci odzyskania dóbr, które jej dał, przekazał je, jak również resztę jej majątku, swoim siostrom, którym, w świetle prawa, nic nie był zobowiązany. Tak oto Scypion zyskał reputację uczciwości i wielkoduszności, nie dzięki rozrzutności, ale dzięki swym darom czynionym stosownie do sytuacji. Jeśli chodzi o umiarkowanie, osiągnął je, nie tracąc pieniądze, lecz zakładając cugle na swe żądze. To dzięki swojemu życiu zgodnemu z pryncypiami, zawdzięczał końskie zdrowie i wszelkie inne daru losu. Jeśli chodzi o sprawność ciała, tak niezbędną dla wszystkich, ale zwłaszcza dla Rzymian, nabył ją dzięki ćwiczeniom. Los i tu sprzyjał mu szczególnie. W Macedonii, gdzie królowie są najbardziej zapaleni jeśli chodzi o polowanie, przewyższył wszystkich w tej zabawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz