poniedziałek, 3 września 2018

Wstęp


Chociaż w podręcznikach historię Hellady kończy bitwa pod Cheroneą, nazywana końcem jej wolności, to jednak w epoce hellenistycznej, po wojnach diadochów poleis greckie cieszyły się bardzo dużą swobodą. Było ich wiele - więc królom Macedonii trudno było obsadzić wszystkie załogami. Były dobrze obwarowane - więc otwarty bunt zmuszałby do długiego oblężenia i wiązał siły. Z kolei miasta musiały się liczyć z gniewem króla i karą w razie buntu ściągnięcia przez dziedziców Aleksandra większych sił. Dlatego politykę władców macedońskich w stosunku do miast greckich cechowała ostrożność, łaskawość i hojność, po drugiej stronie ostrożność i wdzięczność. Władcy macedońscy mocno trzymali w swych rękach tzw. kajdany Grecji -twierdze w Demetrias, Chalkis i Koryncie - dzielące na pół Grecję i zabezpieczające im połączenia, czasami obsadzali załogami inne miasta, ale w zasadzie pozwalali Grekom, aby dobrowolnie dziękowali im za otrzymane dary. Macedonia samym swym istnieniem, zabezpieczała tę nieco ograniczoną swobodę, ale wystarczającą dla podtrzymywania i rozwoju kultury, która potem podbiła dzikiego najeźdźcę. Upadek Macedonii musiał pociągnąć za sobą upadek Grecji.

Dlatego ciekawym wydawało się przyjrzenie wojnie, która ostatecznie zadecydowała o panowaniu rzymskim w Grecji i obserwowanie reakcji Greków na nią. Okazało się jednak, że Hellada, pochłonięta wówczas przez wewnętrzne problemy, nie była w stanie zareagować, a sama wojna była pozbawiona jakiejś szczególnej dramaturgii wyróżniającej ją wśród innych wojen starożytności. Trzy lata manewrów dwóch kilkudziesięciotysięcznych armii na przestrzeni setek kilometrów i wreszcie niespełna godzinna bitwa, która zadecydowała o wszystkim. Również główny przeciwnik Rzymu, Perseusz, nie jest zbyt barwną postacią - T. Wałek-Czernecki nazywa go mieszczaninem na tronie. Być może dlatego - mimo olbrzymich skutków - w dziełach historycznych od starożytności do dzisiaj wojna ta jest tylko fragmentem dziejów tworzenia imperium rzymskiego .

Przedmowa

Studiowałem historię i filologie klasyczną.  Kończąc siłą rozpędu tą pierwszą, mawiałem, że tylko ktoś, kto nie nadaje sie do niczego, może wiązać z nią życie.  Spędziłem 25 lat dosyć awanturniczo porywając się na przesięwzięcia biznesowe i giełdowe, a kiedy one źle szły łapiąc zajęcia dorywcze z najniższej pólki. Teraz, kiedy w wieku 47 laty starość mnie dopada, kiedy nawet nie myślę budzić się w nocy zobaczyć co się dzieje w Azji, kiedy kąt widzenia oczu zwężył się, nie pozwalając  obserwować w pełni zmian na nawet jednym tylko monitorze komputerowym, kiedy mam problemy ze skupieniem się na jednej tylko rzeczy, kiedy bóle kręgosłupa, kolana, ścięgna Achillesa, zooperowanej przepukliny komplikują aktywność, pracę fizyczną... kiedy nie nadaję się do niczego innego, pozostaje mi tylko zająć się Historią. 
Dogmatem jest obiektywizm historyczny, ale historia nie jest obiektywna. Opiera się na interpretacji słowa. Znaczenie słowa zależy od kontekstu. Tłumacz, interpretujący nadaje kontekst opierając się na swojej wiedzy i swoich doświadczeniach. Fakt, że wiekszość historyków posiada mało wiedzy i jeszcze mniej doświadczenia wprowadza pewien obiektywizm, ale jego poziom mnie nie satysfakcjonuje. Filologowie klasyczni znają kontekst, ale nie wiadomo czemu, uznają pokornie, że ich dziedzina jest nauką pomocniczą dla poetów i biblistów. A przecież sami w kółko powtarzają Historia magistra vitae. Dlatego chcę wykorzystać swoją znajomość greki i łaciny do fundamentalego prześledzenia problematyki związanej z tą wojną. I wykorzystać, swoje doświadczenie życiowe. Pisać historię subiektywnie. Jakbym musiał szukać podobieństwa, to coś w stylu Wiktora Suworowa. Dla mnie on jest historykiem. Praca agent wywiadu i historyka polega na tym samym, na znalezieniu i zinterpretowaniu źródła. Tylko,że ten pierwszy, częściej może sprawdzić swoją efektywność i wyciągnąć wnioski, tego drugiego ciężko wyciągąć z samozachwytu.   
Bawi mnie kult logiki u historyków. Hammond wykazał, Walbank udowodnił. Jeśli jakiś wniosek jest logiczny, to znaczy, że jest logiczny. NIe znaczy, że jest prawdziwy. Karykaturzysta Zbigniew Jujka zilustrował historie Polski. Galla Anonima ukazał dyktującego swą Kronikę: I tak cesarz Henryk pokonał księcia Bolesława! Albo nie! Napisz:  I tak księżę Bolesława pokonał cesarza Henryka! 

Wstęp

Tablica chronologiczna

Źródła


Wszystkie cytowanew teksty źródłowe zostały przetłumaczone przeze mnie.

Dzieje


Wśród autorów antycznych piszących na ten temat największym poważaniem cieszy się Polibiusz z Megalopolis (ok. 200-118 p.n.e.). Uczestnik III wojny macedońskiej jako dowódca jazdy  Związku Achajskiego. Po wojnie kilkanaście lat przebywał w Rzymie jako zakładnik, przyjaźniąc się z synami Emiliusza Paulusa. Należał więc do ludzi najlepiej poinformowanych. Z powodu jego rzetelności Dzieje są uznawane za jedno z najbardziej wiarygodnych dzieł historiografii antycznej. Obejmują okres od wybuchu wojen punickich do końca wojny achajskiej (264-146). Odnośnie wojen macedońskich zachowały się tylko większe fragmenty, dotyczące rządów Filipa V i bardzo nieliczne o czasach Perseusza (ks. XXV- XXIX). Te fragmenty będą dla mnie niczym Nowy Testament dla katolika.

Zachowały się za to niemal nienaruszone odpowiednie księgi dzieła Tytusa Liwiusza (59 p.n.e.-17 n.e.). Filologowie uważają, że odnośnie wojny macedońskiej historyk korzystał z dwóch rodzajów źródeł. Jednym z nich był Polibiusz, drugim prace annalistów rzymskich, głównie Waleriusza z Ancjum. Posiadały one wiele błędów merytorycznych, które zauważał niekiedy nawet Liwiusz. Poza tym, jeśli nie nazwie sie ich szowinistycznymi, to przynajmniej trzeba powiedzieć, że były tendencyjne. Dlatego przy lekturze dzieła Liwiusza często ma się wrażenie, że celem autora jest powielenie argumentów dyplomacji rzymskiej, a nie szukanie prawdy historycznej. Jednak z powodu swojej obszerności mają ono olbrzymią wartość, mimo nieścisłości chronologicznych i dotyczących nie tylko Liwiusza, problemów związanych z błędami kopistów i różnicami w zachowanych kodeksach.

Za obiektywnego uważa się natomiast Plutarcha z Cheronei. Wśród jego Żywotów równoległych znajdują się biografie pogromców królów macedońskich: Tytusa Kwinkcjusza Flamininusa i Lucjusza Emiliusza Paulusa oraz zmarłego w 183 p.n.e. wodza achajskiego Filopojmena. Także Moralia zawierają informacje o bohaterach wojen macedońskich. Ponieważ, jak sam pisał, nie przedstawiał historii, lecz biografie, w jego twórczości dominują elementy moralizatorskie. Jednak z powodu bralu innych źródeł szczególną wartość posiadają fragmenty żywotu Paulusa opisujące wydarzenia 168 p.n.e., a zwłaszcza bitwę pod Pydną. Przy jej opisie korzystał ze wspomnień bohatera wydarzeń. P. Korneliusz Scypio Nazyka Corculum (konsul a162 p.n.e.) w 168 p.n.e. znajdował się w armii Paulusa. Dowodził wojskami, które obchodząc Olimp zmusiły Perseusza do wycofania się pod Pydnę, a później brał udział w decydującej bitwie. Wprawdzie jego autobigraficzny list do jakiegoś króla- być może Massynissy- opisujący te wydarzenia ocalał w bardzo niewielkich fragmentach, ale stał się jednym z podstawowym źródeł dla Płutarcha przy pisaniu żywota L. Emiliusza Paulusa. Innymi były działo Polibiusza, oraz zaginiona biografia, a właściwie apologia Perseusza, pióra Posejdoniosa z Olbii (II w.p.n.e.). Zapewne jej wpływ sprawił, że w żywocie Emiliusza Perseusz nie jest tak niekorzystnie przedstawiony, jak w innych pracach, nawet autorstwa Plutarcha.

W  fragmentach znamy pracę innego greckiego historyka, Diodora Sycylijskiego (zm. po 21 p.n.e.). Przetrwała pod łacińskim tytułem Bibliotheca historica. Jej księgi XXI-XL dotyczyły lat 301-59 p.n.e. Kompilacyjna metoda Diodowa była i jest krytykowana przez historyków, ale wśród osób piszących w starożytności o III wojnie macedońskiej należał do nielicznych, którzy nie robili tego z rzymskiego punktu widzenia.

To samo można powiedzieć o Appianie z Aleksandrii (ok. 80-ok.165). Z księgi IX jego Historii rzymskiej, dotyczącej wojen macedońskich zachowały się tylko fragmenty


Zachowały się także, nieco mniej szczegółowe, niekiedy tendencyjne, ale często zawierające istotne szczegóły prace takich autorów jak :

Marek Juniusz Justyn, który streścił Historiae Philippicae Pompejusza Trogusa (I w.p.n.e./Iw.n.e.)  który chciał przybliżyć Rzymianom dziejów innych ludów śródziemnomorskich.

Lucjusz Anneusz Florus (I/II w.n.e.). Epitome de Tito Livio to niezbyt odpowiedni tytuł dla dzieła , gdyż korzystał on także z innych autorów. Jest to bardzo zwięzły panegiryk na cześć Rzymu, ukazujący dzieje miasta od czasów Romulusa do Augusta.


Wellejusz Paterculus

-Eutropiusz (IV w.n.e.), autor Breviarium ab urbe condita, kończącego się śmiercią Jowiana, w księdze III przedstawia wydarzenia II w.p.n.e.;

-Paulus Orozjusz (ok.390- ok.423), którego Historia adversus paganos w IV ks. zawiera opis wydarzeń od podziału monarchii Aleksandra Wielkiego do upadku Kartaginy;

-bizantyjczyk Zonaras (XII w.n.e.), który opisał po grecku dzieje od stworzenia świata do 1118 r.n.e.


Sekstus Juliusz Frontinus (ok. 30 - 103 r.n.e) którego praca Stratęgematikon libri IV,
zawiera wzmianki o bitwie pod Pydną

Polyanos


We wszelkiego rodzaju problemach topograficznych bardzo pomocna okazuje się często Geographia Strabona (64/63 p.n.e.-ok.24 n.e.), której ks.VII-X opisują półwysep Bałkański;


Prawie równocześnie z Appianem żyli Pauzaniasz (ok. 118-po 180 r.n.e.), autor zachowanego w całości Przewodnika po Helladzie i słynny uczony aleksandryjski Klaudiusz Ptolemeusz (ok 100-198). Ich prace uzupełniają, bądź wspierają dzieło Strabona.


Inskrypcje

Imperializm rzymski


Stosunek historyków do III wojny macedońskiej nie uległ zmianie w czasach nowożytnych. Oprócz pracy P. Meloniego Perseo e la fine della monarchia macedone nie ma właściwie żadnej monografii na jej temat. Trudno brać pod uwagę wydaną w 1913 r. pracę P. Heilanda Untersuchungen zur geschichte des Kónigs Perseus von Makedonien (179- 168), czy Dzieje upadku monarchii macedońskiej T. Wałka- Czerneckiego z 1924 r. Olbrzymią zasługą P. Meloniego jest przede wszystkim przedstawienie panujących wśród nowożytnych uczonych różnic poglądów w kwestii interpretacji poszczególnych źródeł i bardziej lub mniej udane próby ich rozstrzygnięcia. Bardzo mało miejsca zajmują w jego pracy ogólne wnioski. Można ich jedynie szukać w niezliczonych podręcznikach historii świata hellenistycznego, Macedonii i Rzymu. Najciekawsze spośród ostatnio wydanych to Rome et la conquete du monde mediterraneen pod redakcją C. Nicoleta, The History of Macedonia N.G.L. Hammonda, Histoire politique du monde hellenistique (323-30 av. J.- C.) E. Willa. Ciągle jednak fundamentalne znaczenie mają poglądy zawarte w wydanych ponad pięćdziesiąt lat temu pracach B. Niesego12, G. De Sanctisa, M. Rostowtzeffa, F. F. W. Walbanka. Odwołując się do ich opinii autorzy podręczników lub poświęconych tej wojnie artykułów (spośród nich należy wymienić Les origines de la 3 guerre de Macedoine A. Giovanniniego, Bella Macedonica L. Raditsy, Initia Belli Macedonici E. Bikermana oraz tekst P. S. Derowa w VIII tomie II wydania Cambridge Ancient History) przedstawiają swoje własne poglądy.

Odrodzenie potęgi macedońskiej

Wśród wielu sporów dotyczących dziejów ekspansji rzymskiej na Bałkanach bardzo długo pierwsze miejsce zajmowała dyskusja wywołana pracą M. Holleuxa Rome, la Grece et les monarchies hellenistiques au III siecle avant J. -C. Jej autor twierdził, że Rzym nie żywił wówczas ambicji imperialnych i wbrew swej woli został zmuszony w celu obrony swego stanu posiadania podjąć wojny illyryjskie, a następnie macedońskie (tzw. defensywny imperializm). Poglądowi M. Holleauxa, a także A. Aymarda, E. Willa, J. L. Ferrary, E. Badiana, M. Cary'ego i H. H. Scullarda oraz wielu innych przeciwstawiali się między innymi Harris, W. Tam, J. Linderski, A. Ziółkowski a także E. Wipszycka i B. Bravo w niedawno wydanym podręczniku Historia starożytnych Greków. Przypomnieli w nim, że jednym z pierwszych oponentów M. Holleauxa był T. Wałek-Czernecki. W Dziejach greckich twierdził, że Rzymianie prawdopodobnie wmieszali by się w sprawy bałkańskie niedługo po założeniu kolonii w Brundizjum - bazy dla operacji Illyrii i Epirze -gdyby nie wybuch we 264 p.n.e. wielkiego konfliktu z Kartaginą. Ale nawet uwikłani w ciężką i przewlekłą wojnę nie pominęli żadnej okazji do interwencji dyplomatycznej na Bałkanach, mogącej ułatwić pozyskanie sojuszników, czy stworzenie na przyszłość pretekstu do interwencji zbrojnej. W 249 p.n.e. zażądali od Etolów wycofania się z miast akarnańskich i chyba tylko klęska pod Drepanum powstrzymała ich od wystąpienia zbrojnego. Zaraz po zakończeniu I wojny punickiej oferowali Ptolemeuszowi III sojusz przeciwko Seleukosowi II, sojusznikowi Macedonii. Usiłowali także wmieszać się w konflikt między Seleukosem a Hieraksem. Wreszcie w 229 p.n.e. pod pretekstem zwalczania piratów podporządkowali sobie część Illyrii (tzw. I wojna illyryjska), a gdy ich wasal zaczął przejawiać zbyt dużą samodzielność wypędzili go, poszerzając przy tym tereny zależne (II wojna illyryjska).

Spór o to czy istniał, czy nie istniał imperializm rzymski jest ważny, ponieważ dzieli historyków na dwie grupy. Optujący za jego istnieniem odrzucają w większości przypadków racje historyków pro rzymskich i uważają Rzym również za sprawcę III wojny macedońskiej. Ich przeciwnicy ufają Liwiuszowi i oskarżają Filipa V i Perseusza. Jednak fakt, że armia macedońska nigdy nie lądowała na półwyspie Apenińskim, natomiast rzymska wielokrotnie na Bałkańskim sugeruje, że rację mają zwolennicy tezy o imperalizmie rzymskim. Należy zresztą powtórzyć za A. Ziółkowskim, że bulwersujące zachodnich uczonych zachodnich twierdzenia W. V. Harrisa o rzymskim imperializmie par excellence w Polsce były truizmem, gdyż już w latach trzydziestych poglądy T. Wałka-Czerneckiego zyskały powszechną aprobatę.

Banałem jest stwierdzenie, że wojna odgrywała dużą rolę w funkcjonowaniu republiki, ale też nasze, ukształtowane przez historiografię starożytną, wyobrażenia na ten temat są wypaczone. A. Ziółkowski badając znaczenie łacińskich słów diripio i direpetum oraz analizując przypadki łupienia miast przez Rzymian, wykazał, że armia rzymska nie była posłusznym i zdyscyplinowanym narzędziem wodzów i Senatu lecz raczej gromadą rabusiów słuchających dowódców pod warunkiem, że ci umożliwią im rabunek. Opinię, że postawa żołnierzy, a zarazem wyborców chętnych do wypraw łupieskich, obok indywidualnych ambicji nobilów popychały republikę do ciągłych podbojów potwierdza obraz dwóch pierwszych wojen macedońskich. Gdy w 215 r. p.n.e. Hannibal i Filip V zawarli antyrzymski sojusz Rzym nie zareagował. Dopiero w 212 p.n.e. wysłał armię, której wódz Marek Waleriusz Lewinus zawarł sojusz z najsilniejszym wówczas państwem greckim- Związkiem Etolskim- na znamiennych warunkach: zdobycz wojenna jaką się da nieść lub pędzić przypadnie Rzymianom, a pola i miasta Etolom. Z źródeł antycznych wynika, że Rzymianie maksymalnie wykorzystali sformułowania traktatu. Natomiast ich wkład w walkę był tak mały, że Etolowie zostali zmuszeni zawrzeć pokój z Macedonią (206 p.n.e.). Dopiero wówczas Rzymianie wysłali silną armię, chcąc pchnąć Etolów do wznowienia działań wojennych. Jak pisze Ranowicz liczyli na to, że Etolowie będą prowadzić wojnę, zdobywać chociażby na krótko miasta greckie i oddawać je na doszczętne ograbienie Rzymianom. Fiasko tych zamiarów zmusiło konsula P. Semproniusza Tutidanusa do zawarcia pokoju (205 p.n.e.). Po uporaniu się z Hannibalem, Senat znów wypowiedział wojnę Filipowi V. Są różne przypuszczenia co do jej przyczyn, ale ponieważ powołano pod broń tylko ochotników można się domyślać że była to nagroda dla zmęczonego wojną punicką wojska. Początkowo przypominała pierwsza wojnę. Dopiero dowodzący od 198 p.n.e. Tytus Kwinkcjusz Flamininus dzięki swoim talentom dyplomatycznym zdołał zgromadzić przy sobie bardzo liczne wojska greckie i zadać klęskę Macedonii, czyniąc Rzym jeśli nie hegemonem, to przynajmniej arbitrem Grecji. Warto tu jednak zwrócić uwagę na finansowe skutki działalności Flamininusa, jawiącego się Grekom w porównaniu z innymi wodzami rzymskimi filhellenem, zawarte w liwiuszowym opisie jego triumfu.

Uogólniając można powiedzieć, że Rzymianie zdołali w toku łupieskich wypraw zadać klęskę najgroźniejszemu przeciwnikowi w świecie greckim. Jednak jego zbytnie osłabienie nie leżało w interesie Rzymu, gdyż jej miejsce zajęliby Etolowie, stając się jedyną potęgą na Bałkanach. Dlatego warunki, które podyktował Flamininus Filipowi, nie były tak surowe jak oczekiwali greccy sprzymierzeńcy Rzymu, nie unicestwiały monarchii Antygonidów. Król macedoński musiał zrezygnować z posiadłości poza Macedonią, oddać Rzymianom wszystkich jeńców i dezerterów, wydać prawie wszystkie okręty wojenne, zapłacić 1000 talentów kontrybucji (500 od razu, 500 ratami w ciągu 10 lat) i wysłać do Rzymu jako zakładnika syna.

Filhellenizm rzymski

Od Kynoskofelai do śmierci Filipa V

Przegrana wojna i warunki pokoju stworzyły królom macedońskim po raz pierwszy możliwość prowadzenia jakiejś systematycznej polityki. Dotąd, z jednej strony musieli oni zapobiegać powstaniu krucjaty greckiej, z drugiej strony musieli odpierać najazdy barbarzyńców z północy. Posłuch i spokój Grecji zapewniały stacjonujące w kluczowych punktach garnizony oraz poparcie udzielane przyjaznym tyranom i stronnictwom. Wszystko to było kosztowne, a każde większe zaangażowanie się w sprawy greckie pociągało za sobą najazd z północy. Powodowało to charakterystyczną szarpaninę w polityce macedońskiej. Pokój z Rzymem odepchnął Macedonię od Grecji, ale nowi panowie Hellady również pragnęli utrzymać ją słabą i podzieloną, co powodowało, że Macedonii nie groziło z jej strony żadne niebezpieczeństwo. Dawało to Filipowi szansę rozwiązania innych spraw, szansę, którą Filip maksymalnie wykorzystał.

Dużo większe znaczenie od strat terytorialnych, od obowiązku zapłacenia kontrybucji od licznych narzuconych traktatem ograniczeń miały dla Macedonii straty poniesione w materiale ludzkim w przegranej bitwie pod Kynoskefalai. Jak pisze Liwiusz podstawą jej sił zbrojnych (robur omne virium eius regni) w przededniu bitwy było 16 tys. ludzi. Filip powołując nawet szesnastoletnich chłopców zdołał wystawić 25 tys. ludzi, z których pod Kynoskefalai padło 8500, a do niewoli dostało się 5 tys.. Wkrótce po bitwie odpierając najazd Dardanów, król Macedonii zdołał zebrać zaledwie 6500 ludzi. Dlatego Filip podjął szereg działań w celu zwiększenia zaludnienia swojego kraju - m.in. zakazał pozbywania się niemowląt, przyznał przywileje wielodzietnym rodzinom. Ponadto przesiedlał ludność z podbitych ziem trackich, a nawet z przejściowo tylko opanowanych w toku I wojny syryjskiej terenów greckich. Starał się także we wszelki sposób pomnożyć swoje dochody. Zwiększył podatki rolne i opłaty z portów, ponownie otwierał nieczynne kopalnie, zakładał nowe, bił nowe emisje monet, popierał handel - np. podczas I wojny syryjskiej zorganizował w Demetrias flotę przewozową, która przyciągnęła tam kosztem Teb Ftiotydzkich cały tessalski ruch handlowy. O tym jak dużą uwagę przywiązywał do spraw gospodarczych świadczy fakt, że w okresie największego nasilenia kryzysu dynastycznego dawał odpowiedzi w sprawach zarządu majątkami królewskimi. Kwestia bicia monety w kruszcu

Bardzo dużo uwagi poświęcał w tym okresie sprawom północnym. Tamtejsi sąsiedzi wykorzystywali każde zaangażowanie Macedonii na innych frontach do łupieskich najazdów. Teraz, gdy supremacja Rzymu zapewniała spokój na południu, Filip mógł próbować definitywnie rozwiązać tę kwestię. Najwięcej swobody miał w Tracji, w 196 p.n.e. będącej przedmiotem aspiracji Antiocha III i nie objętej układami z Rzymem. Tracja była prawie tak samo zhellenizowana jak Macedonia i jej aneksja zwiększała w znaczny sposób ludność monarchii Antygonidów. Posiadała bardzo liczne i bogate złoża metali. Uzależniona stawała się swego rodzaju marchią naddunajską, uzależniałaby greckie miasta nadmorskie takie jak Ainos i Maroneę, a w bardziej dalekosiężnych planach Bizancjum i cieśniny czarnomorskie. Z tych powodów Tracja była terenem ciągłych wypraw macedońskich. W 183 p.n.e. Filip zaatakował Odrysów, Dentelów i Bessów, zajął przejściowo Filippolis i zbudował nowe miasto, Perseidę, w Pajonii. W 181 p.n.e. poprzez kraj Majdów dotarł do góry Hajmos, a w drodze powrotnej zdobył miasto Petra. Ostatecznie jest kwestią sporną, czy wojska macedońskie opanowały Trację. Ch. Danow uważa, że nie, gdyż po każdym najeździe Trakowie wypędzali garnizony macedońskie tak jak to uczynili w 183 p.n.e. Odrysowie w Filippolis. Jednak jego pogląd można tłumaczyć swoistym patriotyzmem autora. Bardziej prawdopodobna wydaje się opinia G. Corradiego, że Tracja, pozornie niezależna, w rzeczywistości była strefą wpływów macedońskich. Zdają się również za tym przemawiać liczne urywki z Liwiusza. Już w czasie wojny syryjskiej Filip musiał kontrolować wybrzeże trackie skoro zbudował tam dla armii rzymskiej drogi i zapewnił jej spokojny przemarsz, a także skoro obciążano go odpowiedzialnością za napady, najpierw Astiów, Maduatenów, Kajnów i Korelów, a potem Trausów, na wojska rzymskie powracające z Azji po bitwie pod Magnezją.

Inni północni przeciwnicy i sąsiedzi Macedonii Illyrowie i Dardanowie wobec rysującej się w okresie rządów Antygona Dosona supremacji macedońskiej wystąpili w I i II wojnie po stronie rzymskiej. Skorzystali na tym zwłaszcza Illyrowie, a konkretnie najważniejszy wśród ich władców Pleuratos. Otrzymał wraz z okolicami miasta Parthos i Lychnidos. Natomiast Dardanowie, którzy już po bitwie pod Kynoskefalai ponieśli z rąk Macedończyków klęskę pod Stobami niewiele otrzymali. Badacz dziejów północnych sąsiadów Macedonii, W. Pająkowski, uważa, że dyktując traktat kończący II wojnę macedońską Rzymianie zmierzali, działając zgodnie z zasadą divide et impera, do wzajemnego skłócenia Illyrów, Dardanów i Macedończyków. Z Dardanami mieli walczyć nie Rzymianie, lecz ich tradycyjni wrogowie, to znaczy Macedończycy. Gdyby zaś, któraś ze stron odnosiła przewagą, w odwodzie miał jeszcze pozostać Pleuratos. Dlatego na tym froncie Filip zachowywał się powściągliwie zwłaszcza za życia Pleuratosa. Dobre stosunki nawiązał z Bastarnami - częste wymiany poselstw, poślubienie przez następcę tronu Perseusza księżniczki bastarnańskiej, werbowanie z nich wojsk posiłkowych. Pod wpływem jego sugestii opuścili swoje siedziby i przekroczyli Dunaj, aby uderzyć na Dardanów i zająć ich siedziby. Nastąpiło to jednak już kilka dni po śmierci Filipa.

Historycy antyczni przypisywali Filipowi chęć naśladowania Hannibala- zamiar wyruszenia na czele ludów barbarzyńskich do Italii. Wydaje się jednak, że nigdy nie było to celem Filipa. Jak pisze Polibiusz, już w 217 p.n.e. niektórzy wśród polityków greckich byli świadomi, że zwycięzca w II wojnie punickiej skieruje swe armie na wschód. Widząc to zagrożenie i znając niezdolność Macedonii do ekspansji zamorskiej, Filip V, zawierając przymierze z Hannibalem postawił, sobie za cel pozbawienie Rzymu punktów oparcia w Grecji, całkowite usunięcie go z Bałkanów. Wbrew opiniom współczesnych historyków krytykujących go, że pragnąc kilku wysepek illyryjskich wplątał się w konflikt z największą potęgą w basenie Morza Śródziemnego, jego postępowanie wydaje się bardzo rozsądne.

Prawdopodobnie celów swoich nie zmienił po Kynoskefalai, a Bastarnowie i inne ludy mieli być pchnięci do walk w Illyrii i Epirze, a nie nad Padem. Zapewne Filipem kierowało dążenie do odzyskania strat, do ponownego zdobycia terenów, które kiedyś posiadał. Nie posiadał tych obciążeń jego następca. Perseusz zamierzał spokojnie przygotowywać się do odparcia nieuniknionego ataku rzymskiego. Nie pragnął wszczynać wojny nawet na tak małym froncie jak illyryjski, lecz chciał na nią czekać. To być może było tłem ewentualnego konfliktu, który próbował wykorzystać aspirujący do tronu Antygon, bratanek Antygona Dosona. Przemawia za tym fakt, że jedyny odnotowany przez źródła przypadek różnicy zdań między Filipem a Perseuszem dotyczył właśnie sensu małżeństwa z księżniczką bastarnańską

Po Kynoskefalai Filip nie ingerował otwarcie w sprawy greckie, ale, kiedy wynik I wojny syryjskiej mógł zależeć od jego poparcia wystąpił zbrojnie. Chociaż wszystkie strony ofiarowały mu sojusz, nie złamał układu zawartego z Rzymem, a za pomoc zbrojną, dostawy żywności i ułatwienia w transporcie został nagrodzony odesłaniem syna, darowaniem reszty kontrybucji, otrzymaniem Demetrias i zdobytych na wrogach Rzymu miast w Perrajbii, Atamanii, Aperancji i Dolopii. Rzym nie sprzeciwił się również, gdy Filip uzyskał kosztem Etolów przewagę w Radzie Amfiktionów.

Konieczność wojenna zmusiła Senat do tych ustępstw, ale inwestycja okazała się korzystna. Związek Etolski i monarchia Seleukidów zostali pokonani i wyeliminowani jako liczący się przeciwnicy. Rzym stał się arbitrem świata hellenistycznego. Nie był jeszcze przygotowany do bezpośredniego zarządzania poszczególnymi jego częściami; zbyt kosztowne byłoby obsadzanie pojedynczych miast. Divide et impera -popieranie słabszych w sporach z silniejszymi, wywoływanie sporów dynastycznych, podsycanie problemów wewnętrznych, interpretacja układów z pozycji silniejszego - to zasada rzymskiej polityki zagranicznej. Najczęściej doświadczał jej Filip. W 185 p.n.e. naprzeciw pragnieniom rzymskim wyszły poselstwa greckie do Senatu. Tessalowie żądali, aby król macedoński zwrócił im miejscowości Filippolis, Trykka, Faloria, Eurymenai twierdząc, że konsul Acilius odstąpił je królowi pod warunkiem, że będą to miasta etolskie i że do Etolów przystały dobrowolnie. Negowali istnienie tych okoliczności. Podobnie argumentowali Perrajbiowie odnośnie Gonnokondylon, Malloi, Frykinion. Tessalowie oskarżali go również o zamordowanie swoich posłów do T. Kwinkcjusza Flamininusa. Atamanowie żądali Atenajonu i Pojtnejonu, a Eumenes donosząc, że Filip usiłuje zagarnąć Ainos i Maroneję sugerował, że najlepiej by było, gdyby on je posiadał. Co do żądań terytorialnych, to ponieważ Filip posiadał wymienione tereny od kilku lat, od czasu wojny syryjskiej, można przypuszczać, ze były wynikiem wyczucia przez Greków antypatii Senatu do Filipa. Dla rozstrzygnięcia sporu z Tessalami i Perrajbami wysłano legatów Kwintusa Cecyliusza Metellusa, Marcusa Bebiusza Tamfilusa i Tyberiusza Semproniusza Gracchusa (według niektórych źródeł - Tyberiusza Klaudiusza Neron), którzy spotkawszy się ze stronami w dolinie Tempe nakazali Filipowi tymczasowe opuszczenie spornych terenów. Analogiczną decyzję podjęli w sprawach trackich po rozpatrzeniu ich w Thessalonice. Legaci i sprawa powrócili do Senatu, który po wysłuchaniu sprawozdania z misji i wystąpień poselstw greckich wysiał nową komisję - pod kierownictwem Appiusza Klaudiusza Pulchra - celem sprawdzenia, czy Filip zwrócił miasta (185/184 p.n.e.).W czasie misji Appiusza doszło w Maronei do rzezi stronnictwa antymacedońskiego. Filip w celu załagodzenia sprawy wysłał do Rzymu syna Demetriusza, który niegdyś spędził kilka lat nad Tybrem jako zakładnik. Ten, pogubiwszy się podczas mowy w Senacie przeczytał na prośbę senatorów poufne instrukcje ojca. Mimo to odpowiedzią Senatu było ostateczne odebranie spornych miast i oświadczenie, że oględne traktowanie zawdzięcza Filip tylko i wyłącznie zaletom Demetriusza. W 183 p.n.e. wyruszył na Bałkany kolejny poseł Kwintus Marcjusz, który po powrocie powiadomił Senat, że król Macedonii wykonał wszystkie polecenia (182 p.n.e.). W ten sposób Rzym przekreślił znaczną część ostatnich zdobyczy Filipa, znacznie osłabił jego prestiż, a niektórzy senatorowie wzbogacili się "zwiedzając" Grecję.

Jest bardzo prawdopodobne, że Rzymianie chcieli wówczas niesprawiedliwym i pogardliwym traktowaniem sprowokować Filipa do przedwczesnego chwycenia za broń , ale stary król skarżył się na spotykające go krzywdy, niekiedy groził, ze nie zaszło jeszcze jego słońce, jednak cały czas ustępował. Prorzymscy historycy antyczni pominęli ocenę postępowania Senatu, bez skrupułów łamiącego uczynione Filipowi podczas ciężkiej wojny koncesje. Stwierdzali tylko, że uważający się za skrzywdzonego Filip porzucił myśl o współpracy z Rzymem i wszystkie siły poświęcił przygotowaniom do odwetu. W tym kontekście nieprzekonujące wydają się próby udowodnienia, że to senat był pobłażliwy w stosunku do Filipa, czynione przez E. S, Gruena

Rzymianie próbowali z kolei wywołać konflikt dynastyczny w domu Antygonidów. Jako narzędzie posłużył im Demetriusz. Podczas drugiej wizyty nad Tybrem otoczony został szczególną życzliwością, a T. Kwinkcjusz Flamininus w poufnej rozmowie obiecał rzymskie poparcie w staraniach o tron. Wmówiono mu również, że swoją uległą wobec Rzymu postawą uratował ojczyznę przed wyniszczającą wojną. Być może pod wpływem tych faktów - jak chcą niektórzy historycy - młody, niedoświadczony książę uległ propagandzie rzymskiej i uwierzył, że jest możliwe pokojowe współistnienie Rzymu i Macedonii, że Rzym nie dąży do zniszczenia Macedonii, a tylko wojowniczość jego ojca zmusza Rzymian do przeciwdziałania. Ale prawdopodobnie dwudziestotrzyletni w 183 p.n.e. Demetriusz zdawał sobie sprawę, że wobec jednoznacznie deklarowanej przez Perseusza - starszego, przyrodniego brata - fobii wobec Rzymu, chcąc walczyć o władzę musi szukać oparcia wśród zwolenników przeciwnej orientacji oraz wśród osób niezadowolonych z twardych rządów Filipa. To o nich pisze Polibiusz, że po powrocie z Rzymu przyjęli go z uznaniem, uważając, że uwolnił ich od wielkich obaw i niebezpieczeństw. Po powrocie do Pelli, apologizował w rozmowach nadtybrzańskie miasto, serdeczną opieką otaczał przybywających do Macedonii Rzymian, afiszował się ich poparciem. Stronnictwo prorzymskie musiało być bardzo słabe, skoro wkrótce Demetriusz zaniechał takiego postępowania. Mimo to, zaniepokojony powstałymi między braćmi konfliktami, Filip, chcąc uniknąć zgubnego dla kraju rozdarcia w 181 p.n.e. skazał młodszego syna na śmierć jako zdrajcę. Bardzo dużo poświęcił tym wydarzeniom Liwiusz oskarżając Perseusza o śmierć brata. Niepewny jako bastard tronu, miał usilnie popychać Filipa do synobójstwa, prowokować brata, donosić na niego, przekupywać jego przyjaciół. Jednak w tym przypadku właśnie Rzymianom należy postawić zarzut bezwzględności i braku skrupułów. Kiedy stało się jasne, że nie zdołają zbudować w oparciu o Demetriusza swego stronnictwa zachęcali go do ucieczki do Rzymu oraz przysłali królowi list prosząc o wyrozumiałość w stosunku do zabiegów młodszego syna o tron. Zmuszając w ten sposób Filipa do zabicia syna, liczyli zapewne, że wywoła to w wielu kręgach olbrzymią niechęć do króla.

Polityka divide et impera nie koncentrowała się wyłącznie na Macedonii. Boleśnie odczuli działanie tej zasady także najwierniejsi obok Pergamonu sprzymierzeńcy rzymscy Związek Achajski i Rodos.

Achajowie pragnęli w oparciu o Rzym zjednoczyć pod swym panowaniem Peloponez. Już w toku wojny z Antiochem III wodzowie rzymscy powściągali ambicje achajskie, nie pozwalając na zajęcie Messeny, a także odbierając wyspę Zakyntos. Również po wojnie przeciwstawiali się wszelkim próbom poszerzenia związku. Chętnie dawali posłuch skargom Messeńczyków czy Lacedemończyków i rozstrzygając je coraz brutalniej ingerowali w sprawy wewnętrzne Związku, starając się, aby w jego władzach zasiadały posłuszne im kreatury- Arystajnos, Kallikrates. Gdy Achajowie domagali się na mocy traktatu przymierza pomocy rzymskiej w walce z buntownikami [Messeńczykami], Senat odpowiedział, że nie sprzeciwi się nawet, gdy ze Związku odpadną Sparta, Korynt i Argos. Achajowie nie mogąc wyładować niezadowolenia na Rzymianach, okazywali niechęć niezachwianie im wiernemu Eumenesowi.

Rodyjczycy jako nagrodę za udział w wojnie syryjskiej otrzymali Licję i Karię aż po Meander z wyjątkiem Telmessosu, ziemie zdobyte na Antiochu, z którymi Rzymianie nie bardzo wówczas wiedzieli co zrobić. Kiedy jednak Rodos prowadziła samodzielną politykę (np. eskortowanie narzeczonej Perseusza), a Licyjczycy zbuntowali się przeciw nowym panom, Senat skwapliwie osądził, że Rodyjczycy otrzymali Licyjczyków nie jako niewolników, lecz jako sprzymierzeńców narodu rzymskiego, którymi powinni się opiekować.

Te przykłady zdają się wskazywać, że Rzymianie za pomocą odpowiedniej interpretacji terminu przyjaźń i wierność narodowi rzymskiego próbowali sprowadzić Greków do klasy, jaką posiadali sprzymierzeńcy latyńscy. Wobec politycznych i społecznych podziałów w świecie hellenistycznym, Rzym mógł być pewien, że zawsze będzie miał sojuszników. Odpowiednia dyplomacja i propaganda powodowały, że każdy chętnie szukał nad Tybrem pomocy przeciw silniejszemu sąsiadowi. Republika zawsze mogła znaleźć pretekst do wojny. Posiadała największy potencjał militarny. Dlatego próba przeciwstawienia się Rzymowi była bardzo ryzykowna.

Perseusz

Po śmierci ojca, która nastąpiła według obliczeń historyków latem 179 p.n.e, Perseusz bez problemu wstąpił na tron. Pierwsze posunięcia to: polecenie zabicia Antygona, wysłanie poselstwa do Rzymian z prośbą o odnowienie układu, który zawarli z Filipem, odparcie ataku Abrupolisa, króla Sapejów, wydanie edyktu o amnestii.

Osoba Antygona jest bardzo dobrze znana dzięki dziełu Liwiusza. Do niego zbliżył się stary król, trapiony wyrzutami sumienia z powodu zabójstwa Demetriusza i urażony butą pewnego następstwa Perseusza. Antygon nakłonił króla do aresztowania i poddania torturom osób związanych ze sprawą listu Flamininusa. Pisarz królewski Ksychos, gdy tylko zobaczył bicze i oprawcę, przyznał się do fałszerstwa. Jeden z posłów, którzy przywieźli list, uciekł -co ciekawe do Italii, drugi, według jednych źródeł przyznał się od razu, według innych dopiero na torturach. Wzburzony Filip zdecydował się pozbawić tronu Perseusza (według Zonarasa nawet chciał zabić), ale śmierć mu przeszkodziła.

Historycy różnie ustosunkowali się do przekazu Liwiusza. Zaufali mu E. Pais, J. Bayet, G. Daux, L. Pareti, L. De Regibus. Inni np. P. Meloni, G. Corradi odrzucili go wskazując na sprzeczności w przekazie np. Liwiusz pisze, że Antygon towarzyszył Filipowi w podróży po królestwie, lecz w chwili śmierci króla nie było go przy nim. Sądzili, że Liwiusz chciał wzmocnić opinie o nieprawym pochodzeniu Perseusza ukazując odsunięcie go od tronu przez ojca. 

W każdym razie, gdy Filip umierał, nie było przy nim Antygona, a powiadomiony przez zaufanego lekarza o ciężkim stanie ojca Perseusz śpieszył z Tracji. Zdążył zanim wieść o śmierci króla została ogłoszona. Bez przeszkód objął tron i starym - nie tylko macedońskim - zwyczajem rozkazał zabić konkurenta. 

Nie zachował się żaden przekaz o jakiejkolwiek interwencji Zgromadzenia Macedończyków mającego niegdyś decydujący głos w sprawach następstwa tronu. Perseusz nie napotkał również sprzeciwów, ani ze strony reszty poddanych, ani ze strony Greków i Rzymian. Zaraz po objęciu władzy Perseusz -jak pisze Liwiusz - wysłał poselstwo do Rzymu w celu odnowienia przyjaźni po ojcu oraz z prośbą, by Senat uznał go za króla nie napotkał żadnych sprzeciwów. Współcześni historycy uważają, że chodziło o zawarty w 196 p.n.e. traktat przyjaźni, który rozluźniając rygory postanowień rozejmowych z 197 p.n.e. spowodował, że Filip opowiedział się po stronie rzymskiej w I wojnie syryjskiej. Natomiast Liwiusz sugeruje, że Perseusz podobnie jak Filip w 197 p.n.e. był zobowiązany nie posiadać więcej niż 5 tys. wojska, ani nie podejmować działań wojennych bez zgody Senatu. 

Nowy władca znalazł się w dużo korzystniejszej sytuacji od ojca. Nie posiadał tylu nieprzejednanych wrogów, których Filip zdobył sobie w ciągu długiego panowania - wręcz przeciwnie - jak to zwykle bywa większość przyjęła zmianę władzy mając nadzieję na poprawę. Perseusz sprostał tym oczekiwaniom wydając edykt amnestyjny. Jak pisze Polibiusz, odwołał do Macedonii zarówno ludzi, którzy uszli z ojczyzny z powodu długów, jak i tych, którzy poszli na wygnanie z wyroku sądowego, jak i tych, którzy uciekli przed procesami o obrazą króla. Obwieszczenia co do tego ogłosił na Delos, w Delfach i w świątyni Ateny Itońskiej, zapewniając powracającym nie tylko bezpieczeństwo, ale i zwrot własności jaką kto pozostawił po sobie w momencie ucieczki. Również w samej Macedonii uwolnił ludzi od długów wzglądem skarbu królewskiego i wypuścił z więzień tych, którzy zostali zamknięci jako winni obrazy króla. Jak dalej pisze Polibiusz przez te zarządzenia podniósł na duchu ogół ludności, widzącej w nim zapowiedź dobrych nadziei dla wszystkich Hellenów. Niektórzy historycy, śladem Polibiusza, widzą w tym posunięciu chwyt propagandowy w celu uzyskania poklasku Greków. Inni akcentują znaczenie przekazu Polibiusza jako źródła ukazującego, negatywne konsekwencje polityki Filipa w ostatnich latach panowania i uważają, że Filip tak nakręcił śrubę podatkową, że jej poluzowanie było niezbędne. Twierdzą, że podatki w Macedonii i tak musiały być szczególnie wysokie, skoro po zwycięstwie Rzymianie obniżyli je o połowę. Nie jest to przekonujące, gdyż zapomina się, że Senat nie zredukował podatków, ale ustalił wysokość daniny płaconej mu na połowę tej, którą pobierali Antygonidzi. 

Spokój pierwszych miesięcy panowania Perseusza zmącił najazd Abrupolisa, króla trackich Sapejów. Szybkie zwycięstwo króla Macedonii bardzo wzmocniło jego prestiż, ale niektórzy historycy antyczni zarzucili mu, że złamał wówczas traktat z Rzymem i opisując początki wojny podawali je jako główny pretekst. 

Sapejowie mieszkali na zapleczu strefy przybrzeżnej, między ujściem Nestos aMaroneją. Sąsiadowali z innymi ludami trackimi - na północy z Bessami, na południu z Bistonami i Kikonami. Polibiusz pisze, że ich najazd nastąpił zaraz po śmierci Filipa. Appian z kolei pisze, że wysłanie poselstwa do Rzymu - według obliczeń P. Meloniego wrzesień/ październik miało miejsce zaraz po najeździe. Tak więc w sierpniu lub wrześniu 179 p.n.e. Sapejowie wkroczyli do Macedonii - według P. Meloniego drogą wzdłuż wybrzeża - i przekroczywszy Pangaion łupiąc i paląc zmierzali ku Amfipolis. Tam dopiero napotkali opór. Zostali odparci, a w ślad za nimi wkroczyły do ich kraju wojska macedońskie, zmuszając Abrupolisa do udania się na emigrację. Początkowo schronił się on u króla Pergamonu, co nasuwa przypuszczenie, że Abrupolis został przez tego władcę zachęcony do inwazji. 

Inny aspekt najazdu Sapejów to sprawa przymierza Abrupolisa z republiką rzymską. W roku 172 p.n.e. Eumenes, gdy oskarżał przed Senatem króla Macedonii, zarzucił mu, że wypędził Abrupolisa, sprzymierzeńca i przyjaciela Rzymu. Ponieważ republika nie zareagowała od razu w 179 p.n.e. współcześni historycy uważają, że tytuł ten otrzymał dopiero na wygnaniu, aby Rzym miał jeszcze jeden pretekst do wojny. 

Starożytni, przeważnie prorzymscy, pisarze opisywali te pierwsze wydarzenia za rządów Perseusza przez pryzmat późniejszej wojny. Polibiusz stwierdza, że tą ostatnią wojnę z Rzymianami pierwszy postanowił przeprowadzić Filip, syn Demetriusza i do tego przedsięwzięcia przygotowania wszelkie już poczynił, a Perseusz po jego śmierci był tylko wykonawcą tego dzieła. Niemal cytuje go Liwiusz. Obydwaj historycy, kiedy tylko mogą, przypisują królom macedońskim zamiar wywołania wojny odwetowej i w każdej decyzji Perseusza dopatrują się zagrożenia dla Rzymu. Jednak ich argumenty wydają się nieprzekonujące. Filip i Perseusz obserwując kolejne posunięcia Rzymu, systematyczne osłabianie i łamanie potęg śródziemnomorskich wiedzieli, że mają przed sobą tylko dwie drogi. Pierwszą - całkowite wyrzeczenie się jakiegokolwiek znaczenia politycznego i całkowite podporządkowanie się Rzymowi- uosabiał Demetriusz. Odrzucając ją Perseusz skazywał się na nieuchronny konflikt z Rzymem. Za ten błąd w opinii wielu historyków, zapłacił utratą władzy i ruiną królestwa. Jednak ocena, kto miał rację, Perseusz czy Demetriusz? Filpojmen czy Arystainos? zależy od czynnika subiektywnego - oceniający musi podać własną definicję niezależności i kosztów, jakie się jest gotowym poświęcić dla jej utrzymania. Pytanie czy Perseusz postąpił słusznie przypomina modne niedawno pytanie czy Józef Beck postąpił słusznie nie podporządkowując się żądaniom Hitlera. Oceny postawy Perseusza zawarte w większości podręczników włoskich czy francuskich uwidaczniają ciągle istniejące różnice światopoglądowe w porównaniu z Polską, czy Helladą z II w.p.n.e.. Nienawidzący Macedonii Polibiusz wkłada w usta swego idola, Filpojmena, słowa krytykujące ugodową względem Rzymu politykę Arystajnosa: Ponieważ każda potęga dąży do coraz większego ucisku podległych, cóż jest pożyteczniejsze, czy współdziałać z tymi skłonnościami silniejszych i nie przeszkadzać im wcale, abyśmy czym prędzej doświadczyli najcięższych rozkazów, czy też przeciwnie, walczyć, aby oddalić od siebie na jakiś czas dotkliwe skutki ich przemocy. Słowa te można uznać za trafnie odnoszące się do Perseusza. Miał on o wiele większe szansę od polityków achajskich utrzymać niepodległość, nie pozwalając Rzymianom przez coraz większe żądania, mające za podstawę swobodną interpretację traktatów, ograniczać jego praw. Sam Polibiusz pisał, że celem Perseusza było uczynienie Macedonii taką, by Rzymianie byli bardziej ostrożni w wydawaniu niesprawiedliwych i surowych rozkazów Macedońmczykom. Większą pewność siebie zapewniała mu ponad czterdziestotysięczna armia i nadzieja, że problemy aprowizacyjne i komunikacyjne utrudnią przeciwnikom wystawienie większych sił. Mógł poza tym liczyć w razie wojny na pomoc niektórych ludów z północy. Jednak wojna była zapewne dla Perseusza ostatecznością. Nie mógł liczyć na osiągnięcie swych celów poprzez zwycięską wojnę, bo Rzym, po poniesieniu porażek, tym zacieklej dążył do pognębienia przeciwnika. Ponadto po odniesieniu zwycięstwa, Macedonia utraciłaby na korzyść Rzymu poparcie wielu Greków pragnących równowagi między mocarstwami. Polibiusz następująco przedstawia poglądy swego ojca, Lykortasa, przywódcy Związku Achajskiego: Uważał mianowicie, że współdziałanie [z jakąkolwiek ze stron] jest niekorzystne dla wszystkich Greków, bo myślał jak wielka będzie potęga zwycięzcy. Podczas pierwszej bitwy z Rzymianami, pod Kallinikos, kiedy zwycięstwo w potyczce lekkozbrojnych i jazdy stworzyło mu możliwość zadania ciosu legionom, jeden z przyjaciół odradził mu rzucenie do boju falangi argumentując: Jeżeli zadowoli się udanym przeprowadzeniem akcji i na tym poprzestanie, to albo będzie miał podstawę do honorowego pokoju, albo zyska sobie wielu sprzymierzeńców, którzy ... pójdą za jego szczęśliwym losem. Perseusz zdefiniował swoją grecką politykę pisząc w przededniu wojny do Rodyjczyków: Gdyby Rzymianie dążyli nadal, wbrew przymierzu, do prowadzenia wojny do skutku, Rodyjczycy muszą wszelkimi wpływami i środkami starać się o przywrócenie porozumienia pokojowego. Jeżeli prośbami niczego nie wskórają trzeba myśleć o tym, żeby prawo i panowanie nad wszystkim nie wpadło w ręce jednego narodu. 

Wiedząc, że republika podejmie wojnę, gdy będzie stawał się zbyt silnym, musiał w takiej sytuacji grać na zwłokę licząc, że uda mu się zawrzeć pokój na zasadzie status quo ante. Potwierdzeniem tego jest oferta pokoju, jaką złożył Perseusz Rzymianom po swym pierwszym większym sukcesie. Szansę na takie rozwiązanie stwarzały częste kłopoty republiki na zachodzie, ambicje wodzów rzymskich, pragnących zawrzeć pokój w okresie sprawowania urzędu, czy też postępująca izolacja polityczna Rzymu na Bałkanach. Kontakty z Kartaginą, poselstwo rodyjskie bawiące z misją mediacyjną w 168 p.n.e. w Rzymie, wahania Eumenesa pod koniec wojny, mały udział kontygentów greckich w armii rzymskiej oraz wiele innych faktów świadczą, że Perseusz był świetnym ministrem spraw zagranicznych. 

Perseusz miał wiele atutów i wiele argumentów skłaniających do walki. Widział jak traktował Rzym swoich sojuszników, gdy już nie byli potrzebni. Widział na przykładzie Etolów, co może znaczyć zdanie się na wolę narodu rzymskiego. Wydaje się także, że jego poddani nie zaakceptowaliby zależności od Rzymu. Wskazuje na to przykład Achajów, którzy, w mniemaniu Kallikratesa, przekonani o konieczności pogodzenia się z rzymskim panowaniem, pokazali w 146 p.n.e., że nie mieści im się coś takiego w głowie. 

Zmienić

G. Corradi pisze o Perseuszu: Jego cele były jasne i dokładne: wzmocnienie granic, uspokojenie wewnętrzne, zawarcie układów o przyjaźni lub sojuszniczych z państwami greckimi. Bez tych założeń nie była możliwa próba odwetowej akcji antyrzymskiej. Należy uściślić, że celem Perseusza było zdobycie przez Macedonię faktycznej niezależności, uwolnienie od ciągłego podporządkowywania się decyzjom Senatu. 

Olbrzymie znaczenie w realizacji tego celu miało zdobycie poparcia państw greckich i przyjaźni barbarzyńskich ludów z północy. Realizacji tego zadania Perseusz poświęcił się od początku panowania. Przede wszystkim usiłował zawiązać przyjaźń z drugą monarchią hellenistyczną, która, podobnie jak Macedonia, pragnęła rewizji stosunków z Rzymem - to jest z państwem Seleukidów. Dlatego pojął za żonę Laodikę, córkę Seleukosa IV ( lato 178) . Ponieważ w wyniku układów z Rzymem Macedonia nie mogła utrzymywać floty wojennej natomiast flota syryjska nie mogła wpływać na Morze Egejskie, księżniczka została przewieziona pod eskortą floty rodyjskiej34. Można się więc domyślać, że Rodyjczycy, niegdyś główni obok Pergamonu sprzymierzeńcy Rzymu, teraz z sympatią patrzyli na antyrzymskie zbliżenie największych potęg świata hellenistycznego. Zresztą nie tylko oni. Liwiusz pisze o niezliczonych gratulacjach jakie towarzyszyły temu małżeństwu, a także innemu, które zawarł z siostrą Perseusza, Apameą, Prusiasz II bityński. Macedonia już w latach 186-184 popierała potajemnie Bitynię w wojnie z Pergamonem.

Król macedoński próbował nawet nawiązać dobre stosunki z daleką Kartaginą o czym od razu (w marcu 174 p.n.e.) powiadomił rzymskich posłów w Afryce Massynisa.

W celu zyskania poparcia Greków rozwinął wzorem licznych władców hellenistycznych działalność filantropijną i fundatorską. Potwierdzeniem jest odnaleziona statuetka z dedykacją: lud Delos królowej Laodice, córce króla Seleukosa, żonie króla Perseusza za jej szlachetność i pobożność względem świątyni oraz dobroć dla ludu Delos. 

Widocznym dowodem pomyślnych dla Macedonii zmian było uzyskanie przez nią przewagi w Radzie Amfiktionii Delfickiej. W drugiej połowie 178 r.p.n.e dysponowała w niej 7 głosami z 12. Innym przykładem jest zwracanie się do Perseusza o mediację w licznych konfliktach wybuchających w Grecji w tym czasie. Niektórzy dopatrują się ich przyczyn w wojnach trwających od IV w.p.n.e. Częściowo w konsekwencji samych wojen, częściowo również z powodu zbyt wystawnego trybu życia właścicieli majątki ziemskie były przeciążone powinnościami. Były więc licytowane lub przechodziły w ręce wierzycieli. W Efezie znany jest przypadek, że posiadacze i wierzyciele podzielili kwoty objęte hipoteką. Jednak częściej umowy ustępowały gwałtownym walkom, których uczestnicy szukali pomocy to u Macedończyków, to u Rzymian, pragnących uzyskać poparcie stron sporu. Rzymianie byli skłonni udzielić poparcia klasom wyższym; naturalną tego konsekwencją była orientacja klas uboższych na Perseusza. Dwie klasy społeczne bardzo łatwo przemieniły się w dwa stronnictwa polityczne. Tak widzi ten problem większość historyków współczesnych ulegając sugestiom pisarzy antycznych. Jednak- jak piszą autorzy Historii starożytnych Greków- wezwania do rewolucji były dobre, aby siać niepokój, za ich pomocą nie dawało się zdobyć popularności w najważniejszych dla niego [Perseusza] sferach rządzących. Natomiast fakt, że w 177 p.n.e. poproszono Perseusza o mediacje w trzech najbardziej niedawno wrogich mu państwach, tj. Związku Etolskim, Tessalii i Perrajbii. potwierdza większe efekty jego starań niż uzyskanie poparcia motłochu. Również jegc późniejsza, bo pochodząca z 172 p.n.e., adresowana do Związku Achajskiego oferta zwrócenia zbiegłych niewolników wskazuje na szukanie poparcia w wyższych kręgach. 

Prezentując większy niż ojciec rozmach w kwestii greckiej, Perseusz mniejsza uwagę przywiązywał do spraw północnych. Jak już wspomniano, kilka dni po śmierci Filipa, Bastarnowie porzucili swoje siedziby, przeprawili się przez Dunaj i ruszyli poprzez Trację, aby pokonać Dardanów i zająć ich terytorium. Według pisarzy antycznych siłą sprawczą tej migracji był właśnie Filip, który, chcąc ich wykorzystać najpierw w rozwiązaniu problemu Dardanów, a potem w walce z Rzymem, miał im obiecać spokojny przemarsz przez Trację i ciche poparcie w konflikcie z Dardanami. Wydaje to się bardzo prawdopodobne, gdyż w warunkach, jakie mu narzucono po przegranej wojnie, król Macedonii miał niewielkie możliwości działania w tym regionie. Ani wieść o śmierci króla, ani nawet opór ze strony Traków, nie skłoniły 30 tys. Bastarnów do zmiany planów. Ich walki z Dardanami trwały długo. Ostatecznie Bastarnowie wycofali się dopiero wtedy, gdy zimą 176/175 doznali najpierw porażki w walce z Dardanami, a następnie ciężkich strat podczas przeprawy przez Dunaj, gdy na rzece załamał się lód. 

Wrogowie Macedonii konsekwentnie oskarżali Perseusza o podsycanie tego konfliktu. Wiosną 176 czynili to posłowie Dardanów w Rzymie, a wkrótce po nich Tessalowie. Jednak król Macedonii stanowczo odcinał się od tego. Zdania współczesnych historyków są na ten temat podzielone. A. J. Reinach i G. Patsch uważali, że zadowolony z osiągnięć w Grecji, nie chcąc zrażać ani Greków, ani Rzymian łaskawością wobec barbarzyńców, Perseusz faktycznie odrzucił plany ojca. F. W. Walbank i G. De Sanctis pisali o niezdecydowaniu Perseusza. Natomiast B. Niese, F. Geyer, E. Pais i M. Launey sądzili, że Perseusz potajemnie brał udział w konflikcie. P. Meloni dopatruje się genezy koalicji Bastarnów, Gallów Skorodysków i Traków przeciw Dardanom ( 176 p.n.e.) w staraniach Perseusza, lecz niezdecydowana odpowiedź Senatu na dementi macedońskie dowodzi, że wysłani na Bałkany obserwatorzy nie znaleźli dowodów winy króla. Faktem jest jednak, że władcom Macedonii udało wyrwać się z stworzonej przez Senat po Kynoskefalai izolacji politycznej. Ich przyjaznymi kontaktami z Galiami Skorodyskami, Trakami i Bastarnami czuli się zagrożeni Dardanowie i Illyrowie. Dlatego poprzez małżeństwa Etuty, córki Monuniosa, władcy Dardanów kolejno z Platorem, a później jego bratem, Gentiosem illyryjskim, próbowali zacieśnić wzajemne kontakty. 

Skomplikowanie wyglądała sytuacja w Tracji. Jej nadgraniczne i przybrzeżne tereny były pod zwierzchnictwem Macedonii. Inna część była obiektem najazdów, dzięki którym, według słów Liwiusza, armia macedońska była doskonale przygotowana do wojny. Z niektórymi dynastami Perseusz zawierał sojusze. Szczególnie ważny był układ o przyjaźni zawarty w 177 p.n.e. z najpotężniejszym wśród nich Kotysem, władcą Odryssów. 

W 175 r.p.n.e duże niepowodzenie spotkało Perseusza na wschodzie. W Syrii został zamordowany zaprzyjaźniony Seleukos, a na tron, przy wydatnej pomocy Eumenesa, wstąpił brat zmarłego, Antioch IV Epifanes, zwolennik odmiennych koncepcji politycznych. Rekompensował to sobie król Macedonii w Grecji. Z Etolami w drugiej połowie lat siedemdziesiątych miał stosunki przynajmniej poprawne. Wiemy o tym tylko z cytowanych przez Liwiusza przemówień Ksenarchosa i Eumenesa. Można przypuszczać, że jednym z elementów zbliżenia była początkowo niechęć do coraz większych aspiracji tessalskich. Mimo, że Tessalowie w początkach panowania Perseusza chętnie zanosili na niego skargi do Rzymu, to w oracji Ksenarchosa są wymienieni wśród tych, z którymi król Macedonii ma wzorowe stosunki. Obok nich są wymienieni Epiroci. Niezadowolenie z polityki rzymskiej zwiększało popularność króla macedońskiego wśród Achajów. Wybór Ksenarchosa na stratega jesienią 175 p.n.e. a także długie, ciągnące się przez cały 172 p.n.e., rozważanie macedońskiej oferty odnowienia przyjaźni potwierdziły istnienie licznych rzesz stronników Perseusza na Peloponezie . 

Antygonidzi mieli tradycyjnie dobre stosunki z Beocją. Ułatwiło to Perseuszowi zawarcie z nią układu sojuszniczego (latem lub jesienią 173 p.n.e.) W tym samym czasie interweniował zbrojnie na prośbę Bizancjum, uwalniając je od najazdu trackiego. 

Dużo kłopotu mogło przysporzyć Perseuszowi powstanie Dolopów przeciw panowaniu macedońskiemu (174 p.n.e.). Dolopia została włączona do monarchii macedońskiej w 189 nie jako jej część, lecz jako terytorium zależne, posiadające zarząd wojskowy. Bezpośrednie przyczyny buntu nie są znane. Fakt, że powstańcy zwrócili się o interwencję do Senatu, pozwala podejrzewać Rzymian o inspirację. Jednak reakcja Perseusza była bardzo szybka. Jeszcze w lecie 174 p.n.e. podjął zbrojną wyprawę i uśmierzył bunt. Następnie, w okresie świąt pizyckich czyli w sierpniu lub we wrześniu, poprzez Góry Ojtajskie udał się do Delf w celu zasięgnięcia wyroczni. Po trzech dniach przez Achaję Ftiotydzką i Tessalię ruszył na czele armii do Macedonii, nie wyrządzając po drodze żadnych szkód. Zresztą nie zadowolił się - jak pisze Liwiusz - stwarzaniem sobie dobrych nastrojów tylko w tych miastach, przez które zamierzał iść, lecz słał przy tym również w inne strony poselstwa lub listy proponując ludziom zapomnienie nieporozumień jakie mieli z jego ojcem Filipem: "Nie były one przecież tak, straszne, by nie mogły, czy nie miały się skończyć wraz z jego śmiercią. Z nim osobiście mają stosunki niczym nie zepsute, dzięki czemu mogą z nim nawiązać wierną przyjaźń".66 Cytat ten bardzo dobrze ukazuje metody Perseusza. Jeśli przeciwstawi się im chciwość i butę Rzymian oraz bezwzględność ich polityki można łatwo można zrozumieć dlaczego szybko spadała popularność nadtybrzańskiego miasta i jego popleczników. 

Wartość dokonań Perseusza próbował zdeprecjonować A. Giovannini stwierdzając m.in., że nikt od czasów Filipa II nie negował królom macedońskim prawa do tych głosów w Radzie Amfiktionów, które otrzymali po wojnie syryjskiej. Eskortowanie przez Rodyjczyków narzeczonej Perseusza także według niego nic nie znaczy, gdyż był to normalny dla republiki kupieckiej sposób zarabiania. Jednak w przeważającej części jego koncepcje nie znalazły aprobaty u innych historyków.

Sukcesy króla Macedonii musiały wywoływać niezadowolenie i obawy w Rzymie. Reakcją na nie była wzmożona aktywność dyplomacji rzymskiej; nieustanne wysyłanie poselstw na wschód. Po wysłuchaniu delegacji Tessalów i Dardanów, latem 176 p.n.e. (wg T. R. S. Baightona już w 175 p.n.e.), wysiano A. Postumiusza Albinusa. W marcu 174 p.n.e. na wieść o wizycie posłów Perseusza w Kartaginie do Macedonii wyruszyli: G. Leliusz, M. Waleriusz Messalla i Sekstus Dygitiusz. Pod koniec tego samego roku na prośbę Etolów wysiano z misją mediacyjną G. Waleriusza Levinusa, Ap. Klaudiusza Pulchra, G. Memiusza M. Popiliusza i L. Kanulejusza. Równocześnie w tym samym celu udał się na Kretę Kw. Minucjusz. Na początku 173 p.n.e, Ap. Klaudiusz uspokoił sytuację w Tessalii i Perrajbii, a M. Marcellus w Etolii. Pod koniec 173 p.n.e. następnych 5 legatów wyjechało do Macedonii i do Egiptu . Rzymianie ca!y czas dawali wyraz swej nieufności do Perseusza, próbowali zmusić do tłumaczenia się z każdego kroku, ale ciągle w pierwszych latach panowania Perseusza pozostawali w defensywie, nie potrafili środkami dyplomatycznymi zapobiec odzyskiwaniu przez Macedonię znaczenia. 

Zaniepokojony był nie tylko Rzym. Dużo bardziej zmianę nastrojów w Grecji odczuł Eumenes, od dawna dążący do uzyskania pod protektoratem Rzymu prymatu wśród państewek greckich. I właśnie on podjął pierwsze kroki prowadzące do wojny. Na początku 172 p.n.e. wyruszy! do Rzymu, aby osobiście wezwać Senat do wojny prewencyjnej. 

I o ile dotąd źródła ukazywały głównie działalność Perseusza, niewiele natomiast mówiły o polityce wschodniej zajętego wojnami na zachodzie Rzymu, to od wystąpienia Eumenesa sprawa Macedonii staje się pierwszoplanowa w pracach historyków antycznych i zapewne pierwszoplanowa w polityce rzymskiej.

Grecja

Związek Achajski

Związek Etolski

Ateny i wyspy

Delfy i Grecja Srodkowa

Epir i jego sąsiedzi

Tracja

Ilyria

Rodos

Pergamon i inne kraje Azji Mniejszej

Pergamon

Seleukidzi i Ptolemeusze

Rzym

Ekspansja Rzymu w Italii i Hiszpanii

Ku wojnie


Jak stwierdził P. S. Derow, Rzym nie mógł zaakceptować powstawania alternatywnego źródła dla polityki greckiej. Inny historyk, G. Corradi, następująco scharakteryzował poglądy Greków u progu wojny: Małe państwa znajdowały się w sytuacji szczególnej. Sympatyzowały z Perseuszem, ponieważ spodziewały się, że silna militarnie Macedonia będzie jedyną przeciwwagą dla hegemonii Rzymu. Jednak, o ile warstwy niższe skłonne były przechylić się na stronę Perseusza, to w wyższych panowało rozdwojenie. Zwolennicy Rzymu wierzyli w jego przewagę i obawiali się jego zemsty. Uważali, że nawet jeśli Macedonia obroniłaby swoją niezawisłość i tak nie ochroniłaby swoich sojuszników (przykład Beocji). Ponadto Macedonia nie posiadała floty niezbędnej dla ochrony sojuszników - nie wystarczyłaby jej nawet flota rodyjska, gdyby Rodos opowiedziało się po jej stronie. Obawiano się także dominacji macedońskiej po zwycięstwie. Przeciwnicy Rzymian pałali niechęcią do barbarzyńców z zachodu, mimo, że podobnie jak większość Greków mieli oni republikę. Jednak większość pragnęła równowagi, najkorzystniejszej dla Grecji. Katon pisał, że bardzo wielu Greków nie chciało zwycięstwa rzymskiego, ale duża część spośród nich nie chciała też porażki Rzymian. Obawiano się tyranii republiki, gdy nie będzie nikogo, z kim musiałaby się liczyć. Wychodząc naprzeciw tym pragnieniom Perseusz osiągał sukcesy, które powodowały, że Senat chętnie rozpocząłby wojnę, jeśliby tylko nie był zajęty gdzie indziej i posiadał odpowiedni pretekst. Rzym zawsze dbał o odpowiednie argumenty propagandowe dla swej dyplomacji. Król Macedonii trzymał się jednak litery traktatów i władze republiki nie mogły zarzucić mu żadnego ich przekroczenia. W tej sytuacji szczególną rolę musiały odegrać pomówienia Eumenesa.

Król Pergamonu w swoim wystąpieniu przypisał Perseuszowi odziedziczone po Filipie dążenie do rozpętania wojny. To jednak nie mogło przestraszyć senatorów słuchających wielokrotnie tego samego z ust Tessalów, Dardanów i innych. Ważniejsze było przedstawienie skuteczności działań króla Macedonii, będące naszym głównym źródłem informacji o polityce Perseusza (supra- rozdział II Sukcesy Perseusza) oraz ukazanie wielkości jego zasobów: zboża zgromadził dla trzydziestu tysięcy piechoty i pięciu tysięcy jazdy na dziesięć lat, żeby mógł się wstrzymać od łupienia własnego czy wrogiego kraju dla zdobywania pożywienia. A zasób pieniędzy ma tak wielki, że na tyleż lat, poza siłami macedońskimi, zabezpieczył sobie żołd dla dziesięciu tysięcy żołnierzy najemnych, nie licząc dochodów corocznych, płynących mu z królewskich kopalń. I broni zgromadził w magazynach wojennych tyle, że starczyłoby jej dla trzech takich armii. A niewyczerpalne źródło, skąd można brać młodych ludzi, choćby ich zabrakło już w Macedonii, posiada w pobliskiej Tracji. Król Pergamonu straszył Rzymian nie tylko obyciem Perseusza w sprawach wojskowych, ale nawet sprawnością fizyczną syna Filipa. W końcu wezwał Senat do zatroszczenia się o republikę oraz jej przyjaciół i sprzymierzeńców.

Według Liwiusza przemówienie zrobiło ogromne wrażenie na senatorach, którzy zdecydowali się utajnić treść obrad. Pod jego wpływem z uprzedzeniem odnieśli się kilka dni później do wyjaśnień posła macedońskiego Harpalosa z Berei i zdenerwowali się jego dumnym oświadczeniem: król wprawdzie chce i dokłada starań, by mu wierzono, gdy się usprawiedliwia, że niczego wrogiego nie dopuścił się w słowie czy w czynie; ale jeśli zobaczy, że zbyt uporczywie szuka się powodu do wojny, to ją dzielnie odeprze. W swoim przemówieniu atakował Eumenesa Satyros, poseł Rodos, który domyślając się jego zamiarów, pragnął osłabić wymowę jego słów, ale bezskutecznie. Rzymianie pożegnali króla Pergamonu z wszelkimi honorami, obdarowując go m.in. krzesłem kurulnym i berłem z kości słoniowej.

Appian i Plutarch piszą o niechęci niektórych senatorów do starań Eumenesa o wciągnięcie Rzymu w wojnę, ale większość Senatu opowiedziała się za wojną. Było to nie tyle skutkiem elokwencji króla Pergamonu, ile nieuchronną konsekwencją wzrostu znaczenia Macedonii.

Antyczni, prorzymscy historycy uważali, że Perseusz, powiadomiony przez Harpalosa o agresywnej postawie Rzymu, postanowił wyeliminować swojego najzagorzalszego wroga. Z jego polecenia dowódca wojsk posiłkowych Ewander z Krety wraz z trzema Macedończykami dokonali zasadzki na Eumenesa, gdy wracając z Rzymu odwiedził on Delfy. Na drodze między Cyrra i Delfami, w miejscu, w którym z powodu ciasnoty trzeba było iść pojedynczo stoczyli na króla głazy i kamienie, tak ciężko go raniąc, że stracił przytomność (marzec 172 p.n.e.). Nie wykorzystali jednak szansy, iż orszak królewski rozprysł się w popłochu, aby dobić króla, lecz sami uciekli. Ranny Eumenes został przeniesiony przez przyjaciół do Eginy tak skrycie, że rozeszła się wiadomość o jego śmierci. Zostawiony w Pergamonie jako zarządca brat Attalos ogłosił się królem i zamierzał pojąć "wdowę" - Stratonikę, księżniczkę kappadocką - za żonę. Kiedy później Eumenes powrócił Attalos oddał mu i żonę, i władzę.

Miesiąc później (kwiecień 172 r.p.n.e) wrócił z Grecji G. Waleriusz przywożąc jako dowód zbrodni Perseusza Praksonę z Delf, w domu której przebywali zamachowcy przed napadem. Wraz z nią przybył Lucjusz Rammius z Brundyzjum, który twierdził, iż król macedoński namawiał go do otrucia posłów rzymskich. Waleriusz potwierdził ponadto zasadność zarzutów Eumenesa.

Historycy różnie oceniają zasadność zarzutów Eumenesa i Rzymian. Autorzy Historii starożytnych Greków podejrzewają, że zamach na Eumenesa był zręczną prowokacją. Również P. Meloni uważa starania Perseusza o śmierć Eumenesa za nieudokumentowane w źródłach, a także za mało prawdopodobne, gdyż było wówczas dla wszystkich oczywistym, że Attalos będzie kontynuatorem polityki brata. Podobnie sądzą, Heiland, Geyer, Benecke. Ufają natomiast przekazom starożytnych m. in. E. Pais, J. Bayet, G. Daux, B. Niese, G. Colin. W jednym należy się zgodzić z tymi ostatnimi. Mianowicie nieprawdą jest, że Perseusz nic nie zyskiwał na śmierci Eumenesa. Wprawdzie Attallos kontynuowałby zapewne politykę brata, ale było dla wszystkich oczywiste, że nie jest nawet w części politykiem tej miary co Eumenes.

Rzymianie zadbawszy o odpowiednie argumenty dla swej propagandy, zajęli się bezpośrednimi przygotowaniami do rozpoczęcia działań militarnych. Zaraz po wysłuchaniu Waleriusza rozkazano pretorowi Gn. Sycyniuszowi powołać żołnierzy pod broń, odstawić do Brundyzjum, a następnie do Apolonii. Siły te miały przygotować i zabezpieczyć przeprawę sił głównych. Pretorowie G. Licyniusz w Rzymie i G. Memmius na Sycylii przygotowali okręty i skompletowali ich załogi. Memmius ponadto ściągnął 8 tys. piechoty i 400 jazdy latyńskiej. Przerzucono z Ligurii II legion oraz posiłki latyńskie (4 tys. piechoty i 200 jazdy) do Brundyzjum. Tam, na Idy lutowe (listopad według kalendarza juliańskiego), wyznaczono termin koncentracji większości sił. Wojska lądowe (szacowane na 18100 ludzi) zostały podporządkowane pretorowi Sycyniuszowi, któremu przedłużono prowincją o rok. Legaci Sextus Dygitiusz, Tytus Juwencjusz i Marek Cecyliusz wyruszyli do Apulii i Kalabrii, aby dokonać zakupu zboża dla armii i floty.

Liwiusz pisze, że w tym czasie doszło do kolejnych rozmów z Perseuszem. W Macedonii legaci Gn. Serwiliusz Cepion, Ap. Klaudiusz Centon i T. Anniusz Luscus zażądali od króla zadośćuczynienia, w związku z łamaniem przez niego traktatu zawartego między Rzymianami i Filipem, a odnowionego przez samego Perseusza. Król po usłyszeniu zarzutów miał wpaść w gniew i krzycząc zarzucić Rzymianom pychę i zachłanność. Gdy zgodnie z życzeniem władcy przyszli następnego dnia po odpowiedź, przekazał im pisemnie, że przymierze zawarte z ojcem go nie dotyczy oraz wyraził gotowość zawarcia nowego, na równych prawach. Wówczas legaci wymówili mu przymierze i przyjaźń, a rozgniewany Perseusz rozkazał im się w ciągu trzech dni wynieść z jego królestwa. Jednak P. Meloni, wbrew poglądom niektórych historyków, kwestionuje wartość tego przekazu z powodu sprzeczności obrazu Perseusza z wszelkimi innymi istniejącymi w źródłach. W świetle późniejszego, ugodowego postępowania Perseusza nieprawdopodobne jest zachowanie pozbawiające go nadziei pokoju. Historyk włoski uważa również za niemożliwe, aby Perseusz wyparł się przymierza, którego obowiązywanie było w tamtych czasach oczywiste dla wszystkich. P. Meloni uważa, że te rozbieżności są skutkiem przepisania jakiegoś tendencyjnego rzymskiego dzieła annałistycznego. Sądzi, że posłowie nie udali się jak pisze Liwiusz by upomnieć się o należności oraz wypowiedzieć królowi przyjaźń, lecz dostarczyli senatusconsultum, zaaprobowane przez komicja centurialne, w sprawie wojny. Kilka rozdziałów niżej Liwiusz pisze, że w Rzymie w Idy marcowe (według kalendarza juliańskiego grudzień) konsulowie wystąpili z polecenia Senatu przed ludem z wnioskiem o rozpoczęcie wojny z Perseuszem, który występował zbrojnie - wbrew przymierzu zawartemu z ojcem jego Filipem, a z nim samym po śmierci ojca odnowionemu - przeciw sprzymierzeńcom narodu rzymskiego, niszczył ich pola i zajmował miasta, oraz że podjął plan wojny i poczynił przygotowania do niej przeciw narodowi rzymskiemu i w tym celu zorganizował broń, żołnierzy i flotą.

Konsulami na rok 171 p.n.e. zostali wybrani we wcześniejszych niż zwykle wyborach (listopad 172 p.n.e.) P. Licyniusz Krassus i G. Kasjusz Longinus. Temu drugiemu los przydzielił miesiąc później jako prowincję Macedonię. Wcześniej ustalono, że na Bałkany wyruszą dwa legiony liczące po 6 tys. piechoty i 300 jazdy oraz 16 tys. piechoty sprzymierzeńczej i 800 jazdy. Stanowiło to razem 29 400 zbrojnych. Poza tym konsul mógł wziąć według swego uznania centurionów i żołnierzy do 50-tego roku życia. Od września 172 p.n.e. w Grecji, na Korkyrze przebywało tysiąc żołnierzy stanowiących eskortę poselstwa, a w listopadzie przybył pod Nimfajon w okolicach Apolonii, wraz z częścią (5 tys. piechoty i 300 jazdy) zebranych przez siebie sił, Gn. Sycyniusz.

Według Liwiusza, w międzyczasie przybyło do Rzymu poselstwo macedońskie, głoszące gotowość zadośćuczynienia za krzywdy, jakoby wyrządzone sprzymierzeńcom rzymskim. Wobec podjętej już decyzji o wojnie zostało przyjęte poza murami miasta i otrzymało polecenie przekazania królowi, że z wszelkimi sprawami ma się kierować do konsula Licyniusza, który wkrótce przybędzie do Macedonii z wojskiem. Posłom nakazano opuścić Italię w ciągu jedenastu dni. Odnośnie tego przekazu historyka rzymskiego istnieją kontrowersje wśród współczesnych naukowców. Przeważnie uważa się, że wspomniany fragment dotyczy ostatniego poselstwa macedońskiego, które przybyło nad Tybr korzystając z zawartego przez Perseusza i Marcjusza Philipusa zawieszenia broni. Przypuszcza się, że Liwiusz posiadał dwa przekazy dotyczące tamtej legacji- jeden Polibiusza, drugi pochodzący z jakiegoś źródła annalistycznego, a nie posiadał żadnego o poselstwie, które według mowy Marcjusza powiadomiło króla o zarzucie trucicielstwa. Dlatego, być może, źle umiejscowił jeden z przekazów. Uczeni uważają za bliższy prawdzie oparty na Polibiuszu roz. XLII 48, odrzucają natomiast zawierający przekłamania i nieścisłości roz. XLII 36. Za zmyślony uważają przekaz o Spuriuszu Karwiliuszu, przysłanym przez Sycyniusza do Senatu, aby zaświadczył wobec poselstwa macedońskiego o zajęciu przez Perseusza Perrajbii i części Tessałii. Sądzą poza tym, że poselstwu dano - tak jak to pisze w roz. XLII 48 - 30, a nie 11 dni na opuszczenie Italii. Ponieważ jednak ze wspomnianej mowy Marcjusza wynika, że jakieś poselstwo macedońskie miało wówczas miejsce, historycy uważają, że to o nim pisze Appian w rozdziale 5 księgi XI swojego dzieła.

Jednocześnie dyplomacja rzymska działała na innych polach. Władca Kappadocji Ariartes V znajdował się od 188 p.n.e., kiedy to poślubił córkę Eumenesa i z tego powodu Rzymianie darowali mu połowę kontrybucji narzuconej za pomoc Antiochowi, pod wpływem króla Pergamonu. Orientację tę potwierdził wiosną lub latem 172 p.n.e. przysyłając do Rzymu syna na wychowanie.Także wtedy (według P. Heilanda marzec-kwiecień 172 p.n.e.) niektóre plemiona trackie poprosiły o sojusz. Według M. Brożka byli to Majdowie, Kepnowie i Astiowie, natomiast P. Meloni zastępuje Kepnów wymienionym przez Pliniusza, Tacyta i Ptolemeusza ludem Coelatis. Rzymianie skwapliwie przyjęli ich ofertę i bogato obdarowali posłów.

W tym samym czasie - jak pisze Liwiusz - Tyb. Klaudiusz Nero i M. Decymiusz ruszyli zwizytować wyspy M. Egejskiego i monarchie wschodnie aby odnowić z nimi przyjaźń i jednocześnie zbadać czy w umysłach tych sprzymierzeńców nie zakłócił orientacji Perseusz. Ponieważ o ich powrocie historyk rzymski nic nie pisze, współcześni naukowcy podejrzewają, że poselstwo to nie miało miejsca. Za to bardzo dużo uwagi poświęcają legacji, która po odwiedzeniu Egiptu, Syrii, Rodos, Krety, a być może także Kappadocji i Bitynii, po spotkaniu na Eginie (lub w Azji- różnice w kodeksach) Eumenesa, latem 172 p.n.e. powróciła z pozytywnymi wieściami do Rzymu. Z wyjątkiem dwuznacznie zachowujących się Rodyjczyjków, wszyscy trwali w niezachwianej wierności ku republice. Historycy dopatrują się wzmianki o wyruszeniu tego poselstwa w rozdziale 6 XLII księgi działa Liwiusza. Niektórzy jednak sądzą, że to właśnie Neron i Decymiusz wrócili latem 172 p.n.e.

Równocześnie wysłannicy Issów donieśli o porozumieniu między Perseuszem i Gentiosem. Tradycyjnie Senat wysłał poselstwo dla sprawdzenia zasadności zarzutów. Decymiusz wrócił nie tylko z niepomyślnymi wieściami, ale także z posądzeniami, że został przekupiony. Większość współczesnych historyków uznaje za prawdziwe zarzuty Issów, sugerując się często powtarzanymi przez Liwiusza stwierdzeniami o podejrzanej postawie Perseusza. Natomiast Pająkowski uważa, że Gentios chciał być wiernym sprzymierzeńcem republiki, a do przymierza z Perseuszem popychali go sami Rzymianie wszelkimi sposobami starając się osłabić jego pozycję. Oskarżali go o zabicie ich poplecznika Artetaurosa, o zamordowanie brata, a w toku działań przeciw Perseuszowi zajęli prawie połowę jego królestwa. Mimo to, obawiając się potęgi Rzymu pozostał wierny przymierzu przez dwa lata wojny. Dopiero w 169 p.n.e., pod wpływem sukcesów macedońskich zdecydował się przyłączyć do Perseusza.

Prawdopodobnie we wrześniu 172 p.n.e. Senat wysłał do Grecji poselstwo - Kw. Marcjusz Philippus, A. Atyliusz, P. i Ser. Korneliusze Lentulusowie, L. Decymiusz -dla podtrzymania wierności dotychczasowych sprzymierzeńców, pozyskania nowych, ale przede wszystkim w celu powstrzymania Perseusza, aby nie wykorzystał swej początkowej przewagi. Na Korkyrze otrzymali list z wytłumaczeniem i propozycjami pokojowymi. Posłaniec otrzymał ustnie odpowiedź wymijającą. Następnie podzielili się. Lucjusz Decymiusz udał się do króla illyryjskiego Gentiosa, obaj Lentulusowie przez Kefallenię na Peloponez, natomiast trasa Marcjusza Philippusa i Atyliusza Seranusa biegła przez Epir, Etolię, Tessalię, Beocję i Eubeję. Na Peloponezie panował zdecydowanie nastrój przychylny sprawie rzymskiej, chociaż Achajowie żalili się, że oni, odwieczni sprzymierzeńcy Rzymu są traktowani na równi z niedawnymi wrogami: Messeńczykami czy Elejczykami. Mimo to na prośbę Rzymian wysłali 1000 żołnierzy dla zabezpieczenia Chalkis. Interesujący jest fakt, że strategiem był wówczas sympatyk Perseusza Arkon. W Epirze czołowi politycy Antinoos i Kefalos pragnęli zachować neutralność i balansować między Macedonią i Rzymem, jednak wizyta senatorów pozbawiła ich złudzeń. Posłowie oprócz zapewnień o poparciu uzyskali posiłki w liczbie czterystu żołnierzy, którymi obsadzili Orestię. W Etolii dopilnowali, aby po śmierci stratega, został wybrany ktoś przyjazny sprawie rzymskiej. Wybór Lykiskosa był dla nich w pełni zadawalający. Zebranie Tessalów w Larysie, pamiętające kto ją uwolnił spod panowania macedońskiego, z entuzjazmem przyjęło wszelkie postulaty Rzymian. Również w Tessalii senatorowie spotkali się z wygnanymi z Beocji i Akarnanii przywódcami przegranych stronnictw. Ponieważ w państwach tych przy władzy byli stronnicy Macedonii, posłowie zachęcili Akarnanów do opowiedzenia się po stronie rzymskiej, natomiast Beotom obiecali możliwość powtórnego zajęcia stanowisk. Po zebraniu w Larysie Marcjusz spotkał się z posłami Perseusza, który pamiętając o więziach łączących domy Marcjuszy Philippusów i Antygonidów, liczył, że Kwintus, bardziej niż jakikolwiek inny Rzymianin, będzie mu przychylny. Dlatego prosił o możliwość rozmowy. Marcjusz zgodził się i kilka dni później, prawdopodobnie w październiku, nad brzegiem Penejosu, doszło do rozmowy. Liwiusz obszernie przedstawił wystąpienia obydwu rozmówców. W prestiżowym sporze, kto ma przekroczyć rzekę bardziej ustępliwy okazał się Perseusz. Kiedy przekroczył Penejos przywitali się z Marcjuszem nie jak wrogowie, lecz jak życzliwi sobie znajomi. Pierwszy zaczął Rzymianin przypominając wszystkie zarzuty, jakie padły względem króla Macedonii, z ust Eumenesa, w donosach poselstw greckich, w poprzednich rozmowach z posłami Perseusza: wypędzenie sprzymierzeńca rzymskiego Abrupolisa, udzielenie schronienia mordercom illyryjskiego władcy Artetaurosa, również będącego przyjacielem Rzymu; przemarsz wojsk przez Tessalię i ziemie malijskie; wysłanie wojsk poza granice kraju w celu niesienia pomocy Bizancjum; zawarcie układu sojuszniczego z Beotami, sprzymierzeńcami Rzymu, dokonanie zamachu na posłów tebańskich, Euersasa i Kallikrytosa, udających się do Rzymu, podsycanie walk i rzezi w Etolii; zniszczenie Dolopii; dokonanie zamachu na Eumenesa; usiłowanie otrucia posłów rzymskich. W odpowiedzi Perseusza Liwiusz podaje argumenty, znajdujące się już w innych fragmentach jego dzieła, a także w pracach innych historyków starożytnych. Oskarżenia Eumenesa i Ramniusza wobec braku jakichkolwiek dowodów są tylko potwarzami. Posłowie tebańscy zginęli w katastrofie morskiej. O zamordowanie Arertaurosa nikt go nie oskarża; krytykuje się go jedynie za udzielenie schronienia zabójcom. Chociaż jako niezależny władca miał do tego prawo, kazał im opuścić Macedonię, gdy dowiedział się, że budzi to niechęć w Rzymie. Wojny z Abrupolisem nie wszczynał, lecz tylko odpierał atak. Rzymianie sami przyznali mu rację, nie wnosząc pretensji przy zawieraniu z nim wkrótce potem przymierza. Dolopia podlegała Macedonii i miał pełne prawo zwalczać bunt i karać tych, którzy zabili jego pełnomocnika. Na jego przemarsz przez Delfy i Tessalię nie skarży się żadne z miast, przez które przechodził. O pomocy udzielonej Etolom i Bizantyjczykom, a także o sojuszu z Beotami natychmiast informował Senat. Starając się okazać dobrą wolę poseł rzymski doradził królowi wysłanie poselstwa do Rzymu. W celu zapewnienia mu bezpieczeństwa zawarto rozejm, na czym posłom najbardziej zależało. W jego trakcie Perseusz wysłał poselstwo, a Rzymianie dokończyli przygotowania wojenne oraz zajęli się tłumieniem sympatii promacedońskich w Grecji. Przede wszystkim doprowadzili do zerwania sojuszu macedońsko-beockiego. Zwycięstwo w wyborach do władz Związku Beockiego na rok 173/172 p.n.e. Ismeniasa, Neona i Diketasa- spiritus moventes przemierza z Macedonią pobudziło stronnictwo prorzymskie do działania. W wyniku powstałych zamieszek beotarchowie musieli uciekać do Tespiów. Jednak wkrótce nastąpiła zmiana miejsc. Strategowie związku wrócili do Teb, a sprawcy przewrotu schronili się w Chalkis, skąd udali się na rozmowy z Marcjuszem i Atyliuszem w Larysie. Także Ismenias udał się na spotkanie z Rzymianami. Polibiusz pisze, że Lases, Kalleas i in. w imieniu swoich ojczystych miast, Tespiów, Cheronei i Labdei, oddawali je Rzymianom. Natomiast Ismenias chciał oddać wszystkie beockie miasta łącznie. Być może czynił to w interesie Perseusza, gdyż Rzymianom chodziło o to, żeby rozbić Związek Beocki i osłabić sympatią tłumów do panującego domu macedońskiego. Widocznie we władzach Związku zdecydowanie dominowali sympatycy Macedonii, którzy po odjeździe legatów szybko przywróciliby poprzedni stan rzeczy. Podczas gdy Perseusz odmówił z powodu zawieszenia broni pomocy posłom Haliartos i Koronei, Rzymianie przechylili szalę udzielając wydatnej pomocy swoim zwolennikom. Miasta, każde z osobna, wysłały poselstwa do Rzymu. Wierne Perseuszowi pozostały tylko Haliartos, Koronea i Tyzbe. Co do tej ostatniej miejscowości, istnieją rozbieżności wśród historyków. Mianowicie, w tekście Polibiusza widnieje 0r|Pac. Również Liwiusz pisze o Tebach. Temu przekazowi historyków starożytnych zaufali m. in. Heiland i Brożek. Jednak większość uczonych nie uważa tego za możliwe wobec wcześniejszej, a także późniejszej postawy Tebańczyków. Nieco dalej Polibiusz pisze, że Tebańczycy atakowali Koroneę i Haliartos, z powodu ich niechęci do wiązania się z Rzymem. Poza tym zachowała się inskrypcja o wkroczeniu do Tyzb G. Lukrecjusza.

Posłowie rzymscy wrócili nad Tybr w styczniu. Jako swą największą zasługę przedstawili zwiedzenie nadzieją pokoju Perseusza i zapobieżenie wykorzystaniu przez króla jego olbrzymiej początkowo przewagi. Chociaż Liwiusz pisze o głosach niezadowolenia z powodu tak nieszlachetnego postępowania, większość senatorów przyjęła sukces poselstwa z aplauzem. Zresztą już przetrzymując poselstwo macedońskie Senat popierał posunięcia swych wysłanników. Występujący w imieniu Perseusza, Solon i Hippiasz, mimo iż przybyli zaraz po zawarciu rozejmu (prawdopodobnie październik) zostali wysłuchani dopiero po sprawozdaniu Marcjusza. Mimo pojednawczego tonu wystąpienia, kazano im i innym Macedończykom opuścić w ciągu 30 dni Italię. Potwierdzono w ten sposób, że rozejm był tylko podstępem wojennym.

Ponieważ rozejm dobiegał końca (przypuszcza się, że zawarto go na pół roku), Senat, obawiając się, że z jego upływem król może zaatakować Tessalię, wysłał Atyliusza, aby po wzięciu do Sycyniusza 2 tys. żołnierzy obsadził nimi Larysę; a także P. Lentulusa na czele 300 żołnierzy italskich z misją strzeżenia Teb. Również Marcjusz wrócił do Grecji. Otrzymał pięć okrętów i swobodę działania.

Falanga a legion

Polibiusz, po opisaniu bitwy pod Kynoskefalaj w 197, dokonuje prorównania - ks. 18; 28-32.
Zapowiedziałem w księdze VI, że w odpowiednim momencie porównam uzbrojenie Rzymian z uzbrojeniem Macedończyków i ustawienia bojowe stosowane przez jednych i drugich, żeby rozpoznać czym się różniły i czy to było korzystne czy nie. Postaram się teraz, wspierając się faktami, dotrzymać obietnicy. Wielokrotnie okazało się że jak ustawienie Macedończyków dawało przewage nad tym Azjatów i Greków, tak, to armii rzymskiej było lepsze niż stosowane przez ludy Libii i Europy Zachodniej. Aż, za naszych czasów, można było wiecej niż jeden raz zobaczyć , armię przeciwkko armii, żołnierza przeciwko żołnierzowi, Rzymian i Macedończyków. Wydaje mi się użyteczne i  godne poszukać co odróżniało te dwa modele armi i z czego wynika wyższość, która pozwoliła Rzymianom zwyciężać na polach bitew. To, żeby nie zachowując się jak głupcy, którzy potrafią tylko o mówic i Losie i wychwalać bezsensownie szczęście zwycięzców, móc oddać wodzom nasze zasłużone pochwały i podziw.
Nie tu jest miejsce, żeby nudzić o walkach, które przeciwstawiły Hannibala Rzymianom i klęskach, których doznali ci ostatni. Zwycięstwa Kartagińczyków nie wynikały z wyższości ich uzbrojenia czy sposoby uformowania bitewnego, ale umiejętności i przenikliwości ich wodza. To co dobitnie ukazaliśmy w już przedstawionych opisach tych bitew.Co udowadnia słuszność moich twierdzeń, to przede wszystim sposób w jaki zakończyłą się ta wojna. W końcu Rzymianie znaleźli wodza równie zdolnego co Hannibal i rozstrzygnięcie nie kazało na siebie czekać i zwycięstwo im przypadło. Następnie fakt, że sam Hannibal, kiedy odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, uznał, że uzbrojenie, w jakie żołnierze byli na początku wyposażeni nie było dobre i ich wyposażył więc bronią Rzymian, której nastepnie nigdy nie przestał używać.
Jeśłi chodzi o Pyrrusa, używał nie tylko broni, ale również oddiałów italskich.  W bitwach wydanych Rzymianom ustawiał zamiennie manipuły i oddiały falangitów. I mimo to, nie zdołał ich pokonać i wszystkie te bitwy miały rezultat raczej wątpliwy.  Te wstępne spostrzeżenia były konieczne, żeby odeprzeć wszelkie sprzeciwy, który można uczynić mojej tezie. Zaczynam teraz porównanie, które zapowiedziałem.
Dopóki falanga trwa we właściwym dla niej ustawieniu, przy całej jej mocy uderzenia który mógły jej przeciwstawić się czołowo i nie cofnąc się pod naciskiem. To fakt który bez trudu można wytłumaczyć wieloma rzeczami. Kiedy falanga jest w szyku ściśnionym, gotowa do walki, każdy żołnierz zajmuje wraz ze swym uzbrojeniem przestrzeń trzech stóp. Sarysa która miała początkowo szesnaście łokci długości, żeby ją przystosować do nowych potrzeb,  została skrócona do czternastu. I skoro odległóśc miedzy dłońmi a koncem sarysy stanowiącym przeciwwagę zajmuje cztery łokcie, wynika, że sarysa wysuwa ostrze 10 łokci przed każdego hoplitę, który przyjmuje pozycję, żeby ją pchnąć oburącz w przeciwnika. W konsekwencji, sarysy drugiego, trzeciego, czwartego szeregu wystają z przodu na kilka łokci, a te piątego tylko na dwa, kiedy falanga jest ściśnięta w szyku bojowym równie dobrze wszerz jaki wgłąb szyku, jak to opisał Homer
Tarcza związała się z tarczą, hełm z hełmem, człowiek z człowiekiem. Hełmów grzebienie ozdobne z grzyw końskich lśniącymi kitami rozechwianymi stykały się w ruchu - tak ciasno przy sobie wszyscy stanęli
Ten opis jest zarazem piękny i prawdziwy. Ewidentne jest, że każdy żołnierz pierwszego szeregu widział przed sobą pięć sarys, których długość zmniajszała się stopniowo o dwa łokcie.
Łatwo sobie wyobrazić jaka powinna być siła uderzenia falangi, skoro była ona głeboka na szesnaście szeregów. Ci, którzy są za piątym szeregiem nie mogą, używać sarys, żeby zadawać ciosy nieprzyjacielowi. Dlatego zamiast je obniżyć do pozycji poziomej, trzymają ostrza w górze, ale pochylone na ramionach żołnierzy, którzy są przed nimi, żeby chronić cały oddział od pocisków lecących z góry, gdyż wszystkie drzewca wzniesione jedne obok drugich zatrzymują pociski, które przelatując nad pierwszymi szeregami mogłyby spadać na ludzi zmasowanych za nimi.Ci zaś, ze swej strony, tylko przez ciężar swych ciał czynią presję na szeregi ich poprzedzające, która, kiedy dochodzi do starcia, wzmacnia gwałtowność uderzenia i pozbawia ludzi na czele wszelkiej możliwości odwrotu. Takie jest uszykowanie falangi, ogólnie i w szczegółach. Także Rzymianie zajmują wraz z uzbrojeniem po trzy stopu terenu. Ale w walce każdy rusza się niezależnie od innych, czy to kiedy ochronia  swoje ciało podłużną tarczą i za każdym razem zwraca w stronę skąd pada cios, czy to zależnie czy atakuje pchnięciem czy cięciem. Jest więc jasne, że trzeba mu zostawić więcej miejsca i powinien być oddzielony od kolegów z boku i z tyłu przestrzenią co najmniej trzech stóp, jeśli chce cię, żeby walczył jak trzeba. W wyniku czego, jeden rzymianin ma do czynienia z dwoma falangitami pierwszego szeregu i napotyka na swej drodze dziesięć sarys. Nie może więc, niezależnie od szybkości swych ruchów, ani obciąć ostrza tych sarys, ani posuwać się samodzielnie, a następne szeregi nie mogą być w żaden sposób użyteczne pierwszemu żeby wzmocnić gwałtowność uderzenia czy szybkość ciosów. Widać więc, że jak powiedziano wcześniej nic nie może przeciwstawić się czołowo falandze, kiedy ta utrzymuje swoje ustawienie i właściwą jej siłe uderzenia.
Czemu więc przypisać zwycięstwa Rzymian i porażki tych, którzy używali falangi. Temu, że na wojnie, okoliczności i pola bitew zmieniają się w nieskończoność, a falanga dopuszcza tylko pewne miejsca i pewne okoliczności gdzie może ona wypełnić swoje zadania. Jeśli przeciwnik mógłby zostać zmuszony stoczyć bitwę na terenie i w okolicznościach jej odpowiadających, jest prawdopodobne, jak powiedziałem,zwyciężałaby zawsze. Ale skoro można uniknąć tej straszliwej masy i można to zrobic z łatwością, czyż przedstawia ona jakieś niebezpieczeństwo?Wiadomo, że falanga potrzebuje terenu płaskiego, pozbawionego przeszkód takich jak doły, wąwozy, doliny, wzgórza, koryta rzek, ponieważ każda  tego rodzaju przeszkoda wystarczy, żeby jej przeszkodzić i przerwać szyk. A znaleśc równinę co najmniej 20 stadiów, żeby nie przedstawiała żadnej z tych trudności jest niemal niemożliwe albo przynajmniej bardzo rzadkie. Załóżmy nawet, że znajdujemy miejsce tak szeroki. Jeśli wrogowie tam nie zejdą , jeśli trzymając się zboczy, poprzestaną na pustoszeniu miast i wsi sprzymierzeńców, co za pożytek z takiej formacji? Przebywając wciąż na terenach odpowiednich dla niej, zbyt oddalona, żeby wspomóc przyjaciół, może tylko bronić samej siebie. Gdyż transporty przeznaczone dla niej będą przechwytywane przez przeciwnika, spokojnie panującego w polu. Zechce ona opuścić swe pozycje żeby coś zdziałać? Szybko zaoferuje przeciwnikowi łatwe zwycięstwo. A nawet jeśli znajdzie przeciwnika, który zgodzi się jej przeciwstawić na równinie, to o ile nie wystawi się całej armi na jedno uderzenie falangi i o ile umie się uniknąć takiej walki, wynik bitwy jest łatwy do przewidzenia na podstawie tego co czynią teraz Rzymianie.
To co stwierdziliśmy to nie teoria, a fakty. Rzymianie nie ustawiają swoich oddziałó w jednej linii i nie angażują wszystkich swoich legionów w walkę frontalną z falangą, ale zachowują kilka jednostek w odwodzie, kiedy pozostałe walczą z przeciwnikiem. Kiedy więc falanga, roznosi oddziały będące przed albo ustępuje pod naporem, traci zwartość jej potrzebną. Posuwająca się za spychanym przeciwnikiem albo też cofająca się pod naciskiem, traci kontakt z resztą armii, stwarzając oddiałowi rezerwowemu przeciwnika miejsca dla ataku, i to nie czołowego, ale z flanki lub od tyłu. Tak więc, skoro łatwo jest ustrzec się w momentach, kiedy falanga może korzystać ze swych atutów, ale w odwrotnej sytuacji, nie może się uratować, widać do jakiego stopnia formacja rzymska przeważała nadf macedońską. Ponadto,  falanga jest zmuszona poruszać się po różnych krainach, musi obozować, zajmować miejca korzystne, które oblega, albo w których jest oblegana, jest narażona na niespodziewane spotkania.  Wszystko to elementy wojny i to są te zdarzenie, które mają wpływ czesto decydujący, a zawsze potężny. I falanga macedońska jest trudna w użyciu, a niekiedy wręcz niemożliwa, bo żołnierze nie mogą walczyć ani manipułami, ani jeden na jeden, a formacja rzymska przeciwnie, wtedy służy najlepiej. Każdy żołnierz rzymski, od momentu, kiedy uzbrojony, zaczyna kampanię, jest w stanie przystosować się niezależnie od miejsca, niezależnie od okoliczności, stawiać opór na wszystkie strony. Cały czas jest gotów, czy chodzi o walkę z całą armią, czy w pododdziale, pod sztandarem czy samodzielnie. Ponieważ  Mieli lepszą organizację, Rzymianom powodziło się lepiej w ich przedsiewzięciach niż innym. Uznałem, że trzeba rozwinąć ten temat, gdyż nawet za naszych czasów, vieli Greków widzi w klęsce Macedończyków, rzecz niemożliwą do wyjaśnienia, a następnie się pyta w czym działanie falangi ustępowało oddziałom rzymskim.
τάφρους, ἐκρήγματα, συναγκείας, ὀφρῦς, ῥεῖθρα ποταμῶν

171


Tymczasem dobiegały końca przygotowania zbrojne republiki. Jak słusznie zauważa P. Meloni, wystawienie oprócz armii konsularnych czterech legionów wraz z 15 tys. piechoty i 1200 jazdy sprzymierzeńczej dowodziło, że Rzym solidnie zabezpiecza się przed jakimikolwiek komplikacjami w Italii, czy na zachodzie, aby móc definitywnie rozwiązać problem macedoński. Siły Licyniusza zostały natomiast wzmocnione przez 2000 Ligurów a także przez nieznaną liczbę Kreteńczyków oraz posiłki od Massynissy (1000 jazdy numidyjskiej, 1000 piechoty, 22 słonie). Pomoc numidyjska była wynikiem poselstwa sprawowanego przez L. Postumiusza Albinusa, Kw. Terencjusza Kulleona i G. Aburiusza. Na Kretę wyruszyli z kolei Tyberiusz Klaudiusz Nero, Spuriusz Postumiusz Albinus i Marek Juniusz Brutus (styczeń 171 p.n.e.). Mieli oni także udać się do Azji i na inne wysepki Morza Egejskiego. Największe znaczenie miała postawa Rodyjczyków. Zademonstrowali oni legatom przygotowaną do wojny z Perseuszem flotę. Gdy wkrótce potem dowodzący flotą pretor G. Lukrecjusz wezwał z Kefalenii Rodos do przysłania pomocy, napotkało to jednak duży opór i ukazało istnienie licznych zwolenników Perseusza. Ostatecznie wysłanych zostało sześć okrętów, mimo że było ich przygotowanych 40. Tą postawę Polibiusz tłumaczy w dużej mierze bardzo silną niechęcią Rodyjczyków do Eumenesa (próba blokady Hellespontu, czyniona przez niego podczas wojny z Farnakesem; wroga postawa w sporze z Licyjczykami).

Prawie równocześnie z posłami macedońskim, opuściły Italię główne siły rzymskie. Dowodzona przez G. Lukrecjusza flota, składała się z czterdziestu pięciorzędowców, gdyż część okrętów postanowiono zatrzymać w Rzymie. Od wojny syryjskiej nowością było, że dowódca floty nie był mianowany przez konsula, lecz wybierany przez lud. Posiadał w związku z tym dużą niezależność. Wcześniej pretor wysłał z jednym okrętem swego brata Marka, aby odebrał posiłki od sprzymierzeńców italskich: z Regium jeden trójrzędowiec, z Lokrów dwa, z Uri (lub Turi) cztery. Po drodze na Kefallenię, w Dyrrachium, przyłączyło się do niego 10 łodzi z tego miasta, 12 od Issów, 54 illyryjskich Gentiosa. Wkrótce z Neapolu wyruszył sam pretor i wraz z resztą floty skierował się na Kefallenię. Przybywszy na wyspę czekał na przybycie floty transportowej z armią Licyniusza. Wkrótce wylądowała ona w tym samym miejscu gdzie w listopadzie poprzedniego roku lądował korpus Sycyniusza - w okolicach sanktuarium Nimfajon koło Apolonii. Wraz z Licyniuszem wyruszyli jako trybuni wojskowi G. Klaudiusz Pulcher (konsul 177 p.n.e.), Kw. Mucjusz Scewola (konsul 174 p.n.e.) oraz trzej młodzi nobile P. Lentulus (nie wiadomo czy niedawny poseł na Peloponez) i dwaj Manliusze Akcydynusowie. Z późniejszego przekazu Liwiusza wynika, że trybunem wojskowym był także L. Pompejusz, natomiast legatami M. Waleriusz Lewinus oraz brat konsula, Lucjusz.

Perseusz, powiadomiony przez Solona i Hipiasza o fiasku rokowań i przeprawie armii konsularnej, odbył krótką naradę na której uznano za bezsensowne dalsze próby powstrzymania rzymskich działań drogą negocjacji. Następnie w Kition dokonał przeglądu swoich wojsk. Według Liwiusza liczyły 43 tys. ludzi. Połowę tej liczby stanowiła falanga, dowodzona przez Hippiasza z Beroi. Dzieliła się na dwa oddziały: leukaspidów i chalkaspidów. Jazdy macedońskiej było 3 tys. Dwa tysiące liczył doborowy hufiec zwany agematem (dowódcy- Lonatos i Trasyppos z Eulystae), a z trzech tysięcy składał się oddział hyspasistów zwanych cetratami (Antyfilos z Edessy). Wojska spoza właściwej Macedonii to: 3 tys. Pajonów, Agrianów, mieszkańców Parorei i Parstrymonii oraz Traków z pogranicza (Didas z Pajonii), 2 tys. Gallów (Asklepidotos z Heraklei Syntyckiej) i 3 tys. tzw. wolnych Traków. Kotys przyprowadził tysiąc jazdy i tysiąc piechoty. Z Grecji przybyło 3 tys. Kreteńczyków (Susos z Falasarny i Syllos z Knossos), 500 Etolów i Beotów (Achajczyk Likon) oraz pięćset przeróżnej zbieraniny dowodzonej przez Lacedemończyka Leonidasa.

Siły greckie to przeważnie wojska najemne; podobnie Galaci. Kreta była rozdarta na dwie części. Ostoją sił promacedońskich było Knossos; prorzymskich Gortyna. Ponieważ Liwiusz podaje, że u Macedończyków służyło 3 tys. Kreteńczyków, nie podaje zaś liczby jaką wspomogli Rzymian, można przypuszczać, że w obozie rzymskim było ich dużo mniej niż w macedońskim.

Do tych sił należy dodać załogi twierdz. Latem 169 p.n.e. 2 tys. najemników illyryjskich i ośmiuset Agrian strzegło Kassandrei, a równie silna załoga musiała wówczas strzec Torony. W tym samym czasie załoga Antigonei zdołała podczas wypadu zabić około pięciuset Rzymian; liczyła więc dużo więcej Załogę Tessaloniki w 168 p.n.e. - dwa tysiące lekkozbrojnych -określa Liwiusz jako niewielką. W tym samym roku Perseusz wysłał tysiąc ludzi do Ajnei, a 5 tys. do Pytionu i Petry. Nieco niżej Liwiusz pisze, że załogę Amfipolis stanowiło 2 tys. Traków. Na podstawie tych oraz innych przekazów historycy szacują obsadę twierdz na 15 do 20 tys. ludzi.

Po przedstawieniu wojsk macedońskich, Liwiusz zamieszcza mowę króla do armii. Zawarte są w niej wszystkie argumenty przemawiające za zwycięstwem Macedończyków: ich większe doświadczenie wojenne, większa liczebność (siły rzymskie są tu oszacowane na 27 tys. piechoty i 2 tys. jazdy), wielkość i bliskość zasobów żywnościowych, a także uzbrojenia. Na zakończenie Perseusz rozkazał żołnierzom gotować się do drogi, bo mówi się, że Rzymianie ruszyli już w drogą spod Nimfajonu. Następnie wysłuchał wysłanników miast macedońskich. Podziękował za oferty dostarczenia zboża i pieniędzy; kazał przysłać tylko wozy do transportu sprzętu wojskowego.

http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m30.JPG

http://www.hisoma.mom.fr/Programme_Thessalie/Thessalie.html


http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m11.JPG


Z Kitionu armia macedońska skierowała się ku Tessalii. Pierwszym regionem poza Macedonią było Trypolis- Azoros, Pytoon i Doliche. Mimo, że miasta te dały zakładników Larysie, wobec przewagi wojsk Perseusza poddały się. Bez walki skapitulowało również miasto, którego nazwa nie zachowała się w tekstach Liwiusza. Przypuszcza się, że była to Malloea." Natomiast kolejne: Kyretie i Mylę musieli Macedończycy zdobywać w szturmach. Następnie zajęli Falannę, ominęli Gyrtonę, do której zdążyły wejść posiłki rzymskie i tessalskie, i opanowali Elateę i Gonnos. Obsadzili je załogami. Po czym oczekując na przybycie wrogiej armii zatrzymali się koło Sykurion.

Rzymianie maszerowali przez Epir i Atamanię, aż dotarli do Gomf. Stąd, zadowoleni, że zmęczonych trudami drogi nie zaatakował Perseusz, udali się do Larysy. Trzy tysiące kroków od niej, na prawym brzegu Penejosu, koło Trypolis Skajskiego, rozbili obóz. Rzymianie zmobilizowali na wojnę z Perseuszem olbrzymie siły. Oprócz 29400 ludzi podporządkowanych konsulowi, należy pamiętać o 6300 żołnierzach, będących już wcześniej w Grecji, nieznanej liczbie centurionów i załóg okrętowych oraz posiłkach od Ligurów, Numidów, Pergamończyków i Greków. Właśnie pod Trypolis przybył Eumenes z bratem Attalosem, czterema tysiącami piechoty i tysiącem jazdy. Inny brat, Atenajos, został w Chalkis z dwoma tysiącami piechoty. Tam również przebywały inne posiłki greckie dla Rzymian. Liwiusz wymienia 300 jeźdźców i 100 piechurów z Apolonii, oddział jazdy etolskiej, 1500 Achajów. Pisze również, że Tessalowie choć obiecywali oddać całą konnicę, przysłali tylko 300 jeźdźców. Chalkis stało się także drugą bazą rzymskiej floty wojennej. Tu udał się z polecenia brata M. Lukrecjusz z Kefallenii na jej czele. Tu zawinął ze swoimi okrętami Kw. Marcjusz po oderwaniu od Perseusza Alope Ftiotydzkiego i oblężeniu Larysy Kremastyńskiej. Tu zjawiły się okręty sprzymierzeńców z Kartaginy, z Heraklei Pontyjskiej, z Chalkedonu, z Samos i z Rodos. Wobec spokoju panującego na wodach pretor odesłał je do domów.

http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m12.JPG


P. Meloni uważa, że przedstawione powyżej zdarzenia rozegrały się w kwietniu 171 p.n.e. W maju Perseusz próbował wywabić Rzymian z ich pozycji łupiąc terytorium ich sojuszników - Ferai. Ośmielony brakiem reakcji przeciwnika wyruszył w jego kierunku. Wtedy doszło do pierwszego starcia, nierozstrzygniętego, między strażami przednimi. Po nim Perseusz odmaszerował z powrotem pod Sykurion. Manewr ten powtarzał w ciągu kilku dni, licząc, że uda mu się wciągnąć Rzymian do walki. Niepowodzenie tych prób skłoniło króla do przeniesienia obozu bliżej wroga. Obwarował się w odległości pięciu tysięcy kroków, po czym ustawił lekkozbrojnych i jazdę (ok. 18 tys. ludzi) na wzgórzu Kallinikos, pięćset kroków od wałów nieprzyjaciela. Również konsul wysłał naprzeciw według Liwiusza niemal równą liczbę lekkozbrojnych i jeźdźców; według De Sanctisa ok. 19700, a według P. Meloniego 17 tys. piechoty i 3500 jazdy. Starcie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Perseusza. Z armii konsula zginęło jak pisze Liwiusz 200 jeźdźców i 2000 pieszych, a sześciuset dostało się do niewoli. Plutarch podaje tą samą liczbę jeńców, natomiast zabitych w jednym z przekazów 2500, w innym, według historyków zaczerpniętym z dzieła Polibiusza, 2800. Armia królewska straciła dwudziestu jeźdźców i czterdziestu pieszych. W nocy Rzymianie przenieśli obóz na drugi brzeg Penejosu. Tam dotarły wspomniane już posiłki od Massynisy, dowodzone przez jego syna Misagenesa. Równocześnie król zajął stanowiska koło Mopselosu (lub Mopsiosu), w połowie drogi między Larysą i Gonnos. Stąd wysłał zaskakującą propozycję pokojową. Zgadzał się zrezygnować ze wszystkich terytoriów, jakie królowie macedońscy odzyskali po zawarciu pokoju w 197 p.n.e. i płacić kontrybucję jaką ten traktat im narzucał. W odpowiedzi zażądano oddania Senatowi prawa wolnego głosu w sprawie jego samego i całej Macedonii. W tej sytuacji armia macedońska kontynuowała działania wojenne.

http://ryszewska.edyta.neuf.fr/m9.JPG


Jednocześnie z tymi wydarzeniami rozgrywającymi się w Tessalii, trwały walki w Beocji. Trzy miasta Haliartos, Koronea i Tisbe pozostały wierne Perseuszowi i nie zawarły przymierza z Rzymem. Wraz z rozpoczęciem działań wojennych stały się przedmiotem ataków Rzymian. Pierwsze uderzenie padło na Haliartos. Już w początkach kwietnia oblegał je P. Lentulus. Kiedy on odstąpił, przybył z Chalkis wraz z dziesięciotysięcznym wojskiem rzymskim, 2 tys. Pergamończyków pod Atenajosem i załogami okrętów M. Lukrecjusz. Wkrótce potem nadciągnął jego brat pretor. Mieszkańcy bronili się bardzo dzielnie. Wreszcie pokonał ich przypadek - kiedy zdecydowali się podpalić chrust pod atakującymi nieprzyjaciółmi, spadł ulewny deszcz. Wobec wdarcia się wrogów do miasta, schronili się na zamek, gdzie jednak następnego dnia skapitulowali. Dwa i pół tysiąca ocalałych zostało sprzedanych w niewolę, a miasto kompletnie obrabowano i doszczętnie zburzono. Zwycięska armia pomaszerowała pod Tyzbe (lub Teby). Miasto oddano w ręce wygnańców i należących do stronnictwa prorzymskiego. Natomiast rodziny ludzi przeciwnego stronnictwa, sprzyjającego królowi i Macedonii, Lukrecjusz sprzedał w niewolę. W ręce Rzymian wpadła również Koronea. Nie zachowała się relacja o okolicznościach, w jakich to się stało, ale ze wzmianki o podobnym losie Abdery i Koronei, przypuszcza się, że konsul P. Licyniusz Crassus nie dotrzymał warunków kapitulacji i zdradziecko złupił miasto.

Po niepowodzeniu misji pokojowej wojsko macedońskie powróciło pod Sykurion. Niepowodzeniem zakończyła się próba podpalenia pełnego słomy obozu rzymskiego. Rzymianie kontynuowali dalej żniwa po przeniesieniu obozu w nowe miejsce, pod Krannon. Tam próbował wywabić ich do bitwy Perseusz, ale bezskutecznie. Do starcia doszło dopiero po przenosinach obozów- rzymskiego pod Falannę, a macedońskiego ponownie pod Mopselos. Perseusz dowiedziawszy się, że Rzymianie zbierają zboże bez straży, zaatakował ich na czele tysiąca jazdy oraz 2 tys. Traków i Kreteńczyków, zgarniając bardzo dużo wozów ze zbożem i sześciuset jeńców. Następnie uderzył na dalej położony posterunek straży. Podczas walki jako się wywiązała nadciągnął powiadomiony o ataku konsul. Król wysłał gońca po falangę i przyjął uderzenie Rzymian. Jednak piechota macedońska nie przybyła na czas na pole bitwy, gdyż spotkała na swojej drodze najpierw jeńców, potem zdobyte wozy, w końcu wycofującą się jazdę i lekkozbrojnych. Perseusz stracił trzystu pieszych i dwudziestu czterech jeźdźców. Zatrzymawszy się dla pochowania poległych koło Mopselosu, zostawił załogi w Gonnosie oraz Fili i wrócił z armią przez dolinę Tempe do Macedonii. Tam rozpuścił wojsko na leża zimowe, a sam odprowadził Kotysa do Tessaloniki. Władca tracki śpieszył odeprzeć najazd innego wodza trackiego, Autlesbisa oraz dowódcy Eumenesa, Korragosa na swe ziemie. Na pożegnanie otrzymał od Perseusza dwa razy większy żołd niż miał dostać według umowy.

Odejście wojsk macedońskich ośmieliło konsula. Bezskutecznie próbował zająć Gonnos, będące swego rodzaju bramą do Macedonii. Następnie odzyskał Perrąjbię- zajął i złupił Malloję, opanował Trypolis. Sam wróciwszy do Laryssy wojska swe rozlokował w Tessalii; Pergamończyków i innych Greków (oprócz Achajów) odesłał do domów. Dwoma tysiącami ludzi pod dowództwem Kw. Mucjusza obsadził Ambrację, a z częścią armii niszczył stronników i ewentualnych stronników Macedonii nie pomijając żadnej okazji do zdobycia łupów. W Achai Ftiotydzkiej zajął Ptelejon, Antron i posiadającą macedońską załogę Larysę. Stąd ruszył pod Koroneję.

Walki trwały również w Illyrii. Nieznany z nazwiska legat zdobył Keramię. Kiedy nie udało mu się zdobyć Karnentu, pozwolił żołnierzom złupić pierwsze miasto, mimo, że wcześniej pozwolił mieszkańcom zachować swe mienie.

Ostatnim epizodem kampanii 171 p.n.e. było przechwycenie koło Oreos przez łodzie lembijskie Macedończyków rzymskich transportowców ze zbożem oraz zatopienie ich eskorty - czterech pięciorzędowców. Istnieją jednak wątpliwości co do datacji tego wydarzenia.

Przekaz Liwiusza odnośnie roku 171 cieszy się w opinii historyków dużą wiarygodnością. Autor opiera się tu głównie na zaginionym przekazie Polibiusza, odrzucając tradycję annalistyczną. W roz. XLII 66 sam krytykuje podawane przez nią liczby zabitych w bitwie pod Falanną jako absurdalne.