Jak stwierdził P. S. Derow, Rzym nie mógł zaakceptować powstawania alternatywnego źródła dla polityki greckiej. Inny historyk, G. Corradi, następująco scharakteryzował poglądy Greków u progu wojny: Małe państwa znajdowały się w sytuacji szczególnej. Sympatyzowały z Perseuszem, ponieważ spodziewały się, że silna militarnie Macedonia będzie jedyną przeciwwagą dla hegemonii Rzymu. Jednak, o ile warstwy niższe skłonne były przechylić się na stronę Perseusza, to w wyższych panowało rozdwojenie. Zwolennicy Rzymu wierzyli w jego przewagę i obawiali się jego zemsty. Uważali, że nawet jeśli Macedonia obroniłaby swoją niezawisłość i tak nie ochroniłaby swoich sojuszników (przykład Beocji). Ponadto Macedonia nie posiadała floty niezbędnej dla ochrony sojuszników - nie wystarczyłaby jej nawet flota rodyjska, gdyby Rodos opowiedziało się po jej stronie. Obawiano się także dominacji macedońskiej po zwycięstwie. Przeciwnicy Rzymian pałali niechęcią do barbarzyńców z zachodu, mimo, że podobnie jak większość Greków mieli oni republikę. Jednak większość pragnęła równowagi, najkorzystniejszej dla Grecji. Katon pisał, że bardzo wielu Greków nie chciało zwycięstwa rzymskiego, ale duża część spośród nich nie chciała też porażki Rzymian. Obawiano się tyranii republiki, gdy nie będzie nikogo, z kim musiałaby się liczyć. Wychodząc naprzeciw tym pragnieniom Perseusz osiągał sukcesy, które powodowały, że Senat chętnie rozpocząłby wojnę, jeśliby tylko nie był zajęty gdzie indziej i posiadał odpowiedni pretekst. Rzym zawsze dbał o odpowiednie argumenty propagandowe dla swej dyplomacji. Król Macedonii trzymał się jednak litery traktatów i władze republiki nie mogły zarzucić mu żadnego ich przekroczenia. W tej sytuacji szczególną rolę musiały odegrać pomówienia Eumenesa.
Król Pergamonu w swoim wystąpieniu przypisał Perseuszowi odziedziczone po Filipie dążenie do rozpętania wojny. To jednak nie mogło przestraszyć senatorów słuchających wielokrotnie tego samego z ust Tessalów, Dardanów i innych. Ważniejsze było przedstawienie skuteczności działań króla Macedonii, będące naszym głównym źródłem informacji o polityce Perseusza (supra- rozdział II Sukcesy Perseusza) oraz ukazanie wielkości jego zasobów: zboża zgromadził dla trzydziestu tysięcy piechoty i pięciu tysięcy jazdy na dziesięć lat, żeby mógł się wstrzymać od łupienia własnego czy wrogiego kraju dla zdobywania pożywienia. A zasób pieniędzy ma tak wielki, że na tyleż lat, poza siłami macedońskimi, zabezpieczył sobie żołd dla dziesięciu tysięcy żołnierzy najemnych, nie licząc dochodów corocznych, płynących mu z królewskich kopalń. I broni zgromadził w magazynach wojennych tyle, że starczyłoby jej dla trzech takich armii. A niewyczerpalne źródło, skąd można brać młodych ludzi, choćby ich zabrakło już w Macedonii, posiada w pobliskiej Tracji. Król Pergamonu straszył Rzymian nie tylko obyciem Perseusza w sprawach wojskowych, ale nawet sprawnością fizyczną syna Filipa. W końcu wezwał Senat do zatroszczenia się o republikę oraz jej przyjaciół i sprzymierzeńców.
Według Liwiusza przemówienie zrobiło ogromne wrażenie na senatorach, którzy zdecydowali się utajnić treść obrad. Pod jego wpływem z uprzedzeniem odnieśli się kilka dni później do wyjaśnień posła macedońskiego Harpalosa z Berei i zdenerwowali się jego dumnym oświadczeniem: król wprawdzie chce i dokłada starań, by mu wierzono, gdy się usprawiedliwia, że niczego wrogiego nie dopuścił się w słowie czy w czynie; ale jeśli zobaczy, że zbyt uporczywie szuka się powodu do wojny, to ją dzielnie odeprze. W swoim przemówieniu atakował Eumenesa Satyros, poseł Rodos, który domyślając się jego zamiarów, pragnął osłabić wymowę jego słów, ale bezskutecznie. Rzymianie pożegnali króla Pergamonu z wszelkimi honorami, obdarowując go m.in. krzesłem kurulnym i berłem z kości słoniowej.
Appian i Plutarch piszą o niechęci niektórych senatorów do starań Eumenesa o wciągnięcie Rzymu w wojnę, ale większość Senatu opowiedziała się za wojną. Było to nie tyle skutkiem elokwencji króla Pergamonu, ile nieuchronną konsekwencją wzrostu znaczenia Macedonii.
Antyczni, prorzymscy historycy uważali, że Perseusz, powiadomiony przez Harpalosa o agresywnej postawie Rzymu, postanowił wyeliminować swojego najzagorzalszego wroga. Z jego polecenia dowódca wojsk posiłkowych Ewander z Krety wraz z trzema Macedończykami dokonali zasadzki na Eumenesa, gdy wracając z Rzymu odwiedził on Delfy. Na drodze między Cyrra i Delfami, w miejscu, w którym z powodu ciasnoty trzeba było iść pojedynczo stoczyli na króla głazy i kamienie, tak ciężko go raniąc, że stracił przytomność (marzec 172 p.n.e.). Nie wykorzystali jednak szansy, iż orszak królewski rozprysł się w popłochu, aby dobić króla, lecz sami uciekli. Ranny Eumenes został przeniesiony przez przyjaciół do Eginy tak skrycie, że rozeszła się wiadomość o jego śmierci. Zostawiony w Pergamonie jako zarządca brat Attalos ogłosił się królem i zamierzał pojąć "wdowę" - Stratonikę, księżniczkę kappadocką - za żonę. Kiedy później Eumenes powrócił Attalos oddał mu i żonę, i władzę.
Miesiąc później (kwiecień 172 r.p.n.e) wrócił z Grecji G. Waleriusz przywożąc jako dowód zbrodni Perseusza Praksonę z Delf, w domu której przebywali zamachowcy przed napadem. Wraz z nią przybył Lucjusz Rammius z Brundyzjum, który twierdził, iż król macedoński namawiał go do otrucia posłów rzymskich. Waleriusz potwierdził ponadto zasadność zarzutów Eumenesa.
Historycy różnie oceniają zasadność zarzutów Eumenesa i Rzymian. Autorzy Historii starożytnych Greków podejrzewają, że zamach na Eumenesa był zręczną prowokacją. Również P. Meloni uważa starania Perseusza o śmierć Eumenesa za nieudokumentowane w źródłach, a także za mało prawdopodobne, gdyż było wówczas dla wszystkich oczywistym, że Attalos będzie kontynuatorem polityki brata. Podobnie sądzą, Heiland, Geyer, Benecke. Ufają natomiast przekazom starożytnych m. in. E. Pais, J. Bayet, G. Daux, B. Niese, G. Colin. W jednym należy się zgodzić z tymi ostatnimi. Mianowicie nieprawdą jest, że Perseusz nic nie zyskiwał na śmierci Eumenesa. Wprawdzie Attallos kontynuowałby zapewne politykę brata, ale było dla wszystkich oczywiste, że nie jest nawet w części politykiem tej miary co Eumenes.
Rzymianie zadbawszy o odpowiednie argumenty dla swej propagandy, zajęli się bezpośrednimi przygotowaniami do rozpoczęcia działań militarnych. Zaraz po wysłuchaniu Waleriusza rozkazano pretorowi Gn. Sycyniuszowi powołać żołnierzy pod broń, odstawić do Brundyzjum, a następnie do Apolonii. Siły te miały przygotować i zabezpieczyć przeprawę sił głównych. Pretorowie G. Licyniusz w Rzymie i G. Memmius na Sycylii przygotowali okręty i skompletowali ich załogi. Memmius ponadto ściągnął 8 tys. piechoty i 400 jazdy latyńskiej. Przerzucono z Ligurii II legion oraz posiłki latyńskie (4 tys. piechoty i 200 jazdy) do Brundyzjum. Tam, na Idy lutowe (listopad według kalendarza juliańskiego), wyznaczono termin koncentracji większości sił. Wojska lądowe (szacowane na 18100 ludzi) zostały podporządkowane pretorowi Sycyniuszowi, któremu przedłużono prowincją o rok. Legaci Sextus Dygitiusz, Tytus Juwencjusz i Marek Cecyliusz wyruszyli do Apulii i Kalabrii, aby dokonać zakupu zboża dla armii i floty.
Liwiusz pisze, że w tym czasie doszło do kolejnych rozmów z Perseuszem. W Macedonii legaci Gn. Serwiliusz Cepion, Ap. Klaudiusz Centon i T. Anniusz Luscus zażądali od króla zadośćuczynienia, w związku z łamaniem przez niego traktatu zawartego między Rzymianami i Filipem, a odnowionego przez samego Perseusza. Król po usłyszeniu zarzutów miał wpaść w gniew i krzycząc zarzucić Rzymianom pychę i zachłanność. Gdy zgodnie z życzeniem władcy przyszli następnego dnia po odpowiedź, przekazał im pisemnie, że przymierze zawarte z ojcem go nie dotyczy oraz wyraził gotowość zawarcia nowego, na równych prawach. Wówczas legaci wymówili mu przymierze i przyjaźń, a rozgniewany Perseusz rozkazał im się w ciągu trzech dni wynieść z jego królestwa. Jednak P. Meloni, wbrew poglądom niektórych historyków, kwestionuje wartość tego przekazu z powodu sprzeczności obrazu Perseusza z wszelkimi innymi istniejącymi w źródłach. W świetle późniejszego, ugodowego postępowania Perseusza nieprawdopodobne jest zachowanie pozbawiające go nadziei pokoju. Historyk włoski uważa również za niemożliwe, aby Perseusz wyparł się przymierza, którego obowiązywanie było w tamtych czasach oczywiste dla wszystkich. P. Meloni uważa, że te rozbieżności są skutkiem przepisania jakiegoś tendencyjnego rzymskiego dzieła annałistycznego. Sądzi, że posłowie nie udali się jak pisze Liwiusz by upomnieć się o należności oraz wypowiedzieć królowi przyjaźń, lecz dostarczyli senatusconsultum, zaaprobowane przez komicja centurialne, w sprawie wojny. Kilka rozdziałów niżej Liwiusz pisze, że w Rzymie w Idy marcowe (według kalendarza juliańskiego grudzień) konsulowie wystąpili z polecenia Senatu przed ludem z wnioskiem o rozpoczęcie wojny z Perseuszem, który występował zbrojnie - wbrew przymierzu zawartemu z ojcem jego Filipem, a z nim samym po śmierci ojca odnowionemu - przeciw sprzymierzeńcom narodu rzymskiego, niszczył ich pola i zajmował miasta, oraz że podjął plan wojny i poczynił przygotowania do niej przeciw narodowi rzymskiemu i w tym celu zorganizował broń, żołnierzy i flotą.
Konsulami na rok 171 p.n.e. zostali wybrani we wcześniejszych niż zwykle wyborach (listopad 172 p.n.e.) P. Licyniusz Krassus i G. Kasjusz Longinus. Temu drugiemu los przydzielił miesiąc później jako prowincję Macedonię. Wcześniej ustalono, że na Bałkany wyruszą dwa legiony liczące po 6 tys. piechoty i 300 jazdy oraz 16 tys. piechoty sprzymierzeńczej i 800 jazdy. Stanowiło to razem 29 400 zbrojnych. Poza tym konsul mógł wziąć według swego uznania centurionów i żołnierzy do 50-tego roku życia. Od września 172 p.n.e. w Grecji, na Korkyrze przebywało tysiąc żołnierzy stanowiących eskortę poselstwa, a w listopadzie przybył pod Nimfajon w okolicach Apolonii, wraz z częścią (5 tys. piechoty i 300 jazdy) zebranych przez siebie sił, Gn. Sycyniusz.
Według Liwiusza, w międzyczasie przybyło do Rzymu poselstwo macedońskie, głoszące gotowość zadośćuczynienia za krzywdy, jakoby wyrządzone sprzymierzeńcom rzymskim. Wobec podjętej już decyzji o wojnie zostało przyjęte poza murami miasta i otrzymało polecenie przekazania królowi, że z wszelkimi sprawami ma się kierować do konsula Licyniusza, który wkrótce przybędzie do Macedonii z wojskiem. Posłom nakazano opuścić Italię w ciągu jedenastu dni. Odnośnie tego przekazu historyka rzymskiego istnieją kontrowersje wśród współczesnych naukowców. Przeważnie uważa się, że wspomniany fragment dotyczy ostatniego poselstwa macedońskiego, które przybyło nad Tybr korzystając z zawartego przez Perseusza i Marcjusza Philipusa zawieszenia broni. Przypuszcza się, że Liwiusz posiadał dwa przekazy dotyczące tamtej legacji- jeden Polibiusza, drugi pochodzący z jakiegoś źródła annalistycznego, a nie posiadał żadnego o poselstwie, które według mowy Marcjusza powiadomiło króla o zarzucie trucicielstwa. Dlatego, być może, źle umiejscowił jeden z przekazów. Uczeni uważają za bliższy prawdzie oparty na Polibiuszu roz. XLII 48, odrzucają natomiast zawierający przekłamania i nieścisłości roz. XLII 36. Za zmyślony uważają przekaz o Spuriuszu Karwiliuszu, przysłanym przez Sycyniusza do Senatu, aby zaświadczył wobec poselstwa macedońskiego o zajęciu przez Perseusza Perrajbii i części Tessałii. Sądzą poza tym, że poselstwu dano - tak jak to pisze w roz. XLII 48 - 30, a nie 11 dni na opuszczenie Italii. Ponieważ jednak ze wspomnianej mowy Marcjusza wynika, że jakieś poselstwo macedońskie miało wówczas miejsce, historycy uważają, że to o nim pisze Appian w rozdziale 5 księgi XI swojego dzieła.
Jednocześnie dyplomacja rzymska działała na innych polach. Władca Kappadocji Ariartes V znajdował się od 188 p.n.e., kiedy to poślubił córkę Eumenesa i z tego powodu Rzymianie darowali mu połowę kontrybucji narzuconej za pomoc Antiochowi, pod wpływem króla Pergamonu. Orientację tę potwierdził wiosną lub latem 172 p.n.e. przysyłając do Rzymu syna na wychowanie.Także wtedy (według P. Heilanda marzec-kwiecień 172 p.n.e.) niektóre plemiona trackie poprosiły o sojusz. Według M. Brożka byli to Majdowie, Kepnowie i Astiowie, natomiast P. Meloni zastępuje Kepnów wymienionym przez Pliniusza, Tacyta i Ptolemeusza ludem Coelatis. Rzymianie skwapliwie przyjęli ich ofertę i bogato obdarowali posłów.
W tym samym czasie - jak pisze Liwiusz - Tyb. Klaudiusz Nero i M. Decymiusz ruszyli zwizytować wyspy M. Egejskiego i monarchie wschodnie aby odnowić z nimi przyjaźń i jednocześnie zbadać czy w umysłach tych sprzymierzeńców nie zakłócił orientacji Perseusz. Ponieważ o ich powrocie historyk rzymski nic nie pisze, współcześni naukowcy podejrzewają, że poselstwo to nie miało miejsca. Za to bardzo dużo uwagi poświęcają legacji, która po odwiedzeniu Egiptu, Syrii, Rodos, Krety, a być może także Kappadocji i Bitynii, po spotkaniu na Eginie (lub w Azji- różnice w kodeksach) Eumenesa, latem 172 p.n.e. powróciła z pozytywnymi wieściami do Rzymu. Z wyjątkiem dwuznacznie zachowujących się Rodyjczyjków, wszyscy trwali w niezachwianej wierności ku republice. Historycy dopatrują się wzmianki o wyruszeniu tego poselstwa w rozdziale 6 XLII księgi działa Liwiusza. Niektórzy jednak sądzą, że to właśnie Neron i Decymiusz wrócili latem 172 p.n.e.
Równocześnie wysłannicy Issów donieśli o porozumieniu między Perseuszem i Gentiosem. Tradycyjnie Senat wysłał poselstwo dla sprawdzenia zasadności zarzutów. Decymiusz wrócił nie tylko z niepomyślnymi wieściami, ale także z posądzeniami, że został przekupiony. Większość współczesnych historyków uznaje za prawdziwe zarzuty Issów, sugerując się często powtarzanymi przez Liwiusza stwierdzeniami o podejrzanej postawie Perseusza. Natomiast Pająkowski uważa, że Gentios chciał być wiernym sprzymierzeńcem republiki, a do przymierza z Perseuszem popychali go sami Rzymianie wszelkimi sposobami starając się osłabić jego pozycję. Oskarżali go o zabicie ich poplecznika Artetaurosa, o zamordowanie brata, a w toku działań przeciw Perseuszowi zajęli prawie połowę jego królestwa. Mimo to, obawiając się potęgi Rzymu pozostał wierny przymierzu przez dwa lata wojny. Dopiero w 169 p.n.e., pod wpływem sukcesów macedońskich zdecydował się przyłączyć do Perseusza.
Prawdopodobnie we wrześniu 172 p.n.e. Senat wysłał do Grecji poselstwo - Kw. Marcjusz Philippus, A. Atyliusz, P. i Ser. Korneliusze Lentulusowie, L. Decymiusz -dla podtrzymania wierności dotychczasowych sprzymierzeńców, pozyskania nowych, ale przede wszystkim w celu powstrzymania Perseusza, aby nie wykorzystał swej początkowej przewagi. Na Korkyrze otrzymali list z wytłumaczeniem i propozycjami pokojowymi. Posłaniec otrzymał ustnie odpowiedź wymijającą. Następnie podzielili się. Lucjusz Decymiusz udał się do króla illyryjskiego Gentiosa, obaj Lentulusowie przez Kefallenię na Peloponez, natomiast trasa Marcjusza Philippusa i Atyliusza Seranusa biegła przez Epir, Etolię, Tessalię, Beocję i Eubeję. Na Peloponezie panował zdecydowanie nastrój przychylny sprawie rzymskiej, chociaż Achajowie żalili się, że oni, odwieczni sprzymierzeńcy Rzymu są traktowani na równi z niedawnymi wrogami: Messeńczykami czy Elejczykami. Mimo to na prośbę Rzymian wysłali 1000 żołnierzy dla zabezpieczenia Chalkis. Interesujący jest fakt, że strategiem był wówczas sympatyk Perseusza Arkon. W Epirze czołowi politycy Antinoos i Kefalos pragnęli zachować neutralność i balansować między Macedonią i Rzymem, jednak wizyta senatorów pozbawiła ich złudzeń. Posłowie oprócz zapewnień o poparciu uzyskali posiłki w liczbie czterystu żołnierzy, którymi obsadzili Orestię. W Etolii dopilnowali, aby po śmierci stratega, został wybrany ktoś przyjazny sprawie rzymskiej. Wybór Lykiskosa był dla nich w pełni zadawalający. Zebranie Tessalów w Larysie, pamiętające kto ją uwolnił spod panowania macedońskiego, z entuzjazmem przyjęło wszelkie postulaty Rzymian. Również w Tessalii senatorowie spotkali się z wygnanymi z Beocji i Akarnanii przywódcami przegranych stronnictw. Ponieważ w państwach tych przy władzy byli stronnicy Macedonii, posłowie zachęcili Akarnanów do opowiedzenia się po stronie rzymskiej, natomiast Beotom obiecali możliwość powtórnego zajęcia stanowisk. Po zebraniu w Larysie Marcjusz spotkał się z posłami Perseusza, który pamiętając o więziach łączących domy Marcjuszy Philippusów i Antygonidów, liczył, że Kwintus, bardziej niż jakikolwiek inny Rzymianin, będzie mu przychylny. Dlatego prosił o możliwość rozmowy. Marcjusz zgodził się i kilka dni później, prawdopodobnie w październiku, nad brzegiem Penejosu, doszło do rozmowy. Liwiusz obszernie przedstawił wystąpienia obydwu rozmówców. W prestiżowym sporze, kto ma przekroczyć rzekę bardziej ustępliwy okazał się Perseusz. Kiedy przekroczył Penejos przywitali się z Marcjuszem nie jak wrogowie, lecz jak życzliwi sobie znajomi. Pierwszy zaczął Rzymianin przypominając wszystkie zarzuty, jakie padły względem króla Macedonii, z ust Eumenesa, w donosach poselstw greckich, w poprzednich rozmowach z posłami Perseusza: wypędzenie sprzymierzeńca rzymskiego Abrupolisa, udzielenie schronienia mordercom illyryjskiego władcy Artetaurosa, również będącego przyjacielem Rzymu; przemarsz wojsk przez Tessalię i ziemie malijskie; wysłanie wojsk poza granice kraju w celu niesienia pomocy Bizancjum; zawarcie układu sojuszniczego z Beotami, sprzymierzeńcami Rzymu, dokonanie zamachu na posłów tebańskich, Euersasa i Kallikrytosa, udających się do Rzymu, podsycanie walk i rzezi w Etolii; zniszczenie Dolopii; dokonanie zamachu na Eumenesa; usiłowanie otrucia posłów rzymskich. W odpowiedzi Perseusza Liwiusz podaje argumenty, znajdujące się już w innych fragmentach jego dzieła, a także w pracach innych historyków starożytnych. Oskarżenia Eumenesa i Ramniusza wobec braku jakichkolwiek dowodów są tylko potwarzami. Posłowie tebańscy zginęli w katastrofie morskiej. O zamordowanie Arertaurosa nikt go nie oskarża; krytykuje się go jedynie za udzielenie schronienia zabójcom. Chociaż jako niezależny władca miał do tego prawo, kazał im opuścić Macedonię, gdy dowiedział się, że budzi to niechęć w Rzymie. Wojny z Abrupolisem nie wszczynał, lecz tylko odpierał atak. Rzymianie sami przyznali mu rację, nie wnosząc pretensji przy zawieraniu z nim wkrótce potem przymierza. Dolopia podlegała Macedonii i miał pełne prawo zwalczać bunt i karać tych, którzy zabili jego pełnomocnika. Na jego przemarsz przez Delfy i Tessalię nie skarży się żadne z miast, przez które przechodził. O pomocy udzielonej Etolom i Bizantyjczykom, a także o sojuszu z Beotami natychmiast informował Senat. Starając się okazać dobrą wolę poseł rzymski doradził królowi wysłanie poselstwa do Rzymu. W celu zapewnienia mu bezpieczeństwa zawarto rozejm, na czym posłom najbardziej zależało. W jego trakcie Perseusz wysłał poselstwo, a Rzymianie dokończyli przygotowania wojenne oraz zajęli się tłumieniem sympatii promacedońskich w Grecji. Przede wszystkim doprowadzili do zerwania sojuszu macedońsko-beockiego. Zwycięstwo w wyborach do władz Związku Beockiego na rok 173/172 p.n.e. Ismeniasa, Neona i Diketasa- spiritus moventes przemierza z Macedonią pobudziło stronnictwo prorzymskie do działania. W wyniku powstałych zamieszek beotarchowie musieli uciekać do Tespiów. Jednak wkrótce nastąpiła zmiana miejsc. Strategowie związku wrócili do Teb, a sprawcy przewrotu schronili się w Chalkis, skąd udali się na rozmowy z Marcjuszem i Atyliuszem w Larysie. Także Ismenias udał się na spotkanie z Rzymianami. Polibiusz pisze, że Lases, Kalleas i in. w imieniu swoich ojczystych miast, Tespiów, Cheronei i Labdei, oddawali je Rzymianom. Natomiast Ismenias chciał oddać wszystkie beockie miasta łącznie. Być może czynił to w interesie Perseusza, gdyż Rzymianom chodziło o to, żeby rozbić Związek Beocki i osłabić sympatią tłumów do panującego domu macedońskiego. Widocznie we władzach Związku zdecydowanie dominowali sympatycy Macedonii, którzy po odjeździe legatów szybko przywróciliby poprzedni stan rzeczy. Podczas gdy Perseusz odmówił z powodu zawieszenia broni pomocy posłom Haliartos i Koronei, Rzymianie przechylili szalę udzielając wydatnej pomocy swoim zwolennikom. Miasta, każde z osobna, wysłały poselstwa do Rzymu. Wierne Perseuszowi pozostały tylko Haliartos, Koronea i Tyzbe. Co do tej ostatniej miejscowości, istnieją rozbieżności wśród historyków. Mianowicie, w tekście Polibiusza widnieje 0r|Pac. Również Liwiusz pisze o Tebach. Temu przekazowi historyków starożytnych zaufali m. in. Heiland i Brożek. Jednak większość uczonych nie uważa tego za możliwe wobec wcześniejszej, a także późniejszej postawy Tebańczyków. Nieco dalej Polibiusz pisze, że Tebańczycy atakowali Koroneę i Haliartos, z powodu ich niechęci do wiązania się z Rzymem. Poza tym zachowała się inskrypcja o wkroczeniu do Tyzb G. Lukrecjusza.
Posłowie rzymscy wrócili nad Tybr w styczniu. Jako swą największą zasługę przedstawili zwiedzenie nadzieją pokoju Perseusza i zapobieżenie wykorzystaniu przez króla jego olbrzymiej początkowo przewagi. Chociaż Liwiusz pisze o głosach niezadowolenia z powodu tak nieszlachetnego postępowania, większość senatorów przyjęła sukces poselstwa z aplauzem. Zresztą już przetrzymując poselstwo macedońskie Senat popierał posunięcia swych wysłanników. Występujący w imieniu Perseusza, Solon i Hippiasz, mimo iż przybyli zaraz po zawarciu rozejmu (prawdopodobnie październik) zostali wysłuchani dopiero po sprawozdaniu Marcjusza. Mimo pojednawczego tonu wystąpienia, kazano im i innym Macedończykom opuścić w ciągu 30 dni Italię. Potwierdzono w ten sposób, że rozejm był tylko podstępem wojennym.
Ponieważ rozejm dobiegał końca (przypuszcza się, że zawarto go na pół roku), Senat, obawiając się, że z jego upływem król może zaatakować Tessalię, wysłał Atyliusza, aby po wzięciu do Sycyniusza 2 tys. żołnierzy obsadził nimi Larysę; a także P. Lentulusa na czele 300 żołnierzy italskich z misją strzeżenia Teb. Również Marcjusz wrócił do Grecji. Otrzymał pięć okrętów i swobodę działania.