poniedziałek, 3 września 2018

Wstęp


Chociaż w podręcznikach historię Hellady kończy bitwa pod Cheroneą, nazywana końcem jej wolności, to jednak w epoce hellenistycznej, po wojnach diadochów poleis greckie cieszyły się bardzo dużą swobodą. Było ich wiele - więc królom Macedonii trudno było obsadzić wszystkie załogami. Były dobrze obwarowane - więc otwarty bunt zmuszałby do długiego oblężenia i wiązał siły. Z kolei miasta musiały się liczyć z gniewem króla i karą w razie buntu ściągnięcia przez dziedziców Aleksandra większych sił. Dlatego politykę władców macedońskich w stosunku do miast greckich cechowała ostrożność, łaskawość i hojność, po drugiej stronie ostrożność i wdzięczność. Władcy macedońscy mocno trzymali w swych rękach tzw. kajdany Grecji -twierdze w Demetrias, Chalkis i Koryncie - dzielące na pół Grecję i zabezpieczające im połączenia, czasami obsadzali załogami inne miasta, ale w zasadzie pozwalali Grekom, aby dobrowolnie dziękowali im za otrzymane dary. Macedonia samym swym istnieniem, zabezpieczała tę nieco ograniczoną swobodę, ale wystarczającą dla podtrzymywania i rozwoju kultury, która potem podbiła dzikiego najeźdźcę. Upadek Macedonii musiał pociągnąć za sobą upadek Grecji.

Dlatego ciekawym wydawało się przyjrzenie wojnie, która ostatecznie zadecydowała o panowaniu rzymskim w Grecji i obserwowanie reakcji Greków na nią. Okazało się jednak, że Hellada, pochłonięta wówczas przez wewnętrzne problemy, nie była w stanie zareagować, a sama wojna była pozbawiona jakiejś szczególnej dramaturgii wyróżniającej ją wśród innych wojen starożytności. Trzy lata manewrów dwóch kilkudziesięciotysięcznych armii na przestrzeni setek kilometrów i wreszcie niespełna godzinna bitwa, która zadecydowała o wszystkim. Również główny przeciwnik Rzymu, Perseusz, nie jest zbyt barwną postacią - T. Wałek-Czernecki nazywa go mieszczaninem na tronie. Być może dlatego - mimo olbrzymich skutków - w dziełach historycznych od starożytności do dzisiaj wojna ta jest tylko fragmentem dziejów tworzenia imperium rzymskiego .

Przedmowa

Studiowałem historię i filologie klasyczną.  Kończąc siłą rozpędu tą pierwszą, mawiałem, że tylko ktoś, kto nie nadaje sie do niczego, może wiązać z nią życie.  Spędziłem 25 lat dosyć awanturniczo porywając się na przesięwzięcia biznesowe i giełdowe, a kiedy one źle szły łapiąc zajęcia dorywcze z najniższej pólki. Teraz, kiedy w wieku 47 laty starość mnie dopada, kiedy nawet nie myślę budzić się w nocy zobaczyć co się dzieje w Azji, kiedy kąt widzenia oczu zwężył się, nie pozwalając  obserwować w pełni zmian na nawet jednym tylko monitorze komputerowym, kiedy mam problemy ze skupieniem się na jednej tylko rzeczy, kiedy bóle kręgosłupa, kolana, ścięgna Achillesa, zooperowanej przepukliny komplikują aktywność, pracę fizyczną... kiedy nie nadaję się do niczego innego, pozostaje mi tylko zająć się Historią. 
Dogmatem jest obiektywizm historyczny, ale historia nie jest obiektywna. Opiera się na interpretacji słowa. Znaczenie słowa zależy od kontekstu. Tłumacz, interpretujący nadaje kontekst opierając się na swojej wiedzy i swoich doświadczeniach. Fakt, że wiekszość historyków posiada mało wiedzy i jeszcze mniej doświadczenia wprowadza pewien obiektywizm, ale jego poziom mnie nie satysfakcjonuje. Filologowie klasyczni znają kontekst, ale nie wiadomo czemu, uznają pokornie, że ich dziedzina jest nauką pomocniczą dla poetów i biblistów. A przecież sami w kółko powtarzają Historia magistra vitae. Dlatego chcę wykorzystać swoją znajomość greki i łaciny do fundamentalego prześledzenia problematyki związanej z tą wojną. I wykorzystać, swoje doświadczenie życiowe. Pisać historię subiektywnie. Jakbym musiał szukać podobieństwa, to coś w stylu Wiktora Suworowa. Dla mnie on jest historykiem. Praca agent wywiadu i historyka polega na tym samym, na znalezieniu i zinterpretowaniu źródła. Tylko,że ten pierwszy, częściej może sprawdzić swoją efektywność i wyciągnąć wnioski, tego drugiego ciężko wyciągąć z samozachwytu.   
Bawi mnie kult logiki u historyków. Hammond wykazał, Walbank udowodnił. Jeśli jakiś wniosek jest logiczny, to znaczy, że jest logiczny. NIe znaczy, że jest prawdziwy. Karykaturzysta Zbigniew Jujka zilustrował historie Polski. Galla Anonima ukazał dyktującego swą Kronikę: I tak cesarz Henryk pokonał księcia Bolesława! Albo nie! Napisz:  I tak księżę Bolesława pokonał cesarza Henryka! 

Wstęp

Tablica chronologiczna

Źródła


Wszystkie cytowanew teksty źródłowe zostały przetłumaczone przeze mnie.

Dzieje


Wśród autorów antycznych piszących na ten temat największym poważaniem cieszy się Polibiusz z Megalopolis (ok. 200-118 p.n.e.). Uczestnik III wojny macedońskiej jako dowódca jazdy  Związku Achajskiego. Po wojnie kilkanaście lat przebywał w Rzymie jako zakładnik, przyjaźniąc się z synami Emiliusza Paulusa. Należał więc do ludzi najlepiej poinformowanych. Z powodu jego rzetelności Dzieje są uznawane za jedno z najbardziej wiarygodnych dzieł historiografii antycznej. Obejmują okres od wybuchu wojen punickich do końca wojny achajskiej (264-146). Odnośnie wojen macedońskich zachowały się tylko większe fragmenty, dotyczące rządów Filipa V i bardzo nieliczne o czasach Perseusza (ks. XXV- XXIX). Te fragmenty będą dla mnie niczym Nowy Testament dla katolika.

Zachowały się za to niemal nienaruszone odpowiednie księgi dzieła Tytusa Liwiusza (59 p.n.e.-17 n.e.). Filologowie uważają, że odnośnie wojny macedońskiej historyk korzystał z dwóch rodzajów źródeł. Jednym z nich był Polibiusz, drugim prace annalistów rzymskich, głównie Waleriusza z Ancjum. Posiadały one wiele błędów merytorycznych, które zauważał niekiedy nawet Liwiusz. Poza tym, jeśli nie nazwie sie ich szowinistycznymi, to przynajmniej trzeba powiedzieć, że były tendencyjne. Dlatego przy lekturze dzieła Liwiusza często ma się wrażenie, że celem autora jest powielenie argumentów dyplomacji rzymskiej, a nie szukanie prawdy historycznej. Jednak z powodu swojej obszerności mają ono olbrzymią wartość, mimo nieścisłości chronologicznych i dotyczących nie tylko Liwiusza, problemów związanych z błędami kopistów i różnicami w zachowanych kodeksach.

Za obiektywnego uważa się natomiast Plutarcha z Cheronei. Wśród jego Żywotów równoległych znajdują się biografie pogromców królów macedońskich: Tytusa Kwinkcjusza Flamininusa i Lucjusza Emiliusza Paulusa oraz zmarłego w 183 p.n.e. wodza achajskiego Filopojmena. Także Moralia zawierają informacje o bohaterach wojen macedońskich. Ponieważ, jak sam pisał, nie przedstawiał historii, lecz biografie, w jego twórczości dominują elementy moralizatorskie. Jednak z powodu bralu innych źródeł szczególną wartość posiadają fragmenty żywotu Paulusa opisujące wydarzenia 168 p.n.e., a zwłaszcza bitwę pod Pydną. Przy jej opisie korzystał ze wspomnień bohatera wydarzeń. P. Korneliusz Scypio Nazyka Corculum (konsul a162 p.n.e.) w 168 p.n.e. znajdował się w armii Paulusa. Dowodził wojskami, które obchodząc Olimp zmusiły Perseusza do wycofania się pod Pydnę, a później brał udział w decydującej bitwie. Wprawdzie jego autobigraficzny list do jakiegoś króla- być może Massynissy- opisujący te wydarzenia ocalał w bardzo niewielkich fragmentach, ale stał się jednym z podstawowym źródeł dla Płutarcha przy pisaniu żywota L. Emiliusza Paulusa. Innymi były działo Polibiusza, oraz zaginiona biografia, a właściwie apologia Perseusza, pióra Posejdoniosa z Olbii (II w.p.n.e.). Zapewne jej wpływ sprawił, że w żywocie Emiliusza Perseusz nie jest tak niekorzystnie przedstawiony, jak w innych pracach, nawet autorstwa Plutarcha.

W  fragmentach znamy pracę innego greckiego historyka, Diodora Sycylijskiego (zm. po 21 p.n.e.). Przetrwała pod łacińskim tytułem Bibliotheca historica. Jej księgi XXI-XL dotyczyły lat 301-59 p.n.e. Kompilacyjna metoda Diodowa była i jest krytykowana przez historyków, ale wśród osób piszących w starożytności o III wojnie macedońskiej należał do nielicznych, którzy nie robili tego z rzymskiego punktu widzenia.

To samo można powiedzieć o Appianie z Aleksandrii (ok. 80-ok.165). Z księgi IX jego Historii rzymskiej, dotyczącej wojen macedońskich zachowały się tylko fragmenty


Zachowały się także, nieco mniej szczegółowe, niekiedy tendencyjne, ale często zawierające istotne szczegóły prace takich autorów jak :

Marek Juniusz Justyn, który streścił Historiae Philippicae Pompejusza Trogusa (I w.p.n.e./Iw.n.e.)  który chciał przybliżyć Rzymianom dziejów innych ludów śródziemnomorskich.

Lucjusz Anneusz Florus (I/II w.n.e.). Epitome de Tito Livio to niezbyt odpowiedni tytuł dla dzieła , gdyż korzystał on także z innych autorów. Jest to bardzo zwięzły panegiryk na cześć Rzymu, ukazujący dzieje miasta od czasów Romulusa do Augusta.


Wellejusz Paterculus

-Eutropiusz (IV w.n.e.), autor Breviarium ab urbe condita, kończącego się śmiercią Jowiana, w księdze III przedstawia wydarzenia II w.p.n.e.;

-Paulus Orozjusz (ok.390- ok.423), którego Historia adversus paganos w IV ks. zawiera opis wydarzeń od podziału monarchii Aleksandra Wielkiego do upadku Kartaginy;

-bizantyjczyk Zonaras (XII w.n.e.), który opisał po grecku dzieje od stworzenia świata do 1118 r.n.e.


Sekstus Juliusz Frontinus (ok. 30 - 103 r.n.e) którego praca Stratęgematikon libri IV,
zawiera wzmianki o bitwie pod Pydną

Polyanos


We wszelkiego rodzaju problemach topograficznych bardzo pomocna okazuje się często Geographia Strabona (64/63 p.n.e.-ok.24 n.e.), której ks.VII-X opisują półwysep Bałkański;


Prawie równocześnie z Appianem żyli Pauzaniasz (ok. 118-po 180 r.n.e.), autor zachowanego w całości Przewodnika po Helladzie i słynny uczony aleksandryjski Klaudiusz Ptolemeusz (ok 100-198). Ich prace uzupełniają, bądź wspierają dzieło Strabona.


Inskrypcje

Imperializm rzymski


Stosunek historyków do III wojny macedońskiej nie uległ zmianie w czasach nowożytnych. Oprócz pracy P. Meloniego Perseo e la fine della monarchia macedone nie ma właściwie żadnej monografii na jej temat. Trudno brać pod uwagę wydaną w 1913 r. pracę P. Heilanda Untersuchungen zur geschichte des Kónigs Perseus von Makedonien (179- 168), czy Dzieje upadku monarchii macedońskiej T. Wałka- Czerneckiego z 1924 r. Olbrzymią zasługą P. Meloniego jest przede wszystkim przedstawienie panujących wśród nowożytnych uczonych różnic poglądów w kwestii interpretacji poszczególnych źródeł i bardziej lub mniej udane próby ich rozstrzygnięcia. Bardzo mało miejsca zajmują w jego pracy ogólne wnioski. Można ich jedynie szukać w niezliczonych podręcznikach historii świata hellenistycznego, Macedonii i Rzymu. Najciekawsze spośród ostatnio wydanych to Rome et la conquete du monde mediterraneen pod redakcją C. Nicoleta, The History of Macedonia N.G.L. Hammonda, Histoire politique du monde hellenistique (323-30 av. J.- C.) E. Willa. Ciągle jednak fundamentalne znaczenie mają poglądy zawarte w wydanych ponad pięćdziesiąt lat temu pracach B. Niesego12, G. De Sanctisa, M. Rostowtzeffa, F. F. W. Walbanka. Odwołując się do ich opinii autorzy podręczników lub poświęconych tej wojnie artykułów (spośród nich należy wymienić Les origines de la 3 guerre de Macedoine A. Giovanniniego, Bella Macedonica L. Raditsy, Initia Belli Macedonici E. Bikermana oraz tekst P. S. Derowa w VIII tomie II wydania Cambridge Ancient History) przedstawiają swoje własne poglądy.

Odrodzenie potęgi macedońskiej

Wśród wielu sporów dotyczących dziejów ekspansji rzymskiej na Bałkanach bardzo długo pierwsze miejsce zajmowała dyskusja wywołana pracą M. Holleuxa Rome, la Grece et les monarchies hellenistiques au III siecle avant J. -C. Jej autor twierdził, że Rzym nie żywił wówczas ambicji imperialnych i wbrew swej woli został zmuszony w celu obrony swego stanu posiadania podjąć wojny illyryjskie, a następnie macedońskie (tzw. defensywny imperializm). Poglądowi M. Holleauxa, a także A. Aymarda, E. Willa, J. L. Ferrary, E. Badiana, M. Cary'ego i H. H. Scullarda oraz wielu innych przeciwstawiali się między innymi Harris, W. Tam, J. Linderski, A. Ziółkowski a także E. Wipszycka i B. Bravo w niedawno wydanym podręczniku Historia starożytnych Greków. Przypomnieli w nim, że jednym z pierwszych oponentów M. Holleauxa był T. Wałek-Czernecki. W Dziejach greckich twierdził, że Rzymianie prawdopodobnie wmieszali by się w sprawy bałkańskie niedługo po założeniu kolonii w Brundizjum - bazy dla operacji Illyrii i Epirze -gdyby nie wybuch we 264 p.n.e. wielkiego konfliktu z Kartaginą. Ale nawet uwikłani w ciężką i przewlekłą wojnę nie pominęli żadnej okazji do interwencji dyplomatycznej na Bałkanach, mogącej ułatwić pozyskanie sojuszników, czy stworzenie na przyszłość pretekstu do interwencji zbrojnej. W 249 p.n.e. zażądali od Etolów wycofania się z miast akarnańskich i chyba tylko klęska pod Drepanum powstrzymała ich od wystąpienia zbrojnego. Zaraz po zakończeniu I wojny punickiej oferowali Ptolemeuszowi III sojusz przeciwko Seleukosowi II, sojusznikowi Macedonii. Usiłowali także wmieszać się w konflikt między Seleukosem a Hieraksem. Wreszcie w 229 p.n.e. pod pretekstem zwalczania piratów podporządkowali sobie część Illyrii (tzw. I wojna illyryjska), a gdy ich wasal zaczął przejawiać zbyt dużą samodzielność wypędzili go, poszerzając przy tym tereny zależne (II wojna illyryjska).

Spór o to czy istniał, czy nie istniał imperializm rzymski jest ważny, ponieważ dzieli historyków na dwie grupy. Optujący za jego istnieniem odrzucają w większości przypadków racje historyków pro rzymskich i uważają Rzym również za sprawcę III wojny macedońskiej. Ich przeciwnicy ufają Liwiuszowi i oskarżają Filipa V i Perseusza. Jednak fakt, że armia macedońska nigdy nie lądowała na półwyspie Apenińskim, natomiast rzymska wielokrotnie na Bałkańskim sugeruje, że rację mają zwolennicy tezy o imperalizmie rzymskim. Należy zresztą powtórzyć za A. Ziółkowskim, że bulwersujące zachodnich uczonych zachodnich twierdzenia W. V. Harrisa o rzymskim imperializmie par excellence w Polsce były truizmem, gdyż już w latach trzydziestych poglądy T. Wałka-Czerneckiego zyskały powszechną aprobatę.

Banałem jest stwierdzenie, że wojna odgrywała dużą rolę w funkcjonowaniu republiki, ale też nasze, ukształtowane przez historiografię starożytną, wyobrażenia na ten temat są wypaczone. A. Ziółkowski badając znaczenie łacińskich słów diripio i direpetum oraz analizując przypadki łupienia miast przez Rzymian, wykazał, że armia rzymska nie była posłusznym i zdyscyplinowanym narzędziem wodzów i Senatu lecz raczej gromadą rabusiów słuchających dowódców pod warunkiem, że ci umożliwią im rabunek. Opinię, że postawa żołnierzy, a zarazem wyborców chętnych do wypraw łupieskich, obok indywidualnych ambicji nobilów popychały republikę do ciągłych podbojów potwierdza obraz dwóch pierwszych wojen macedońskich. Gdy w 215 r. p.n.e. Hannibal i Filip V zawarli antyrzymski sojusz Rzym nie zareagował. Dopiero w 212 p.n.e. wysłał armię, której wódz Marek Waleriusz Lewinus zawarł sojusz z najsilniejszym wówczas państwem greckim- Związkiem Etolskim- na znamiennych warunkach: zdobycz wojenna jaką się da nieść lub pędzić przypadnie Rzymianom, a pola i miasta Etolom. Z źródeł antycznych wynika, że Rzymianie maksymalnie wykorzystali sformułowania traktatu. Natomiast ich wkład w walkę był tak mały, że Etolowie zostali zmuszeni zawrzeć pokój z Macedonią (206 p.n.e.). Dopiero wówczas Rzymianie wysłali silną armię, chcąc pchnąć Etolów do wznowienia działań wojennych. Jak pisze Ranowicz liczyli na to, że Etolowie będą prowadzić wojnę, zdobywać chociażby na krótko miasta greckie i oddawać je na doszczętne ograbienie Rzymianom. Fiasko tych zamiarów zmusiło konsula P. Semproniusza Tutidanusa do zawarcia pokoju (205 p.n.e.). Po uporaniu się z Hannibalem, Senat znów wypowiedział wojnę Filipowi V. Są różne przypuszczenia co do jej przyczyn, ale ponieważ powołano pod broń tylko ochotników można się domyślać że była to nagroda dla zmęczonego wojną punicką wojska. Początkowo przypominała pierwsza wojnę. Dopiero dowodzący od 198 p.n.e. Tytus Kwinkcjusz Flamininus dzięki swoim talentom dyplomatycznym zdołał zgromadzić przy sobie bardzo liczne wojska greckie i zadać klęskę Macedonii, czyniąc Rzym jeśli nie hegemonem, to przynajmniej arbitrem Grecji. Warto tu jednak zwrócić uwagę na finansowe skutki działalności Flamininusa, jawiącego się Grekom w porównaniu z innymi wodzami rzymskimi filhellenem, zawarte w liwiuszowym opisie jego triumfu.

Uogólniając można powiedzieć, że Rzymianie zdołali w toku łupieskich wypraw zadać klęskę najgroźniejszemu przeciwnikowi w świecie greckim. Jednak jego zbytnie osłabienie nie leżało w interesie Rzymu, gdyż jej miejsce zajęliby Etolowie, stając się jedyną potęgą na Bałkanach. Dlatego warunki, które podyktował Flamininus Filipowi, nie były tak surowe jak oczekiwali greccy sprzymierzeńcy Rzymu, nie unicestwiały monarchii Antygonidów. Król macedoński musiał zrezygnować z posiadłości poza Macedonią, oddać Rzymianom wszystkich jeńców i dezerterów, wydać prawie wszystkie okręty wojenne, zapłacić 1000 talentów kontrybucji (500 od razu, 500 ratami w ciągu 10 lat) i wysłać do Rzymu jako zakładnika syna.

Filhellenizm rzymski

Od Kynoskofelai do śmierci Filipa V

Przegrana wojna i warunki pokoju stworzyły królom macedońskim po raz pierwszy możliwość prowadzenia jakiejś systematycznej polityki. Dotąd, z jednej strony musieli oni zapobiegać powstaniu krucjaty greckiej, z drugiej strony musieli odpierać najazdy barbarzyńców z północy. Posłuch i spokój Grecji zapewniały stacjonujące w kluczowych punktach garnizony oraz poparcie udzielane przyjaznym tyranom i stronnictwom. Wszystko to było kosztowne, a każde większe zaangażowanie się w sprawy greckie pociągało za sobą najazd z północy. Powodowało to charakterystyczną szarpaninę w polityce macedońskiej. Pokój z Rzymem odepchnął Macedonię od Grecji, ale nowi panowie Hellady również pragnęli utrzymać ją słabą i podzieloną, co powodowało, że Macedonii nie groziło z jej strony żadne niebezpieczeństwo. Dawało to Filipowi szansę rozwiązania innych spraw, szansę, którą Filip maksymalnie wykorzystał.

Dużo większe znaczenie od strat terytorialnych, od obowiązku zapłacenia kontrybucji od licznych narzuconych traktatem ograniczeń miały dla Macedonii straty poniesione w materiale ludzkim w przegranej bitwie pod Kynoskefalai. Jak pisze Liwiusz podstawą jej sił zbrojnych (robur omne virium eius regni) w przededniu bitwy było 16 tys. ludzi. Filip powołując nawet szesnastoletnich chłopców zdołał wystawić 25 tys. ludzi, z których pod Kynoskefalai padło 8500, a do niewoli dostało się 5 tys.. Wkrótce po bitwie odpierając najazd Dardanów, król Macedonii zdołał zebrać zaledwie 6500 ludzi. Dlatego Filip podjął szereg działań w celu zwiększenia zaludnienia swojego kraju - m.in. zakazał pozbywania się niemowląt, przyznał przywileje wielodzietnym rodzinom. Ponadto przesiedlał ludność z podbitych ziem trackich, a nawet z przejściowo tylko opanowanych w toku I wojny syryjskiej terenów greckich. Starał się także we wszelki sposób pomnożyć swoje dochody. Zwiększył podatki rolne i opłaty z portów, ponownie otwierał nieczynne kopalnie, zakładał nowe, bił nowe emisje monet, popierał handel - np. podczas I wojny syryjskiej zorganizował w Demetrias flotę przewozową, która przyciągnęła tam kosztem Teb Ftiotydzkich cały tessalski ruch handlowy. O tym jak dużą uwagę przywiązywał do spraw gospodarczych świadczy fakt, że w okresie największego nasilenia kryzysu dynastycznego dawał odpowiedzi w sprawach zarządu majątkami królewskimi. Kwestia bicia monety w kruszcu

Bardzo dużo uwagi poświęcał w tym okresie sprawom północnym. Tamtejsi sąsiedzi wykorzystywali każde zaangażowanie Macedonii na innych frontach do łupieskich najazdów. Teraz, gdy supremacja Rzymu zapewniała spokój na południu, Filip mógł próbować definitywnie rozwiązać tę kwestię. Najwięcej swobody miał w Tracji, w 196 p.n.e. będącej przedmiotem aspiracji Antiocha III i nie objętej układami z Rzymem. Tracja była prawie tak samo zhellenizowana jak Macedonia i jej aneksja zwiększała w znaczny sposób ludność monarchii Antygonidów. Posiadała bardzo liczne i bogate złoża metali. Uzależniona stawała się swego rodzaju marchią naddunajską, uzależniałaby greckie miasta nadmorskie takie jak Ainos i Maroneę, a w bardziej dalekosiężnych planach Bizancjum i cieśniny czarnomorskie. Z tych powodów Tracja była terenem ciągłych wypraw macedońskich. W 183 p.n.e. Filip zaatakował Odrysów, Dentelów i Bessów, zajął przejściowo Filippolis i zbudował nowe miasto, Perseidę, w Pajonii. W 181 p.n.e. poprzez kraj Majdów dotarł do góry Hajmos, a w drodze powrotnej zdobył miasto Petra. Ostatecznie jest kwestią sporną, czy wojska macedońskie opanowały Trację. Ch. Danow uważa, że nie, gdyż po każdym najeździe Trakowie wypędzali garnizony macedońskie tak jak to uczynili w 183 p.n.e. Odrysowie w Filippolis. Jednak jego pogląd można tłumaczyć swoistym patriotyzmem autora. Bardziej prawdopodobna wydaje się opinia G. Corradiego, że Tracja, pozornie niezależna, w rzeczywistości była strefą wpływów macedońskich. Zdają się również za tym przemawiać liczne urywki z Liwiusza. Już w czasie wojny syryjskiej Filip musiał kontrolować wybrzeże trackie skoro zbudował tam dla armii rzymskiej drogi i zapewnił jej spokojny przemarsz, a także skoro obciążano go odpowiedzialnością za napady, najpierw Astiów, Maduatenów, Kajnów i Korelów, a potem Trausów, na wojska rzymskie powracające z Azji po bitwie pod Magnezją.

Inni północni przeciwnicy i sąsiedzi Macedonii Illyrowie i Dardanowie wobec rysującej się w okresie rządów Antygona Dosona supremacji macedońskiej wystąpili w I i II wojnie po stronie rzymskiej. Skorzystali na tym zwłaszcza Illyrowie, a konkretnie najważniejszy wśród ich władców Pleuratos. Otrzymał wraz z okolicami miasta Parthos i Lychnidos. Natomiast Dardanowie, którzy już po bitwie pod Kynoskefalai ponieśli z rąk Macedończyków klęskę pod Stobami niewiele otrzymali. Badacz dziejów północnych sąsiadów Macedonii, W. Pająkowski, uważa, że dyktując traktat kończący II wojnę macedońską Rzymianie zmierzali, działając zgodnie z zasadą divide et impera, do wzajemnego skłócenia Illyrów, Dardanów i Macedończyków. Z Dardanami mieli walczyć nie Rzymianie, lecz ich tradycyjni wrogowie, to znaczy Macedończycy. Gdyby zaś, któraś ze stron odnosiła przewagą, w odwodzie miał jeszcze pozostać Pleuratos. Dlatego na tym froncie Filip zachowywał się powściągliwie zwłaszcza za życia Pleuratosa. Dobre stosunki nawiązał z Bastarnami - częste wymiany poselstw, poślubienie przez następcę tronu Perseusza księżniczki bastarnańskiej, werbowanie z nich wojsk posiłkowych. Pod wpływem jego sugestii opuścili swoje siedziby i przekroczyli Dunaj, aby uderzyć na Dardanów i zająć ich siedziby. Nastąpiło to jednak już kilka dni po śmierci Filipa.

Historycy antyczni przypisywali Filipowi chęć naśladowania Hannibala- zamiar wyruszenia na czele ludów barbarzyńskich do Italii. Wydaje się jednak, że nigdy nie było to celem Filipa. Jak pisze Polibiusz, już w 217 p.n.e. niektórzy wśród polityków greckich byli świadomi, że zwycięzca w II wojnie punickiej skieruje swe armie na wschód. Widząc to zagrożenie i znając niezdolność Macedonii do ekspansji zamorskiej, Filip V, zawierając przymierze z Hannibalem postawił, sobie za cel pozbawienie Rzymu punktów oparcia w Grecji, całkowite usunięcie go z Bałkanów. Wbrew opiniom współczesnych historyków krytykujących go, że pragnąc kilku wysepek illyryjskich wplątał się w konflikt z największą potęgą w basenie Morza Śródziemnego, jego postępowanie wydaje się bardzo rozsądne.

Prawdopodobnie celów swoich nie zmienił po Kynoskefalai, a Bastarnowie i inne ludy mieli być pchnięci do walk w Illyrii i Epirze, a nie nad Padem. Zapewne Filipem kierowało dążenie do odzyskania strat, do ponownego zdobycia terenów, które kiedyś posiadał. Nie posiadał tych obciążeń jego następca. Perseusz zamierzał spokojnie przygotowywać się do odparcia nieuniknionego ataku rzymskiego. Nie pragnął wszczynać wojny nawet na tak małym froncie jak illyryjski, lecz chciał na nią czekać. To być może było tłem ewentualnego konfliktu, który próbował wykorzystać aspirujący do tronu Antygon, bratanek Antygona Dosona. Przemawia za tym fakt, że jedyny odnotowany przez źródła przypadek różnicy zdań między Filipem a Perseuszem dotyczył właśnie sensu małżeństwa z księżniczką bastarnańską

Po Kynoskefalai Filip nie ingerował otwarcie w sprawy greckie, ale, kiedy wynik I wojny syryjskiej mógł zależeć od jego poparcia wystąpił zbrojnie. Chociaż wszystkie strony ofiarowały mu sojusz, nie złamał układu zawartego z Rzymem, a za pomoc zbrojną, dostawy żywności i ułatwienia w transporcie został nagrodzony odesłaniem syna, darowaniem reszty kontrybucji, otrzymaniem Demetrias i zdobytych na wrogach Rzymu miast w Perrajbii, Atamanii, Aperancji i Dolopii. Rzym nie sprzeciwił się również, gdy Filip uzyskał kosztem Etolów przewagę w Radzie Amfiktionów.

Konieczność wojenna zmusiła Senat do tych ustępstw, ale inwestycja okazała się korzystna. Związek Etolski i monarchia Seleukidów zostali pokonani i wyeliminowani jako liczący się przeciwnicy. Rzym stał się arbitrem świata hellenistycznego. Nie był jeszcze przygotowany do bezpośredniego zarządzania poszczególnymi jego częściami; zbyt kosztowne byłoby obsadzanie pojedynczych miast. Divide et impera -popieranie słabszych w sporach z silniejszymi, wywoływanie sporów dynastycznych, podsycanie problemów wewnętrznych, interpretacja układów z pozycji silniejszego - to zasada rzymskiej polityki zagranicznej. Najczęściej doświadczał jej Filip. W 185 p.n.e. naprzeciw pragnieniom rzymskim wyszły poselstwa greckie do Senatu. Tessalowie żądali, aby król macedoński zwrócił im miejscowości Filippolis, Trykka, Faloria, Eurymenai twierdząc, że konsul Acilius odstąpił je królowi pod warunkiem, że będą to miasta etolskie i że do Etolów przystały dobrowolnie. Negowali istnienie tych okoliczności. Podobnie argumentowali Perrajbiowie odnośnie Gonnokondylon, Malloi, Frykinion. Tessalowie oskarżali go również o zamordowanie swoich posłów do T. Kwinkcjusza Flamininusa. Atamanowie żądali Atenajonu i Pojtnejonu, a Eumenes donosząc, że Filip usiłuje zagarnąć Ainos i Maroneję sugerował, że najlepiej by było, gdyby on je posiadał. Co do żądań terytorialnych, to ponieważ Filip posiadał wymienione tereny od kilku lat, od czasu wojny syryjskiej, można przypuszczać, ze były wynikiem wyczucia przez Greków antypatii Senatu do Filipa. Dla rozstrzygnięcia sporu z Tessalami i Perrajbami wysłano legatów Kwintusa Cecyliusza Metellusa, Marcusa Bebiusza Tamfilusa i Tyberiusza Semproniusza Gracchusa (według niektórych źródeł - Tyberiusza Klaudiusza Neron), którzy spotkawszy się ze stronami w dolinie Tempe nakazali Filipowi tymczasowe opuszczenie spornych terenów. Analogiczną decyzję podjęli w sprawach trackich po rozpatrzeniu ich w Thessalonice. Legaci i sprawa powrócili do Senatu, który po wysłuchaniu sprawozdania z misji i wystąpień poselstw greckich wysiał nową komisję - pod kierownictwem Appiusza Klaudiusza Pulchra - celem sprawdzenia, czy Filip zwrócił miasta (185/184 p.n.e.).W czasie misji Appiusza doszło w Maronei do rzezi stronnictwa antymacedońskiego. Filip w celu załagodzenia sprawy wysłał do Rzymu syna Demetriusza, który niegdyś spędził kilka lat nad Tybrem jako zakładnik. Ten, pogubiwszy się podczas mowy w Senacie przeczytał na prośbę senatorów poufne instrukcje ojca. Mimo to odpowiedzią Senatu było ostateczne odebranie spornych miast i oświadczenie, że oględne traktowanie zawdzięcza Filip tylko i wyłącznie zaletom Demetriusza. W 183 p.n.e. wyruszył na Bałkany kolejny poseł Kwintus Marcjusz, który po powrocie powiadomił Senat, że król Macedonii wykonał wszystkie polecenia (182 p.n.e.). W ten sposób Rzym przekreślił znaczną część ostatnich zdobyczy Filipa, znacznie osłabił jego prestiż, a niektórzy senatorowie wzbogacili się "zwiedzając" Grecję.

Jest bardzo prawdopodobne, że Rzymianie chcieli wówczas niesprawiedliwym i pogardliwym traktowaniem sprowokować Filipa do przedwczesnego chwycenia za broń , ale stary król skarżył się na spotykające go krzywdy, niekiedy groził, ze nie zaszło jeszcze jego słońce, jednak cały czas ustępował. Prorzymscy historycy antyczni pominęli ocenę postępowania Senatu, bez skrupułów łamiącego uczynione Filipowi podczas ciężkiej wojny koncesje. Stwierdzali tylko, że uważający się za skrzywdzonego Filip porzucił myśl o współpracy z Rzymem i wszystkie siły poświęcił przygotowaniom do odwetu. W tym kontekście nieprzekonujące wydają się próby udowodnienia, że to senat był pobłażliwy w stosunku do Filipa, czynione przez E. S, Gruena

Rzymianie próbowali z kolei wywołać konflikt dynastyczny w domu Antygonidów. Jako narzędzie posłużył im Demetriusz. Podczas drugiej wizyty nad Tybrem otoczony został szczególną życzliwością, a T. Kwinkcjusz Flamininus w poufnej rozmowie obiecał rzymskie poparcie w staraniach o tron. Wmówiono mu również, że swoją uległą wobec Rzymu postawą uratował ojczyznę przed wyniszczającą wojną. Być może pod wpływem tych faktów - jak chcą niektórzy historycy - młody, niedoświadczony książę uległ propagandzie rzymskiej i uwierzył, że jest możliwe pokojowe współistnienie Rzymu i Macedonii, że Rzym nie dąży do zniszczenia Macedonii, a tylko wojowniczość jego ojca zmusza Rzymian do przeciwdziałania. Ale prawdopodobnie dwudziestotrzyletni w 183 p.n.e. Demetriusz zdawał sobie sprawę, że wobec jednoznacznie deklarowanej przez Perseusza - starszego, przyrodniego brata - fobii wobec Rzymu, chcąc walczyć o władzę musi szukać oparcia wśród zwolenników przeciwnej orientacji oraz wśród osób niezadowolonych z twardych rządów Filipa. To o nich pisze Polibiusz, że po powrocie z Rzymu przyjęli go z uznaniem, uważając, że uwolnił ich od wielkich obaw i niebezpieczeństw. Po powrocie do Pelli, apologizował w rozmowach nadtybrzańskie miasto, serdeczną opieką otaczał przybywających do Macedonii Rzymian, afiszował się ich poparciem. Stronnictwo prorzymskie musiało być bardzo słabe, skoro wkrótce Demetriusz zaniechał takiego postępowania. Mimo to, zaniepokojony powstałymi między braćmi konfliktami, Filip, chcąc uniknąć zgubnego dla kraju rozdarcia w 181 p.n.e. skazał młodszego syna na śmierć jako zdrajcę. Bardzo dużo poświęcił tym wydarzeniom Liwiusz oskarżając Perseusza o śmierć brata. Niepewny jako bastard tronu, miał usilnie popychać Filipa do synobójstwa, prowokować brata, donosić na niego, przekupywać jego przyjaciół. Jednak w tym przypadku właśnie Rzymianom należy postawić zarzut bezwzględności i braku skrupułów. Kiedy stało się jasne, że nie zdołają zbudować w oparciu o Demetriusza swego stronnictwa zachęcali go do ucieczki do Rzymu oraz przysłali królowi list prosząc o wyrozumiałość w stosunku do zabiegów młodszego syna o tron. Zmuszając w ten sposób Filipa do zabicia syna, liczyli zapewne, że wywoła to w wielu kręgach olbrzymią niechęć do króla.

Polityka divide et impera nie koncentrowała się wyłącznie na Macedonii. Boleśnie odczuli działanie tej zasady także najwierniejsi obok Pergamonu sprzymierzeńcy rzymscy Związek Achajski i Rodos.

Achajowie pragnęli w oparciu o Rzym zjednoczyć pod swym panowaniem Peloponez. Już w toku wojny z Antiochem III wodzowie rzymscy powściągali ambicje achajskie, nie pozwalając na zajęcie Messeny, a także odbierając wyspę Zakyntos. Również po wojnie przeciwstawiali się wszelkim próbom poszerzenia związku. Chętnie dawali posłuch skargom Messeńczyków czy Lacedemończyków i rozstrzygając je coraz brutalniej ingerowali w sprawy wewnętrzne Związku, starając się, aby w jego władzach zasiadały posłuszne im kreatury- Arystajnos, Kallikrates. Gdy Achajowie domagali się na mocy traktatu przymierza pomocy rzymskiej w walce z buntownikami [Messeńczykami], Senat odpowiedział, że nie sprzeciwi się nawet, gdy ze Związku odpadną Sparta, Korynt i Argos. Achajowie nie mogąc wyładować niezadowolenia na Rzymianach, okazywali niechęć niezachwianie im wiernemu Eumenesowi.

Rodyjczycy jako nagrodę za udział w wojnie syryjskiej otrzymali Licję i Karię aż po Meander z wyjątkiem Telmessosu, ziemie zdobyte na Antiochu, z którymi Rzymianie nie bardzo wówczas wiedzieli co zrobić. Kiedy jednak Rodos prowadziła samodzielną politykę (np. eskortowanie narzeczonej Perseusza), a Licyjczycy zbuntowali się przeciw nowym panom, Senat skwapliwie osądził, że Rodyjczycy otrzymali Licyjczyków nie jako niewolników, lecz jako sprzymierzeńców narodu rzymskiego, którymi powinni się opiekować.

Te przykłady zdają się wskazywać, że Rzymianie za pomocą odpowiedniej interpretacji terminu przyjaźń i wierność narodowi rzymskiego próbowali sprowadzić Greków do klasy, jaką posiadali sprzymierzeńcy latyńscy. Wobec politycznych i społecznych podziałów w świecie hellenistycznym, Rzym mógł być pewien, że zawsze będzie miał sojuszników. Odpowiednia dyplomacja i propaganda powodowały, że każdy chętnie szukał nad Tybrem pomocy przeciw silniejszemu sąsiadowi. Republika zawsze mogła znaleźć pretekst do wojny. Posiadała największy potencjał militarny. Dlatego próba przeciwstawienia się Rzymowi była bardzo ryzykowna.

Perseusz

Po śmierci ojca, która nastąpiła według obliczeń historyków latem 179 p.n.e, Perseusz bez problemu wstąpił na tron. Pierwsze posunięcia to: polecenie zabicia Antygona, wysłanie poselstwa do Rzymian z prośbą o odnowienie układu, który zawarli z Filipem, odparcie ataku Abrupolisa, króla Sapejów, wydanie edyktu o amnestii.

Osoba Antygona jest bardzo dobrze znana dzięki dziełu Liwiusza. Do niego zbliżył się stary król, trapiony wyrzutami sumienia z powodu zabójstwa Demetriusza i urażony butą pewnego następstwa Perseusza. Antygon nakłonił króla do aresztowania i poddania torturom osób związanych ze sprawą listu Flamininusa. Pisarz królewski Ksychos, gdy tylko zobaczył bicze i oprawcę, przyznał się do fałszerstwa. Jeden z posłów, którzy przywieźli list, uciekł -co ciekawe do Italii, drugi, według jednych źródeł przyznał się od razu, według innych dopiero na torturach. Wzburzony Filip zdecydował się pozbawić tronu Perseusza (według Zonarasa nawet chciał zabić), ale śmierć mu przeszkodziła.

Historycy różnie ustosunkowali się do przekazu Liwiusza. Zaufali mu E. Pais, J. Bayet, G. Daux, L. Pareti, L. De Regibus. Inni np. P. Meloni, G. Corradi odrzucili go wskazując na sprzeczności w przekazie np. Liwiusz pisze, że Antygon towarzyszył Filipowi w podróży po królestwie, lecz w chwili śmierci króla nie było go przy nim. Sądzili, że Liwiusz chciał wzmocnić opinie o nieprawym pochodzeniu Perseusza ukazując odsunięcie go od tronu przez ojca. 

W każdym razie, gdy Filip umierał, nie było przy nim Antygona, a powiadomiony przez zaufanego lekarza o ciężkim stanie ojca Perseusz śpieszył z Tracji. Zdążył zanim wieść o śmierci króla została ogłoszona. Bez przeszkód objął tron i starym - nie tylko macedońskim - zwyczajem rozkazał zabić konkurenta. 

Nie zachował się żaden przekaz o jakiejkolwiek interwencji Zgromadzenia Macedończyków mającego niegdyś decydujący głos w sprawach następstwa tronu. Perseusz nie napotkał również sprzeciwów, ani ze strony reszty poddanych, ani ze strony Greków i Rzymian. Zaraz po objęciu władzy Perseusz -jak pisze Liwiusz - wysłał poselstwo do Rzymu w celu odnowienia przyjaźni po ojcu oraz z prośbą, by Senat uznał go za króla nie napotkał żadnych sprzeciwów. Współcześni historycy uważają, że chodziło o zawarty w 196 p.n.e. traktat przyjaźni, który rozluźniając rygory postanowień rozejmowych z 197 p.n.e. spowodował, że Filip opowiedział się po stronie rzymskiej w I wojnie syryjskiej. Natomiast Liwiusz sugeruje, że Perseusz podobnie jak Filip w 197 p.n.e. był zobowiązany nie posiadać więcej niż 5 tys. wojska, ani nie podejmować działań wojennych bez zgody Senatu. 

Nowy władca znalazł się w dużo korzystniejszej sytuacji od ojca. Nie posiadał tylu nieprzejednanych wrogów, których Filip zdobył sobie w ciągu długiego panowania - wręcz przeciwnie - jak to zwykle bywa większość przyjęła zmianę władzy mając nadzieję na poprawę. Perseusz sprostał tym oczekiwaniom wydając edykt amnestyjny. Jak pisze Polibiusz, odwołał do Macedonii zarówno ludzi, którzy uszli z ojczyzny z powodu długów, jak i tych, którzy poszli na wygnanie z wyroku sądowego, jak i tych, którzy uciekli przed procesami o obrazą króla. Obwieszczenia co do tego ogłosił na Delos, w Delfach i w świątyni Ateny Itońskiej, zapewniając powracającym nie tylko bezpieczeństwo, ale i zwrot własności jaką kto pozostawił po sobie w momencie ucieczki. Również w samej Macedonii uwolnił ludzi od długów wzglądem skarbu królewskiego i wypuścił z więzień tych, którzy zostali zamknięci jako winni obrazy króla. Jak dalej pisze Polibiusz przez te zarządzenia podniósł na duchu ogół ludności, widzącej w nim zapowiedź dobrych nadziei dla wszystkich Hellenów. Niektórzy historycy, śladem Polibiusza, widzą w tym posunięciu chwyt propagandowy w celu uzyskania poklasku Greków. Inni akcentują znaczenie przekazu Polibiusza jako źródła ukazującego, negatywne konsekwencje polityki Filipa w ostatnich latach panowania i uważają, że Filip tak nakręcił śrubę podatkową, że jej poluzowanie było niezbędne. Twierdzą, że podatki w Macedonii i tak musiały być szczególnie wysokie, skoro po zwycięstwie Rzymianie obniżyli je o połowę. Nie jest to przekonujące, gdyż zapomina się, że Senat nie zredukował podatków, ale ustalił wysokość daniny płaconej mu na połowę tej, którą pobierali Antygonidzi. 

Spokój pierwszych miesięcy panowania Perseusza zmącił najazd Abrupolisa, króla trackich Sapejów. Szybkie zwycięstwo króla Macedonii bardzo wzmocniło jego prestiż, ale niektórzy historycy antyczni zarzucili mu, że złamał wówczas traktat z Rzymem i opisując początki wojny podawali je jako główny pretekst. 

Sapejowie mieszkali na zapleczu strefy przybrzeżnej, między ujściem Nestos aMaroneją. Sąsiadowali z innymi ludami trackimi - na północy z Bessami, na południu z Bistonami i Kikonami. Polibiusz pisze, że ich najazd nastąpił zaraz po śmierci Filipa. Appian z kolei pisze, że wysłanie poselstwa do Rzymu - według obliczeń P. Meloniego wrzesień/ październik miało miejsce zaraz po najeździe. Tak więc w sierpniu lub wrześniu 179 p.n.e. Sapejowie wkroczyli do Macedonii - według P. Meloniego drogą wzdłuż wybrzeża - i przekroczywszy Pangaion łupiąc i paląc zmierzali ku Amfipolis. Tam dopiero napotkali opór. Zostali odparci, a w ślad za nimi wkroczyły do ich kraju wojska macedońskie, zmuszając Abrupolisa do udania się na emigrację. Początkowo schronił się on u króla Pergamonu, co nasuwa przypuszczenie, że Abrupolis został przez tego władcę zachęcony do inwazji. 

Inny aspekt najazdu Sapejów to sprawa przymierza Abrupolisa z republiką rzymską. W roku 172 p.n.e. Eumenes, gdy oskarżał przed Senatem króla Macedonii, zarzucił mu, że wypędził Abrupolisa, sprzymierzeńca i przyjaciela Rzymu. Ponieważ republika nie zareagowała od razu w 179 p.n.e. współcześni historycy uważają, że tytuł ten otrzymał dopiero na wygnaniu, aby Rzym miał jeszcze jeden pretekst do wojny. 

Starożytni, przeważnie prorzymscy, pisarze opisywali te pierwsze wydarzenia za rządów Perseusza przez pryzmat późniejszej wojny. Polibiusz stwierdza, że tą ostatnią wojnę z Rzymianami pierwszy postanowił przeprowadzić Filip, syn Demetriusza i do tego przedsięwzięcia przygotowania wszelkie już poczynił, a Perseusz po jego śmierci był tylko wykonawcą tego dzieła. Niemal cytuje go Liwiusz. Obydwaj historycy, kiedy tylko mogą, przypisują królom macedońskim zamiar wywołania wojny odwetowej i w każdej decyzji Perseusza dopatrują się zagrożenia dla Rzymu. Jednak ich argumenty wydają się nieprzekonujące. Filip i Perseusz obserwując kolejne posunięcia Rzymu, systematyczne osłabianie i łamanie potęg śródziemnomorskich wiedzieli, że mają przed sobą tylko dwie drogi. Pierwszą - całkowite wyrzeczenie się jakiegokolwiek znaczenia politycznego i całkowite podporządkowanie się Rzymowi- uosabiał Demetriusz. Odrzucając ją Perseusz skazywał się na nieuchronny konflikt z Rzymem. Za ten błąd w opinii wielu historyków, zapłacił utratą władzy i ruiną królestwa. Jednak ocena, kto miał rację, Perseusz czy Demetriusz? Filpojmen czy Arystainos? zależy od czynnika subiektywnego - oceniający musi podać własną definicję niezależności i kosztów, jakie się jest gotowym poświęcić dla jej utrzymania. Pytanie czy Perseusz postąpił słusznie przypomina modne niedawno pytanie czy Józef Beck postąpił słusznie nie podporządkowując się żądaniom Hitlera. Oceny postawy Perseusza zawarte w większości podręczników włoskich czy francuskich uwidaczniają ciągle istniejące różnice światopoglądowe w porównaniu z Polską, czy Helladą z II w.p.n.e.. Nienawidzący Macedonii Polibiusz wkłada w usta swego idola, Filpojmena, słowa krytykujące ugodową względem Rzymu politykę Arystajnosa: Ponieważ każda potęga dąży do coraz większego ucisku podległych, cóż jest pożyteczniejsze, czy współdziałać z tymi skłonnościami silniejszych i nie przeszkadzać im wcale, abyśmy czym prędzej doświadczyli najcięższych rozkazów, czy też przeciwnie, walczyć, aby oddalić od siebie na jakiś czas dotkliwe skutki ich przemocy. Słowa te można uznać za trafnie odnoszące się do Perseusza. Miał on o wiele większe szansę od polityków achajskich utrzymać niepodległość, nie pozwalając Rzymianom przez coraz większe żądania, mające za podstawę swobodną interpretację traktatów, ograniczać jego praw. Sam Polibiusz pisał, że celem Perseusza było uczynienie Macedonii taką, by Rzymianie byli bardziej ostrożni w wydawaniu niesprawiedliwych i surowych rozkazów Macedońmczykom. Większą pewność siebie zapewniała mu ponad czterdziestotysięczna armia i nadzieja, że problemy aprowizacyjne i komunikacyjne utrudnią przeciwnikom wystawienie większych sił. Mógł poza tym liczyć w razie wojny na pomoc niektórych ludów z północy. Jednak wojna była zapewne dla Perseusza ostatecznością. Nie mógł liczyć na osiągnięcie swych celów poprzez zwycięską wojnę, bo Rzym, po poniesieniu porażek, tym zacieklej dążył do pognębienia przeciwnika. Ponadto po odniesieniu zwycięstwa, Macedonia utraciłaby na korzyść Rzymu poparcie wielu Greków pragnących równowagi między mocarstwami. Polibiusz następująco przedstawia poglądy swego ojca, Lykortasa, przywódcy Związku Achajskiego: Uważał mianowicie, że współdziałanie [z jakąkolwiek ze stron] jest niekorzystne dla wszystkich Greków, bo myślał jak wielka będzie potęga zwycięzcy. Podczas pierwszej bitwy z Rzymianami, pod Kallinikos, kiedy zwycięstwo w potyczce lekkozbrojnych i jazdy stworzyło mu możliwość zadania ciosu legionom, jeden z przyjaciół odradził mu rzucenie do boju falangi argumentując: Jeżeli zadowoli się udanym przeprowadzeniem akcji i na tym poprzestanie, to albo będzie miał podstawę do honorowego pokoju, albo zyska sobie wielu sprzymierzeńców, którzy ... pójdą za jego szczęśliwym losem. Perseusz zdefiniował swoją grecką politykę pisząc w przededniu wojny do Rodyjczyków: Gdyby Rzymianie dążyli nadal, wbrew przymierzu, do prowadzenia wojny do skutku, Rodyjczycy muszą wszelkimi wpływami i środkami starać się o przywrócenie porozumienia pokojowego. Jeżeli prośbami niczego nie wskórają trzeba myśleć o tym, żeby prawo i panowanie nad wszystkim nie wpadło w ręce jednego narodu. 

Wiedząc, że republika podejmie wojnę, gdy będzie stawał się zbyt silnym, musiał w takiej sytuacji grać na zwłokę licząc, że uda mu się zawrzeć pokój na zasadzie status quo ante. Potwierdzeniem tego jest oferta pokoju, jaką złożył Perseusz Rzymianom po swym pierwszym większym sukcesie. Szansę na takie rozwiązanie stwarzały częste kłopoty republiki na zachodzie, ambicje wodzów rzymskich, pragnących zawrzeć pokój w okresie sprawowania urzędu, czy też postępująca izolacja polityczna Rzymu na Bałkanach. Kontakty z Kartaginą, poselstwo rodyjskie bawiące z misją mediacyjną w 168 p.n.e. w Rzymie, wahania Eumenesa pod koniec wojny, mały udział kontygentów greckich w armii rzymskiej oraz wiele innych faktów świadczą, że Perseusz był świetnym ministrem spraw zagranicznych. 

Perseusz miał wiele atutów i wiele argumentów skłaniających do walki. Widział jak traktował Rzym swoich sojuszników, gdy już nie byli potrzebni. Widział na przykładzie Etolów, co może znaczyć zdanie się na wolę narodu rzymskiego. Wydaje się także, że jego poddani nie zaakceptowaliby zależności od Rzymu. Wskazuje na to przykład Achajów, którzy, w mniemaniu Kallikratesa, przekonani o konieczności pogodzenia się z rzymskim panowaniem, pokazali w 146 p.n.e., że nie mieści im się coś takiego w głowie. 

Zmienić

G. Corradi pisze o Perseuszu: Jego cele były jasne i dokładne: wzmocnienie granic, uspokojenie wewnętrzne, zawarcie układów o przyjaźni lub sojuszniczych z państwami greckimi. Bez tych założeń nie była możliwa próba odwetowej akcji antyrzymskiej. Należy uściślić, że celem Perseusza było zdobycie przez Macedonię faktycznej niezależności, uwolnienie od ciągłego podporządkowywania się decyzjom Senatu. 

Olbrzymie znaczenie w realizacji tego celu miało zdobycie poparcia państw greckich i przyjaźni barbarzyńskich ludów z północy. Realizacji tego zadania Perseusz poświęcił się od początku panowania. Przede wszystkim usiłował zawiązać przyjaźń z drugą monarchią hellenistyczną, która, podobnie jak Macedonia, pragnęła rewizji stosunków z Rzymem - to jest z państwem Seleukidów. Dlatego pojął za żonę Laodikę, córkę Seleukosa IV ( lato 178) . Ponieważ w wyniku układów z Rzymem Macedonia nie mogła utrzymywać floty wojennej natomiast flota syryjska nie mogła wpływać na Morze Egejskie, księżniczka została przewieziona pod eskortą floty rodyjskiej34. Można się więc domyślać, że Rodyjczycy, niegdyś główni obok Pergamonu sprzymierzeńcy Rzymu, teraz z sympatią patrzyli na antyrzymskie zbliżenie największych potęg świata hellenistycznego. Zresztą nie tylko oni. Liwiusz pisze o niezliczonych gratulacjach jakie towarzyszyły temu małżeństwu, a także innemu, które zawarł z siostrą Perseusza, Apameą, Prusiasz II bityński. Macedonia już w latach 186-184 popierała potajemnie Bitynię w wojnie z Pergamonem.

Król macedoński próbował nawet nawiązać dobre stosunki z daleką Kartaginą o czym od razu (w marcu 174 p.n.e.) powiadomił rzymskich posłów w Afryce Massynisa.

W celu zyskania poparcia Greków rozwinął wzorem licznych władców hellenistycznych działalność filantropijną i fundatorską. Potwierdzeniem jest odnaleziona statuetka z dedykacją: lud Delos królowej Laodice, córce króla Seleukosa, żonie króla Perseusza za jej szlachetność i pobożność względem świątyni oraz dobroć dla ludu Delos. 

Widocznym dowodem pomyślnych dla Macedonii zmian było uzyskanie przez nią przewagi w Radzie Amfiktionii Delfickiej. W drugiej połowie 178 r.p.n.e dysponowała w niej 7 głosami z 12. Innym przykładem jest zwracanie się do Perseusza o mediację w licznych konfliktach wybuchających w Grecji w tym czasie. Niektórzy dopatrują się ich przyczyn w wojnach trwających od IV w.p.n.e. Częściowo w konsekwencji samych wojen, częściowo również z powodu zbyt wystawnego trybu życia właścicieli majątki ziemskie były przeciążone powinnościami. Były więc licytowane lub przechodziły w ręce wierzycieli. W Efezie znany jest przypadek, że posiadacze i wierzyciele podzielili kwoty objęte hipoteką. Jednak częściej umowy ustępowały gwałtownym walkom, których uczestnicy szukali pomocy to u Macedończyków, to u Rzymian, pragnących uzyskać poparcie stron sporu. Rzymianie byli skłonni udzielić poparcia klasom wyższym; naturalną tego konsekwencją była orientacja klas uboższych na Perseusza. Dwie klasy społeczne bardzo łatwo przemieniły się w dwa stronnictwa polityczne. Tak widzi ten problem większość historyków współczesnych ulegając sugestiom pisarzy antycznych. Jednak- jak piszą autorzy Historii starożytnych Greków- wezwania do rewolucji były dobre, aby siać niepokój, za ich pomocą nie dawało się zdobyć popularności w najważniejszych dla niego [Perseusza] sferach rządzących. Natomiast fakt, że w 177 p.n.e. poproszono Perseusza o mediacje w trzech najbardziej niedawno wrogich mu państwach, tj. Związku Etolskim, Tessalii i Perrajbii. potwierdza większe efekty jego starań niż uzyskanie poparcia motłochu. Również jegc późniejsza, bo pochodząca z 172 p.n.e., adresowana do Związku Achajskiego oferta zwrócenia zbiegłych niewolników wskazuje na szukanie poparcia w wyższych kręgach. 

Prezentując większy niż ojciec rozmach w kwestii greckiej, Perseusz mniejsza uwagę przywiązywał do spraw północnych. Jak już wspomniano, kilka dni po śmierci Filipa, Bastarnowie porzucili swoje siedziby, przeprawili się przez Dunaj i ruszyli poprzez Trację, aby pokonać Dardanów i zająć ich terytorium. Według pisarzy antycznych siłą sprawczą tej migracji był właśnie Filip, który, chcąc ich wykorzystać najpierw w rozwiązaniu problemu Dardanów, a potem w walce z Rzymem, miał im obiecać spokojny przemarsz przez Trację i ciche poparcie w konflikcie z Dardanami. Wydaje to się bardzo prawdopodobne, gdyż w warunkach, jakie mu narzucono po przegranej wojnie, król Macedonii miał niewielkie możliwości działania w tym regionie. Ani wieść o śmierci króla, ani nawet opór ze strony Traków, nie skłoniły 30 tys. Bastarnów do zmiany planów. Ich walki z Dardanami trwały długo. Ostatecznie Bastarnowie wycofali się dopiero wtedy, gdy zimą 176/175 doznali najpierw porażki w walce z Dardanami, a następnie ciężkich strat podczas przeprawy przez Dunaj, gdy na rzece załamał się lód. 

Wrogowie Macedonii konsekwentnie oskarżali Perseusza o podsycanie tego konfliktu. Wiosną 176 czynili to posłowie Dardanów w Rzymie, a wkrótce po nich Tessalowie. Jednak król Macedonii stanowczo odcinał się od tego. Zdania współczesnych historyków są na ten temat podzielone. A. J. Reinach i G. Patsch uważali, że zadowolony z osiągnięć w Grecji, nie chcąc zrażać ani Greków, ani Rzymian łaskawością wobec barbarzyńców, Perseusz faktycznie odrzucił plany ojca. F. W. Walbank i G. De Sanctis pisali o niezdecydowaniu Perseusza. Natomiast B. Niese, F. Geyer, E. Pais i M. Launey sądzili, że Perseusz potajemnie brał udział w konflikcie. P. Meloni dopatruje się genezy koalicji Bastarnów, Gallów Skorodysków i Traków przeciw Dardanom ( 176 p.n.e.) w staraniach Perseusza, lecz niezdecydowana odpowiedź Senatu na dementi macedońskie dowodzi, że wysłani na Bałkany obserwatorzy nie znaleźli dowodów winy króla. Faktem jest jednak, że władcom Macedonii udało wyrwać się z stworzonej przez Senat po Kynoskefalai izolacji politycznej. Ich przyjaznymi kontaktami z Galiami Skorodyskami, Trakami i Bastarnami czuli się zagrożeni Dardanowie i Illyrowie. Dlatego poprzez małżeństwa Etuty, córki Monuniosa, władcy Dardanów kolejno z Platorem, a później jego bratem, Gentiosem illyryjskim, próbowali zacieśnić wzajemne kontakty. 

Skomplikowanie wyglądała sytuacja w Tracji. Jej nadgraniczne i przybrzeżne tereny były pod zwierzchnictwem Macedonii. Inna część była obiektem najazdów, dzięki którym, według słów Liwiusza, armia macedońska była doskonale przygotowana do wojny. Z niektórymi dynastami Perseusz zawierał sojusze. Szczególnie ważny był układ o przyjaźni zawarty w 177 p.n.e. z najpotężniejszym wśród nich Kotysem, władcą Odryssów. 

W 175 r.p.n.e duże niepowodzenie spotkało Perseusza na wschodzie. W Syrii został zamordowany zaprzyjaźniony Seleukos, a na tron, przy wydatnej pomocy Eumenesa, wstąpił brat zmarłego, Antioch IV Epifanes, zwolennik odmiennych koncepcji politycznych. Rekompensował to sobie król Macedonii w Grecji. Z Etolami w drugiej połowie lat siedemdziesiątych miał stosunki przynajmniej poprawne. Wiemy o tym tylko z cytowanych przez Liwiusza przemówień Ksenarchosa i Eumenesa. Można przypuszczać, że jednym z elementów zbliżenia była początkowo niechęć do coraz większych aspiracji tessalskich. Mimo, że Tessalowie w początkach panowania Perseusza chętnie zanosili na niego skargi do Rzymu, to w oracji Ksenarchosa są wymienieni wśród tych, z którymi król Macedonii ma wzorowe stosunki. Obok nich są wymienieni Epiroci. Niezadowolenie z polityki rzymskiej zwiększało popularność króla macedońskiego wśród Achajów. Wybór Ksenarchosa na stratega jesienią 175 p.n.e. a także długie, ciągnące się przez cały 172 p.n.e., rozważanie macedońskiej oferty odnowienia przyjaźni potwierdziły istnienie licznych rzesz stronników Perseusza na Peloponezie . 

Antygonidzi mieli tradycyjnie dobre stosunki z Beocją. Ułatwiło to Perseuszowi zawarcie z nią układu sojuszniczego (latem lub jesienią 173 p.n.e.) W tym samym czasie interweniował zbrojnie na prośbę Bizancjum, uwalniając je od najazdu trackiego. 

Dużo kłopotu mogło przysporzyć Perseuszowi powstanie Dolopów przeciw panowaniu macedońskiemu (174 p.n.e.). Dolopia została włączona do monarchii macedońskiej w 189 nie jako jej część, lecz jako terytorium zależne, posiadające zarząd wojskowy. Bezpośrednie przyczyny buntu nie są znane. Fakt, że powstańcy zwrócili się o interwencję do Senatu, pozwala podejrzewać Rzymian o inspirację. Jednak reakcja Perseusza była bardzo szybka. Jeszcze w lecie 174 p.n.e. podjął zbrojną wyprawę i uśmierzył bunt. Następnie, w okresie świąt pizyckich czyli w sierpniu lub we wrześniu, poprzez Góry Ojtajskie udał się do Delf w celu zasięgnięcia wyroczni. Po trzech dniach przez Achaję Ftiotydzką i Tessalię ruszył na czele armii do Macedonii, nie wyrządzając po drodze żadnych szkód. Zresztą nie zadowolił się - jak pisze Liwiusz - stwarzaniem sobie dobrych nastrojów tylko w tych miastach, przez które zamierzał iść, lecz słał przy tym również w inne strony poselstwa lub listy proponując ludziom zapomnienie nieporozumień jakie mieli z jego ojcem Filipem: "Nie były one przecież tak, straszne, by nie mogły, czy nie miały się skończyć wraz z jego śmiercią. Z nim osobiście mają stosunki niczym nie zepsute, dzięki czemu mogą z nim nawiązać wierną przyjaźń".66 Cytat ten bardzo dobrze ukazuje metody Perseusza. Jeśli przeciwstawi się im chciwość i butę Rzymian oraz bezwzględność ich polityki można łatwo można zrozumieć dlaczego szybko spadała popularność nadtybrzańskiego miasta i jego popleczników. 

Wartość dokonań Perseusza próbował zdeprecjonować A. Giovannini stwierdzając m.in., że nikt od czasów Filipa II nie negował królom macedońskim prawa do tych głosów w Radzie Amfiktionów, które otrzymali po wojnie syryjskiej. Eskortowanie przez Rodyjczyków narzeczonej Perseusza także według niego nic nie znaczy, gdyż był to normalny dla republiki kupieckiej sposób zarabiania. Jednak w przeważającej części jego koncepcje nie znalazły aprobaty u innych historyków.

Sukcesy króla Macedonii musiały wywoływać niezadowolenie i obawy w Rzymie. Reakcją na nie była wzmożona aktywność dyplomacji rzymskiej; nieustanne wysyłanie poselstw na wschód. Po wysłuchaniu delegacji Tessalów i Dardanów, latem 176 p.n.e. (wg T. R. S. Baightona już w 175 p.n.e.), wysiano A. Postumiusza Albinusa. W marcu 174 p.n.e. na wieść o wizycie posłów Perseusza w Kartaginie do Macedonii wyruszyli: G. Leliusz, M. Waleriusz Messalla i Sekstus Dygitiusz. Pod koniec tego samego roku na prośbę Etolów wysiano z misją mediacyjną G. Waleriusza Levinusa, Ap. Klaudiusza Pulchra, G. Memiusza M. Popiliusza i L. Kanulejusza. Równocześnie w tym samym celu udał się na Kretę Kw. Minucjusz. Na początku 173 p.n.e, Ap. Klaudiusz uspokoił sytuację w Tessalii i Perrajbii, a M. Marcellus w Etolii. Pod koniec 173 p.n.e. następnych 5 legatów wyjechało do Macedonii i do Egiptu . Rzymianie ca!y czas dawali wyraz swej nieufności do Perseusza, próbowali zmusić do tłumaczenia się z każdego kroku, ale ciągle w pierwszych latach panowania Perseusza pozostawali w defensywie, nie potrafili środkami dyplomatycznymi zapobiec odzyskiwaniu przez Macedonię znaczenia. 

Zaniepokojony był nie tylko Rzym. Dużo bardziej zmianę nastrojów w Grecji odczuł Eumenes, od dawna dążący do uzyskania pod protektoratem Rzymu prymatu wśród państewek greckich. I właśnie on podjął pierwsze kroki prowadzące do wojny. Na początku 172 p.n.e. wyruszy! do Rzymu, aby osobiście wezwać Senat do wojny prewencyjnej. 

I o ile dotąd źródła ukazywały głównie działalność Perseusza, niewiele natomiast mówiły o polityce wschodniej zajętego wojnami na zachodzie Rzymu, to od wystąpienia Eumenesa sprawa Macedonii staje się pierwszoplanowa w pracach historyków antycznych i zapewne pierwszoplanowa w polityce rzymskiej.

Grecja

Związek Achajski

Związek Etolski

Ateny i wyspy

Delfy i Grecja Srodkowa

Epir i jego sąsiedzi

Tracja

Ilyria

Rodos

Pergamon i inne kraje Azji Mniejszej

Pergamon